Plany Szwedów

W przekonaniu inwestora Polska zaliczana jest do krajów najbardziej zależnych od paliw kopalnych, co stwarza ogromne możliwości biznesowe dla doświadczonych deweloperów OZE. Na czele polskiej spółki stanie Daniel Larsson, były pracownik Ambasady Szwecji w Warszawie. Odpowiadał za wspieranie szwedzkich firm i inwestorów w Polsce przy projektach związanych z energią i klimatem. Daniel Larsson był także szefem Business Sweden w Polsce, Rumunii i na Ukrainie.
Firma postrzega możliwości biznesowe związane z przechodzeniem Polski od węgla do gospodarki opartej w większym stopniu na energii słonecznej i elektrowniach wiatrowych zarówno lądowych, jak morskich. Inwestor planuje  zaangażować się w proces transformacji poprzez projektowanie, budowę, sprzedaż i eksploatację obiektów o możliwie najniższych kosztach z korzyścią dla polskiego przemysłu i polskich konsumentów. Działalność firmy będzie głównie nastawiona na energetykę wiatrową – morską i lądową – oraz instalacje fotowoltaiczne.

Jest to jeden z największych deweloperów w energetyce wiatrowej w Skandynawii. Działa w krajach bałtyckich, w Polsce i USA. Od momentu powstania w 1990 uczestniczył w budowie 653 elektrowni wiatrowych o mocy blisko 1 370 MW. Dział eksploatacji ma podpisane kontrakty na zarządzanie instalacjami o mocy ponad 1400 MW, z czego eksploatowanych jest około 905 MW.

Rynek energetyki wiatrowej w Polsce

Według danych Agencji Rozwoju Energii stan mocy zainstalowanej na koniec stycznia 2021 r. wyniósł 6 447,1 MW. Polska jest jednym z obiecujących rynków energetyki lądowej w Europie. Nie tak dawno informowaliśmy o planach inwestorów z Finlandii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich odnośnie budowy dwóch nowych farm wiatrowych Polsce o łącznej mocy 51,4 MW.

Jedną z głównych barier jej rozwoju w Polsce jest ustawa odległościowa, której liberalizację założono w tym roku. Obecnie zapisy podlegają dalszym pracom w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii w celu przygotowywania projektu aktu prawnego. Wiceminister klimatu i środowiska oraz pełnomocnik rządu ds. OZE Ireneusz Zyska tłumaczył w odpowiedzi na jedną z interpelacji, że główne założenie projektu zmian w ustawie antywiatrakowej uwzględnia pozostawienie obowiązującej zasady odległości od budynków mieszkalnych wyznaczonej na podstawie 10-krotności wysokości elektrowni wiatrowej. Zmiana ma dotyczyć przyznania gminom możliwości dokonania zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), na podstawie wyników prognozy oddziaływania na środowisko, w zakresie przyjęcia innej, niż wskazuje zasada generalna, odległości elektrowni wiatrowej od budynku mieszkalnego, wyznaczając przy tym strefę ochronną w MPZP. Minimalna odległość nie mogłaby być mniejsza niż 500 metrów.

Źródło: Eolus/EBOiR/WindEurope

Redakcja GLOBEnergia