Szok na rynku ropy trwa w najlepsze. Czekają nas rekordowe ceny paliw?

Globalny kryzys na rynku ropy naftowej trwa w najlepsze, a koszt baryłki jest coraz wyższy. Jak tak dalej pójdzie będziemy mieli w najbliższych dniach rekord. Aktualnie cena baryłki przekroczyła już 107 dolarów, a rynek reaguje na gwałtowną eskalację napięć na Bliskim Wschodzie. Tak szybki skok notowań może wkrótce przełożyć się także na ceny paliw w Polsce.

- Ropa powyżej 107 dolarów za baryłkę – to najwyższe poziomy od 2022 roku. Skok cen jest bardzo gwałtowny i nastąpił praktycznie w ciągu jednego weekendu.
- Problemy z dostawami z Bliskiego Wschodu – spadek wydobycia w Iraku oraz napięcia wokół transportu przez Cieśninę Ormuz zwiększają obawy o globalną podaż ropy.
- Diesel drożeje jeszcze szybciej – od początku 2026 roku cena tony oleju napędowego wzrosła z około 620 do ponad 1290 dolarów, czyli o ponad 100%.
- Presja na ceny paliw w Polsce – jeśli wysokie ceny ropy utrzymają się dłużej, kierowcy mogą w najbliższych tygodniach zobaczyć wyraźne podwyżki na stacjach paliw.
Ropa przekroczyła 100 dolarów!
Poniedziałek, 9 marca 2026 roku, przyniósł gwałtowne zmiany na rynku ropy naftowej. Cena ropy Brent przekroczyła poziom 107 dolarów za baryłkę, a w pewnym momencie zbliżała się nawet do 110 dolarów. To poziomy niewidziane od połowy 2022 roku, czyli od pierwszych tygodni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Jeszcze przed weekendem ropa zbliżała się do symbolicznej bariery 100 dolarów za baryłkę, jednak w poniedziałkowy poranek rynek obudził się już w zupełnie innej rzeczywistości. Skok cen jest bardzo gwałtowny i ma bezpośredni związek z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie.
Popatrzmy na poniższy wykres. Biorąc pod uwagę skalę wzrostu, to tak gwałtownego krótkotrwałego wzrostu nie było nawet w przypadku wspomnianej napaści Rosji na Ukrainę. Linia się właściwie pionowa i nie widać, aby to miało się na ten moment zmienić. Czy przebijemy 120 dolarów za baryłkę? To może być kwestią najbliższych dni. Będziemy sprawę monitorować.

Konflikt na Bliskim Wschodzie podbija ceny surowca
Bezpośrednią przyczyną wzrostów są problemy z wydobyciem i transportem ropy w regionie Zatoki Perskiej. Jak poinformował Wall Street Journal, Kuwejt rozpoczął ograniczanie wydobycia ropy na części swoich pól naftowych z powodu wyczerpania pojemności magazynowej. Istnieją obawy, że podobne działania mogą podjąć także inne kraje regionu.
Jeszcze większe znaczenie ma sytuacja w Iraku. Agencja Reuters podała w niedzielę, że wydobycie ropy z głównych pól na południu kraju spadło aż o 70%. Powodem jest zablokowanie przez Iran transportu przez Cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków eksportowych ropy na świecie. Analitycy rynku zwracają uwagę, że napięcie w regionie wciąż rośnie. Co więcej, rynki nie widzą wyraźnego sygnału deeskalacji konfliktu, a ryzyko poważniejszych konsekwencji gospodarczych rośnie z każdym dniem. Wszystko sprowadza się do tego, że stoimy u wrót kryzysu, jakiego na rynku naftowym nie było jeszcze nigdy.
Skok cen diesla – ponad 100% od początku roku
Zmiany widać nie tylko w cenie samej ropy. Jeszcze mocniej rosną ceny gotowych paliw. Na początku 2026 roku tona diesla kosztowała około 620 dolarów, podczas gdy obecnie osiąga już poziom 1294 dolarów.
Oznacza to wzrost o 674 dolary na tonie, czyli ponad 108% w zaledwie kilka miesięcy. Jeszcze bardziej imponująca jest dynamika ostatnich dni. 27 lutego tona diesla kosztowała 755 dolarów, co oznacza, że w ciągu niespełna dwóch tygodni cena wzrosła o 539 dolarów, czyli ponad 71%.
Polityka wpływa na rynek
Do sytuacji na rynku odniósł się również prezydent USA Donald Trump. Stwierdził on, że obecny wzrost cen to jedynie „krótkoterminowy koszt bezpieczeństwa”, nawiązując do napięć związanych z irańskim programem nuklearnym. Taka narracja wpisuje się w dość agresywne podejście administracji USA do spraw bezpieczeństwa i energetyki, które może dodatkowo podgrzewać sytuację geopolityczną i nie wróży szybkiego uspokojenia nastrojów na rynku.
Administracja Trumpa uważa, że transport przez Cieśninę Ormuz powinien wrócić do normalnego funkcjonowania w ciągu kilku tygodni. Jednocześnie pojawiają się sygnały, że państwa G7 mogą rozważyć uwolnienie części strategicznych rezerw ropy, co potencjalnie mogłoby złagodzić presję na ceny i uspokoić rynki.
- Zobacz również: Koniec dostaw gazu z Kataru – czy Polska ma powody do obaw?
Co to oznacza dla cen paliw w Polsce?
Jeżeli wysokie ceny ropy i paliw utrzymają się dłużej, ich skutki prędzej czy później pojawią się także na stacjach paliw. Rynek hurtowy reaguje znacznie szybciej niż detaliczny, dlatego kierowcy mogą odczuć zmiany z pewnym opóźnieniem.
Jedno jest jednak pewne – przy ropie kosztującej ponad 100 dolarów za baryłkę oraz gwałtownie drożejącym dieslu presja na wzrost cen paliw na stacjach będzie bardzo silna. Wszystko zależy teraz od tego, czy napięcie na Bliskim Wschodzie zacznie się stabilizować, czy też rynek ropy czekają kolejne nerwowe tygodnie.
Źródła: tradingeconomics.com, Reuters, CNN, własne.









