Znawcy zapowiadają rozrost sektorów OZE w przedsiębiorstwach naftowych, jednak nie na dłużej niż dekadę.

 
Shell, największy europejski koncern petrochemiczny utworzył oddzielny dział New Energies w celu inwestowania w odnawialną i niskoemisyjną produkcję energii.
Krok ten nastąpił kilka dni po tym jak eksperci w Chatham House ostrzegali międzynarodowe koncerny paliwowe, że te muszą przekształcić biznes albo stanąć w obliczu „krótkiego, brutalnego” końca w przeciągu dziesięciu lat.
 
Nowy oddział Shell’a oprócz wodoru, biopaliw i energii elektrycznej będzie ukierunkowany na rozwój energetyki wiatrowej o czym świadczą wewnętrzne komunikaty skierowane do pracowników.
 
Z lokatą 1,7 biliona dolarów i rocznymi wydatkami 200 milionów dolarów, New Energies będzie równolegle realizować dział Integrated Gas pod zarządem członka załogi Maartena Watselaar.
 
Dyrektor generalny, Ben van Beurden, zapewnia, że Shell przoduje innowacyjnością w przemyśle naftowym. „Nie chce robić zbyt dużych postępów przemysłowych co zmniejszy powroty inwestorów, ale chce mieć pewność, że Shell nadal będzie dominował we wdrażaniu ograniczeń emisji gazów cieplarnianych”
 
Brytyjsko-holenderska grupa może być w tyle za francuską, która już ma swój dział New Energies i chwali się byciem drugim co do wielkości światowym operatorem energii słonecznej dzięki swojej filii SunPower kupionej w 2011 roku za 800 milionów funtów.
 
Shell jeszcze formalnie nie mówi o New Energies ale planuje to oficjalnie ujawnić na spotkaniu strategicznym 7 czerwca w Londynie.
Zorientowani w sytuacji koncernu oznajmili, że Shell chce zminimalizować znaczenie New Energies ze strachu przed uznaniem tego przez ekologów za zielone kłamstwo. Jednocześnie powiedzieli też, że wierzą, iż nowy biznes rozrośnie się, choć nie dłużej niż na dekadę.
 
Jest mało prawdopodobne, że Greenpeace i inni będą pod wrażeniem New Energies wiedząc że dział ten wydaje rocznie mniej niż 1% z 30 bilionów dolarów, które wkłada w ropę i gaz.
Shell wycofał się z ryzykownego wiercenia w Arktyce, ale wciąż angażuje się w głębokowodne projekty i nasycone dwutlenkiem węgla kanadyjskie piaski bitumiczne. Jednocześnie próbuje redukować emisje przez rozwój technologii wychwytywania i składowania węgla.
 
Dyrektor Shella powiedział inwestorom  na spotkaniu w Londynie w zeszłym tygodniu,  że spodziewał się, iż zapotrzebowanie na ropę i gaz będzie stale wysokie. Mimo tego firma obliguje się na poważnie stawić czoło globalnemu ociepleniu.
 
„Dużym wyzwaniem zarówno dla społeczeństwa jak i koncernu takiego jak Shell jest zapewnienie większej ilości energii jednocześnie ograniczając emisję dwutlenku węgla”.
Następnego dnia Shell ogłosił licytację na współpracę przy budowie dwóch farm wiatrowych na holenderskim wybrzeżu, które będą wystarczające aby zasilić 825 000 gospodarstw.
Shell ma już udziały w dziewięciu innych projektach wiatrowych w Ameryce Północnej i Europie, chociaż finansowanie wiatrowych, słonecznych i wodorowych projektów było wstrzymane w 2009 roku przez dyrektora Jeroena van der Veer, a znaczące projekty z zakresu energii słonecznej zostały w większości wyprzedane trzy lata wcześniej.
 
Rywal jakim jest BP również zaczął działać w zakresie energii alternatywnej tworząc siedzibę w Londynie i powołując dyrektora tylko po to, aby stopniowo to zakończyć.
Paul Stevens, członek zespołu ekspertów z Chatham House, wykazał, że główne koncerny naftowe nie będą więcej spełniały swoich zadań wskutek niskich cen ropy, restrykcyjnych regulacji w sprawie zmiany klimatu i niewłaściwych strategii.
 
W raporcie, Stevens przekonuje że jedyną drogą naprzód dla przedsiębiorstw jest poszerzenie zakresu swoich działań o zieloną energię przy drastycznej redukcji ich projektów lub umocnienie się przez mega fuzję.
 
„Prognozy dla IOC (International Oil Companies) nie były kolorowe  już zanim rządy zaczęły poważnie podchodzić do zmian klimatu a ceny ropy gwałtownie spadły.. Starsze plany biznesowe po prostu zamierają” mówił Stevens, profesor wizytujący Uniwersytetu Londyńskiego.
 
Źródło: theguardian.com , businessgreen.com