Sejm znowu wstrzymuje ustawę przyłączeniową! W tle KPO i spór o zasady

Miała być szybka ścieżka legislacyjna i odblokowanie mocy w sieci. Zamiast tego mamy kolejne wstrzymanie prac nad tzw. ustawą sieciową i coraz bardziej wyraźny zgrzyt między rządem a branżą OZE. Sejmowe komisje po raz drugi nacisnęły pauzę, pokazując, że wokół nowelizacji Prawa energetycznego wciąż kłębi się więcej niepewności niż mogliśmy przypuszczać.

- Sejmowe komisje po raz drugi wstrzymały prace nad projektem UC84, przesuwając dalsze procedowanie ustawy przyłączeniowej na posiedzenie w dniach 25–27 lutego.
- Największe kontrowersje budzą podwyższenie zaliczki przyłączeniowej do 60 zł/kW, sztywne terminy realizacji inwestycji oraz brak pełnej ochrony praw nabytych dla projektów już realizowanych.
- Ustawa ma kluczowe znaczenie dla odblokowania mocy w sieci i realizacji kamieni milowych KPO do 31 sierpnia 2026 r., jednak chaos legislacyjny i napięcia z branżą OZE mogą opóźnić jej przyjęcie.
Sejm ponownie wstrzymuje prace nad UC84
Projekt nowelizacji Prawa energetycznego, znany jako ustawa przyłączeniowa/sieciowa lub sejmowy druk 2150, miał uporządkować chaos wokół przyłączeń do sieci. Rząd liczył, że jeszcze podczas obecnego posiedzenia Sejmu ustawa zostanie przyjęta i skierowana do Senatu.
Tak się jednak nie stało. Komisje ds. energii oraz deregulacji zdecydowały o ponownym odroczeniu prac, przenosząc je na kolejne posiedzenie w dniach 25–27 lutego. Oficjalny powód? Potrzeba dodatkowego czasu dla Ministerstwa Energii na odpowiedzi na pytania i doprecyzowanie poprawek. Nieoficjalnie mówi się o czymś więcej: o utracie zaufania do sposobu procedowania projektu i o wrażeniu, że kluczowe zmiany były wprowadzane w ostatniej chwili. Ministerstwo Energii próbowało wyjść naprzeciw branży OZE. W trakcie obrad zaprezentowano pakiet poprawek, które miały złagodzić najbardziej kontrowersyjne zapisy ustawy przyłączeniowej.
W czym problem?
O uwagach branży co do treści nowelizacji pisaliśmy już wielokrotnie. Jednym z głównych punktów spornych jest podniesienie zaliczki na poczet opłaty przyłączeniowej z 30 zł do 60 zł za każdy kW wnioskowanej mocy, maksymalnie do 6 mln zł.
Duże emocje budzą także terminy realizacji inwestycji. Projekt zakłada m.in.:
- rok od wydania warunków przyłączenia na podpisanie umowy,
- 24 miesiące na uzyskanie pozwolenia na budowę dla PV i magazynów energii,
- 36 miesięcy dla biogazowni i lądowych farm wiatrowych,
- możliwość jednorazowego wydłużenia o 24 miesiące.
Branża alarmuje, że w polskich realiach administracyjnych takie terminy są często nierealne. Ministerstwo zaproponowało więc rozszerzenie definicji „siły wyższej”, aby objąć nią sytuacje niezależne od inwestora i umożliwić dodatkowe wydłużenie terminu. Problem w tym, że dla wielu inwestorów to wciąż za mało.
Najważniejszy postulat branży pozostaje niezmienny: ochrona praw nabytych. Organizacje apelują o wyłączenie spod nowych przepisów inwestycji już realizowanych lub wprowadzenie jasnych przepisów przejściowych. Weryfikowanie już wydanych warunków przyłączenia pod kątem nowych, ostrzejszych wymogów jest postrzegane jako zmiana reguł gry w trakcie inwestycji. A to, w ocenie branży, może zahamować napływ kapitału potrzebnego do transformacji energetycznej.
Dodatkowe kontrowersje budzi zapis, który przekazuje operatorom systemów kompetencje do przedłużania terminów realizacji tzw. kamieni milowych. Według części środowiska może to prowadzić do uznaniowości decyzji i rodzić ryzyko konfliktu interesów. Branża proponuje automatyczne przedłużenia po spełnieniu ustawowych warunków lub możliwość odwołania do prezesa URE.
Konkursy na przyłączenia?
Jednym z najbardziej dyskusyjnych pomysłów jest przyznawanie warunków przyłączenia w trybie konkursowym dla 10% stacji elektroenergetycznych. Początkowo mówiono o pilotażu w ograniczonej skali, jednak propozycja rozszerzenia tego rozwiązania wywołała sprzeciw.
KPO w tle i presja czasu
Nad całą sprawą unosi się jeszcze jeden czynnik: kamienie milowe Krajowego Planu Odbudowy. Część zapisów UC84 realizuje zobowiązania wobec Unii Europejskiej, które muszą zostać spełnione do 31 sierpnia 2026 r. Rządowi zależy więc na szybkim przyjęciu ustawy. Problem w tym, że tempo prac i sposób wprowadzania poprawek zaczęły budzić wątpliwości nawet wśród parlamentarzystów, którzy wcześniej sprzyjali projektowi. Sejm ponownie wstrzymał prace, a kolejna runda rozmów odbędzie się pod koniec lutego. Stawką jest nie tylko odblokowanie mocy w sieci, ale także wiarygodność państwa jako partnera dla inwestorów w OZE.
Źródła: własne, posiedzenie Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych/Komisji ds. Deregulacji.
Polecane
Protest branży OZE poskutkował! Sejm wstrzymuje reformę przyłączeń. Co dalej?

Co jest nie tak z nowelizacją Prawa energetycznego? Organizacje apelują o pilne zmiany









