Skąd bierzemy ropę i paliwa? Import pokrywa niemal całe zapotrzebowanie UE

Unia Europejska mówi dużo o transformacji energetycznej, ale w praktyce wciąż opiera swoją gospodarkę na ropie. Co więcej, nie tylko ją importuje – w dużej mierze sprowadza też gotowe paliwa. Skąd dokładnie trafia do nas ropa i dlaczego mimo dywersyfikacji wciąż jesteśmy tak silnie uzależnieni od dostaw z zewnątrz?

- UE importuje niemal całość zużywanej ropy – własne wydobycie pokrywa tylko niewielki ułamek zapotrzebowania.
- Największe dostawy pochodzą m.in. z Afryki Północnej, USA, Norwegii i Kazachstanu – ryzyko jest rozproszone, ale nie znika.
- Europa sprowadza też ogromne ilości gotowych paliw, co dodatkowo zwiększa zależność od globalnego rynku.
Skąd Unia Europejska bierze ropę i paliwa?
Europejska rozmowa o bezpieczeństwie energetycznym najczęściej koncentruje się na gazie, cenach energii i nowych technologiach. Tymczasem ropa naftowa nadal pozostaje jednym z fundamentów całej gospodarki. Kraje UE nie tylko sprowadzają niemal całość zużywanej ropy, ale dokupują także gotowe produkty ropopochodne. Sam surowiec to więc tylko część historii.
Skala tej zależności jest bardzo duża. Dla zachowania odpowiedniej proporcji warto przypomnieć, że Unia Europejska zużywa około 10,5 mln baryłek ropy dziennie, a import netto sięga około 10,2 mln baryłek. Innymi słowy, własne wydobycie pokrywa tylko niewielki fragment zapotrzebowania, a reszta musi przypłynąć z zewnątrz. Europa pozostaje więc klientem rynku globalnego niemal w całości uzależnionym od tego, co dzieje się poza jej granicami.
Główne kierunki dostaw ropy do krajów UE
Jeśli spojrzeć wyłącznie na ropę naftową, największy udział w imporcie do krajów UE ma dziś Afryka Północna, odpowiadająca za około 19% dostaw. Dalej znajdują się Stany Zjednoczone z udziałem 15%, Norwegia z 14% i Kazachstan z 13%. Osobno trzeba patrzeć na region Zatoki Perskiej, bo szerzej liczony dostarcza około 12-13% ropy sprowadzanej przez Unię Europejską, choć bezpośrednio przez cieśninę Ormuz przechodzi tylko 4-6%.
Taki układ pokazuje, że Unia Europejska nie opiera się na jednym dominującym źródle. To daje pewne rozproszenie ryzyka, ale nie daje pełnego spokoju. Wiele z tych kierunków pozostaje podatnych na napięcia polityczne, problemy logistyczne albo nagłe zwroty sytuacji międzynarodowej. Sama dywersyfikacja nie wystarczy, jeśli za nią nie idzie mniejsze zużycie ropy.
Norwegia i Wielka Brytania dają Europie więcej stabilności
Na tle całego zestawienia szczególnie ważne są Norwegia i Wielka Brytania. Norwegia odpowiada za około 14% importu, a Wielka Brytania za 7%. To właśnie te dwa kierunki można uznać za najbardziej przewidywalne z perspektywy Unii Europejskiej, zarówno politycznie, jak i gospodarczo.
Nie daje to oczywiście pełnego komfortu, ale różnica jest wyraźna. Dostawca bliski i stabilny buduje zupełnie inny poziom bezpieczeństwa niż region obciążony większym ryzykiem. Afryka Północna, Zatoka Perska czy część szlaków eksportowych z Azji i Bliskiego Wschodu pozostają ważne, lecz nie dają takiego samego poczucia pewności jak najbliższe otoczenie Europy.

Unia Europejska sprowadza także gotowe paliwa
Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy przechodzimy od surowej ropy do produktów ropopochodnych. Tu największym dostawcą dla krajów UE są Stany Zjednoczone, które odpowiadają za około 24% importu paliw. Dalej znajdują się Indie z 18%, Arabia Saudyjska i ZEA z 15%, Turcja z 10% oraz Kuwejt i Katar z 8%.
To bardzo ważna część całej układanki, bo Unia Europejska zależy nie tylko od baryłki ropy, ale również od gotowych paliw, zwłaszcza diesla i paliwa lotniczego. Nawet jeśli sam surowiec uda się kupić z różnych kierunków, pozostaje jeszcze pytanie, kto wyprodukuje paliwo i dostarczy je na europejski rynek w odpowiedniej skali.

UE zmienia dostawców, ale nie wychodzi z układu zależności
Najważniejszy wniosek z tego obrazu jest dość prosty. Unia Europejska nauczyła się zmieniać kierunki importu i reagować na kryzysy, ale nadal nie rozwiązała podstawowego problemu, czyli własnej zależności od ropy i paliw. Jedni dostawcy zastępują drugich, jedne szlaki są omijane, inne zyskują na znaczeniu, ale sam mechanizm pozostaje ten sam.
Dlatego pytanie o bezpieczeństwo energetyczne Europy dotyczy dziś nie tylko tego, skąd płynie ropa. Coraz mocniej dotyczy tego, jak długo unijna gospodarka będzie funkcjonować w modelu, w którym tak duża część podstawowego paliwa dla transportu i przemysłu musi być sprowadzana z zewnątrz.
Opracowano na podstawie Energetycznego Talk Show redakcji GLOBENERGIA










