Motywacją do szybkiej nowelizacji ustawy o OZE ma być polityka energetyczna polski do 2020, a konkretnie zadania, które wynikają z niniejszego dokumentu.
Jednym z zadań jest zmniejszenie obciążeń odbiorców końcowych z tytułu systemów wsparcia odnawialnych źródeł energii i rosnących cen energii elektrycznej – tak napisano w oficjalnym harmonogramie.

Energetyka odnawialna to nie hazard!

Tymczasem, projekt nowelizacji ustawy, który w ostatnim tygodniu przechodził proces konsultacji społecznych, zdaniem PSEW destabilizuje funkcjonowanie istniejących instalacji OZE, a zwłaszcza 6 tys. MW istniejących farm wiatrowych, ręcznie zaniżając poziom zielonych certyfikatów.

Stanie się tak po wprowadzeniu nowego mechanizmu obliczania tzw. opłaty zastępczej, wpływającej na cenę zielonego certyfikatu. Łączny przychód instalacji OZE zostanie ograniczony do poziomu nie przekraczającego 312 zł/MWh. Przy czym nie ma gwarancji, że taka cena zostanie osiągnięta.

To czwarta ingerencja w ten rynek na przestrzeni ostatnich pięciu lat

– Rząd znów stawia na szali istniejący już w naszym kraju potencjał zielonej energetyki. Zakłada się z inwestorami w OZE o stawkę, przy której przetrwają manipulowanie cenami świadectw pochodzenia – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Nadchodzi fala bankructw i pozwów?

Wprowadzenie nowego mechanizmu oznacza głęboką ingerencję w rynek i jest kolejnym przejawem wprowadzenia przepisów naruszających nabyte prawa inwestorów. Zdaniem PSEW, grozi to falą bankructw w sektorze zielonej energii i kolejnymi pozwami przeciwko Skarbowi Państwa.

Z przeprowadzonej przez firmę TPA analizy skutków wprowadzenia takiego zapisu do prawa wynika, że ok. 70 proc. istniejących instalacji wiatrowych znowu znajdzie się w sytuacji, w której będzie miała trudność ze spłatą zadłużenia bankowego tym razem już długotrwałego, doprowadzającego do bankructwa

Zdaniem PSEW, takie żonglowanie prawem wyznaczającym ramy funkcjonowania kapitałochłonnych inwestycji w OZE zburzy odradzające się ostatnio zaufanie banków i międzynarodowych koncernów chcących stawiać kolejne farmy na lądzie w Polsce i rozwijać energetykę wiatrową w polskiej strefie Bałtyku.

Specjaliści z branży zauważają, że ani banki, ani międzynarodowe koncerny nie wejdą w tak ryzykowny biznes, który – w obecnych okolicznościach – należałoby raczej nazwać hazardem.

– Rząd osiągnie skutek odwrotny do zamierzonego. Bo nie dość, że nie spełni celów w zakresie OZE, to jeszcze skazuje polską gospodarkę na utratę konkurencyjności, a Polaków na smog i wysokie rachunki za prąd – dodaje Gajowiecki.

Odnawialne źródła energii, w tym stanowiące największy ich udział w Polsce wiatraki już wpływają na ceny prądu. W ostatnie wietrzne dni, pracujące na pełnych obrotach moce z zainstalowanych 6 GW, doprowadzały niekiedy do spadku giełdowej ceny energii poniżej 200 zł/MWh.

To kilkadziesiąt złotych mniej niż w ostatnich miesiącach.

Redakcja GLOBEnergia