1 czerwca 2017 roku, Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald J. Trump wycofał się z porozumienia paryskiego dotyczącego przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Udowodnił tym samym, że nie wierzy w to, że zmiany klimatyczne mają negatywny wpływ na naszą planetę .

Decyzja o tym, że Stany Zjednoczone opuszczają porozumienie klimatyczne nie powinno nikogo dziwić.

Republikański prezydent USA, już w maju ubiegłego roku w wywiadzie dla Agencji Reuters powiedział, że jeśli zostanie wybrany, będzie próbował renegocjować światowe porozumienie w sprawie zmian klimatu. Już wtedy uważał, że jest ono „jednostronne” i „złe dla Stanów Zjednoczonych”.

Porozumienie paryskie – co to jest?

Przypomnijmy, że porozumienie paryskie zostało wypracowane podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych w Paryżu w grudniu 2015 roku przez 177 krajów.

Porozumienie zawarte podczas COP21 w Paryżu przywraca polityce klimatycznej wymiar zgodny z zasadami zrównoważonego rozwoju. Wynikająca z niego polityka klimatyczna ma sprzyjać zmniejszeniu koncentracji CO2, generując jednocześnie jak najmniejsze koszty. Chodzi także o odnowę bioróżnorodności, regenerację gleb, poprawę jakości powietrza i wody, uwzględnienie pochłaniania CO2 (m.in. przez lasy) oraz wspieranie walki z głodem i ubóstwem na świecie.

Trump o porozumieniu paryskim

Trump, poprzez oświadczenia na Twitterze i szereg kampanii twierdzi, że zmiany klimatu to chińskie oszustwo mające na celu zniszczenie amerykańskiej gospodarki. Podczas szczytu G7, europejscy liderzy próbowali nakłonić prezydenta Trump’a do zmiany decyzji, ale nie było nadziei na to, że zdoła się go przekonać do pozostania w bezprecedensowej próbie powstrzymania zmian klimatu.

Konsekwencje opuszczenia porozumienia paryskiego przez USA

Zachodnie media spekulują, że decyzja Trump’a nie będzie mieć dużego wpływu na przemysł fotowoltaiczny.

I chociaż decyzja Prezydenta ma poważne, negatywne konsekwencje międzynarodowe, konsekwencje tej decyzji dla przemysłu fotowoltaicznego mogą być dla nas zgoła odmienne. Może to nawet przyśpieszyć rozwój energetyki słonecznej poza granicami USA. Wszystko dlatego, że amerykańskie firmy będą szukały rynku zbytu poza granicami Stanów Zjednoczonych.

W szerszym ujęciu, decyzja prezydenta Trump’a wysyła wiadomość do reszty świata, że ​​Stany Zjednoczone nie wierzą w naukę. Będą one podejmować decyzje polityczne oparte wyłącznie na krajowych problemach politycznych. Nie będą reagować, ani zwracać uwagi na szersze, globalne konsekwencje swoich działań.

Pewnym bezpośrednim zagrożeniem, wynikającym z decyzji Trump’a jest to, że inne kraje mogą pójść w ślady Stanów Zjednoczonych. Nadzieja w tym, że na dzień dzisiejszy, zwolenników decyzji Trumpa jest niewiele – Syria i Nikaragua.

Redakcja GLOBEnergia