Stare turbiny wiatrowe pod lupą. Po 20 latach test albo demontaż

Turbiny wiatrowe też się starzeją, a po dwóch dekadach pracy ich dalsza eksploatacja nie może być formalnością. Korea Południowa wprowadza obowiązkowe testy dla najstarszych instalacji i zapowiada demontaż tych, które nie spełnią wymogów bezpieczeństwa. Czy podobne zasady staną się standardem także w Europie?

- Korea Południowa każe sprawdzać stare wiatraki co trzy lata albo je demontować.
- Pożary, uszkodzenia łopat i problemy z serwisem pokazują, że sama budowa nowych mocy nie wystarczy.
- Repowering może być bezpieczniejszy niż przedłużanie życia starych turbin – nowe jednostki dają więcej mocy i mniej ryzyka.
Korea bierze się za stare turbiny wiatrowe. Po 20 latach obowiązkowy test albo demontaż
Korea Południowa zaostrza przepisy dotyczące bezpieczeństwa lądowych turbin wiatrowych. Rząd wprowadza system zarządzania całym cyklem życia instalacji, który obejmie szczególnie starsze jednostki. Turbiny działające ponad 20 lat będą musiały przechodzić szczegółową ocenę techniczną co trzy lata. Jeśli nie potwierdzą bezpieczeństwa dalszej pracy, zostaną zatrzymane, a następnie mogą trafić do demontażu albo wymiany.
To odpowiedź na serię incydentów, które pokazały, że starzejąca się infrastruktura OZE także wymaga jasnych zasad kontroli. W 2026 roku w kompleksie wiatrowym Yeongdeok doszło do pożaru turbiny i upadku płonącej łopaty. Wcześniej w tym samym kompleksie miało dojść do uszkodzenia konstrukcji turbiny i zablokowania drogi. W Yangsan odnotowano z kolei pożar gondoli, czyli części turbiny, w której znajdują się m.in. generator, przekładnia i transformator.
Stare turbiny będą coraz większym wyzwaniem
Według danych przywoływanych przez koreańskie władze w kraju działa obecnie 80 turbin wiatrowych starszych niż 20 lat. Ich łączna moc wynosi 126 MW, co odpowiada około 6% krajowych lądowych mocy wiatrowych. Do 2030 roku liczba takich instalacji ma wzrosnąć do 208 sztuk, a ich łączna moc do 355 MW.
To pokazuje, że problem nie dotyczy pojedynczych awarii. Energetyka wiatrowa wchodzi w etap, w którym obok budowy nowych mocy coraz ważniejsze staje się zarządzanie istniejącą infrastrukturą. Turbina wiatrowa ma określony projektowy czas pracy, a po dwóch dekadach eksploatacji nie powinna działać dalej „z automatu”.
- Zobacz również: Stare turbiny wiatrowe dostaną drugie życie. Rząd ułatwia repowering farm wiatrowych
Klasy A, B i C
Nowy system ocen ma być prowadzony przez Korea Electric Safety Corporation. Instalacje będą otrzymywać klasy A, B albo C. Klasa A oznacza możliwość dalszej eksploatacji. Klasa B pozwala na dalszą pracę, ale po wykonaniu napraw, wzmocnień lub innych działań naprawczych. Klasa C oznacza konieczność zatrzymania turbiny, przekazania sprawy do Electricity Committee i rozpoczęcia procedury demontażu.
Jeśli właściciel instalacji będzie ignorował nakazy demontażu, rząd rozważa cofnięcie koncesji na wytwarzanie energii. To wyraźny sygnał, że bezpieczeństwo starszych turbin ma być traktowane podobnie jak bezpieczeństwo innych krytycznych elementów systemu energetycznego.
Kontrola całego cyklu życia
Korea chce zaostrzyć standardy nie tylko dla najstarszych turbin, ale dla całego cyklu życia farm wiatrowych: od projektowania i pozwoleń, przez budowę, eksploatację, serwis, aż po demontaż. W planach są m.in. konsultacje z organami przeciwpożarowymi przy pozwoleniach, systemy wczesnego wykrywania pożaru w gondolach, czujniki drgań w czasie rzeczywistym na wieżach oraz szczegółowe raporty z kontroli łopat.
Rozważane jest także wykorzystanie diagnostyki bezinwazyjnej, w tym robotów. Ma to znaczenie zwłaszcza przy elementach trudno dostępnych, których stan techniczny trudno ocenić podczas zwykłej kontroli.
Repowering zamiast ryzyka
Rząd chce również wspierać repowering, czyli wymianę starych turbin na nowe. W wielu przypadkach może to być rozsądniejsze niż utrzymywanie coraz bardziej awaryjnych jednostek. Nowe turbiny mają większą moc, lepszą efektywność i bardziej zaawansowane systemy bezpieczeństwa. Władze chcą ułatwiać takie inwestycje przez prostsze procedury pozwoleń i wsparcie finansowe.
Istotnym problemem pozostaje też serwis. Spośród 816 lądowych turbin w Korei aż 198 to urządzenia, których producenci wycofali się z działalności. To oznacza ryzyko braku części, problemów z dokumentacją techniczną i luk w utrzymaniu. Dlatego rząd chce wzmacniać obowiązek zawierania umów O&M, czyli serwisowo-utrzymaniowych.
Koreański przykład jest ważny także dla Europy i Polski. Pierwsze generacje farm wiatrowych będą się starzeć, a dyskusja o OZE nie może kończyć się na nowych inwestycjach. Coraz większe znaczenie będą miały kontrole, modernizacja, repowering i jasne procedury końca życia instalacji.
Źródło: chosun.com











