“Skok na kasę”? Polacy nie chcą Stref Czystego Transportu. Prawie 90% ocenia je negatywnie!

Czy Strefy Czystego Transportu naprawdę mają społeczne poparcie? Nasza ankieta pokazuje, że odpowiedź jest jednoznaczna – aż 88,8% respondentów ocenia ten pomysł negatywnie. To jasny sygnał, że problemem dla wielu osób nie jest tylko sama idea ograniczeń, ale przede wszystkim sposób, w jaki SCT są dziś projektowane i wdrażane.

- Aż 88,8% uczestników ankiety oceniło pomysł wprowadzania SCT negatywnie.
- W komentarzach dominowały zarzuty o niesprawiedliwość, brak logiki zasad i zbyt słabe alternatywy transportowe.
- Wielu respondentów podkreślało, że najpierw potrzebna jest lepsza komunikacja i infrastruktura, a dopiero potem ograniczenia.
Strefy Czystego Transportu od miesięcy wywołują w Polsce ogromne emocje. Postanowiliśmy więc zapytać o to wprost naszych czytelników. Zadaliśmy jedno krótkie pytanie: jak oceniacie pomysł wprowadzania SCT w polskich miastach? Odpowiedź była bardzo mocna. W ankiecie wzięło udział aż 4675 osób i wyniki nie pozostawiają większych wątpliwości.
Wynik ankiety jest jednoznaczny
Zdecydowanie negatywnie pomysł SCT oceniło 79,1% badanych. Kolejne 9,7% odpowiedziało „raczej negatywnie”. To oznacza, że łącznie 88,8% uczestników ankiety ma negatywny stosunek do Stref Czystego Transportu.
Pozytywne odpowiedzi stanowiły wyraźną mniejszość. 7,3% badanych oceniło SCT bardzo pozytywnie, a 2,1% raczej pozytywnie. Neutralne zdanie zadeklarowało zaledwie 1,8% respondentów. Czyli najmniej jest osób, które nie mają zdania. To celna uwaga – zwłaszcza przed tym, co zaraz Wam pokażemy. Tak więc wśród respondentów przeważa zdecydowany opór, a skala tego sprzeciwu jest naprawdę duża.

To nie jest tylko zwykłe „nie”
Warto jednak podkreślić, że ten wynik nie wygląda jak prosty odruchowy sprzeciw wobec zmian. W komentarzach bardzo często pojawiało się coś więcej niż samo „jestem przeciw”. Czytelnicy pisali przede wszystkim o poczuciu niesprawiedliwości, braku logiki zasad i przekonaniu, że całe rozwiązanie bardziej przypomina narzędzie fiskalne niż realną politykę poprawy jakości powietrza.
Z wielu odpowiedzi wynikało, że problemem dla odbiorców nie jest wyłącznie sama idea ograniczania ruchu najbardziej emisyjnych aut. Znacznie częściej sprzeciw budzi sposób, w jaki SCT są projektowane i komunikowane. Chodzi o kryteria uznawane za nielogiczne, zbyt szeroki obszar stref, brak alternatywy transportowej i przekonanie, że jedni są traktowani lepiej niż inni.
Jeszcze mocniejsze były komentarze
Sama ankieta to jednak tylko część obrazu. Dostaliśmy również 1038 odpowiedzi na pytanie nieobowiązkowe, w którym można było szerzej opisać swoją opinię o SCT. I właśnie tam najlepiej było widać, jak silne emocje wywołuje ten temat.
Dominował ton zdecydowanie negatywny. W wielu wypowiedziach pojawiały się złość, frustracja, poczucie niesprawiedliwości, wykluczenia i brak zaufania do intencji władz. Co ważne, nie był to prosty sprzeciw wobec ekologii. Znacznie częściej powtarzał się przekaz, że SCT są odbierane jako rozwiązanie fiskalne, a nie realne narzędzie poprawy jakości powietrza.
Co najczęściej zarzucaliście SCT?
Najmocniej wybrzmiewał argument, że to raczej „skok na kasę” niż polityka środowiskowa – zwłaszcza w kontekście Strefy Czystego Transportu w Krakowie. Wielu czytelników zwracało uwagę, że skoro po wniesieniu opłaty do strefy nadal może wjechać auto niespełniające norm, to trudno traktować taki system jako konsekwentny ekologicznie. W komentarzach regularnie pojawiały się określenia takie jak „haracz”, „parapodatek” czy „strefa płatnego wjazdu”.
Drugi bardzo silny wątek dotyczył nierówności społecznych. SCT były często opisywane jako rozwiązanie uderzające w osoby mniej zamożne, dojeżdżających do pracy, mieszkańców gmin ościennych, emerytów czy drobnych przedsiębiorców. Wiele osób pisało też o nielogiczności zasad. Powtarzał się zarzut, że o możliwości wjazdu decyduje przede wszystkim rocznik auta, a nie rzeczywista emisja.
Bardzo często wracał też temat zbyt dużego obszaru stref, braku parkingów P+R, słabej komunikacji zbiorowej i poczucia, że miasta najpierw wprowadzają zakazy, a dopiero później myślą o sensownych alternatywach.
Gdyby SCT miały większy sens, sprzeciw mógłby być mniejszy
Z wielu komentarzy wynikało też coś jeszcze. Część czytelników nie odrzuca całkowicie samej idei ograniczania ruchu najbardziej emisyjnych samochodów. Problem w tym, że w obecnym kształcie SCT są odbierane jako rozwiązanie niesprawiedliwe, źle zaprojektowane i wdrażane bez przygotowania gruntu. W odpowiedziach regularnie przewijał się postulat, aby strefy były mniejsze, bardziej oparte na realnej emisji, a nie prostym kryterium rocznika, i wprowadzane dopiero wtedy, gdy miasto zapewni sensowną alternatywę transportową.
Skala sprzeciwu nie musi oznaczać całkowitego odrzucenia polityki poprawy jakości powietrza. Bardziej wygląda to na bunt przeciwko modelowi, który w oczach wielu osób uderza przede wszystkim w tych, którzy mają najmniej możliwości dostosowania się do nowych zasad.
Czytelnicy mówią też jasno: najpierw alternatywa, potem zakazy
Bardzo mocno wybrzmiał również postulat, by miasta odwróciły kolejność działań. Najpierw parkingi P+R, lepsza komunikacja zbiorowa, sprawny dojazd z gmin ościennych i sensowna integracja transportu publicznego, a dopiero potem ograniczenia dla kierowców. Dziś wielu respondentów ma poczucie, że samorządy próbują narzucać restrykcje bez stworzenia warunków, które pozwoliłyby ludziom realnie zmienić sposób przemieszczania się.
To także problem zaufania
W tych odpowiedziach bardzo mocno wybrzmiewał jeszcze jeden element – kryzys zaufania. Wielu czytelników nie wierzy, że SCT są wdrażane po to, by rzeczywiście poprawić jakość powietrza. Nie wierzy też, że zasady zostały przygotowane uczciwie, równo i z uwzględnieniem realnych potrzeb mieszkańców.
Tak więc sprzeciw wobec SCT nie bierze się wyłącznie z niechęci do zmian. W wielu komentarzach dużo mocniej od samej idei ograniczeń wybrzmiewało poczucie braku logiki, nierównego traktowania i narzucania zasad z góry. Krótko mówiąc: problemem nie jest tylko sama Strefa Czystego Transportu. Problemem jest też to, że bardzo wielu ludzi po prostu nie wierzy, że została zaprojektowana uczciwie, sensownie i z myślą o wszystkich mieszkańcach.
Źródło: GLOBENERGIA.










