Taryfa stała i dynamiczna na jednym przyłączu? Co daje nam nowe prawo?

Jedna umowa, jeden licznik i jedno rozliczenie energii? Ten schemat powoli przestaje być jedyną dostępną opcją. Nowelizacja UC84, znana przede wszystkim jako ustawa sieciowa, umożliwiła zawieranie więcej niż jednej umowy sprzedaży energii elektrycznej dla tego samego przyłącza. A to oznacza potencjalne korzyści dla odbiorców końcowych.

Jeden odbiorca, dwie umowy
Przez lata odbiorcy energii funkcjonowali w prostym modelu: podpisywali jedną umowę, korzystali z jednego licznika i płacili rachunki według jednej taryfy. Dla większości gospodarstw domowych i firm oznaczało to przewidywalność, ale też niewielką elastyczność. Tymczasem rynek energii coraz mocniej premiuje tych, którzy potrafią dostosować zużycie do sytuacji w systemie.
Nowelizacja UC84 może ten układ zmienić. Jak wyjaśnia radca prawny Jakub Plebański, przepisy otwierają możliwość odejścia od starego modelu rozliczania energii.
„Ustawodawca powoli otwiera nam furtkę odejścia od tego starego schematu, który opierał się na zasadzie jedna umowa, jeden licznik, jedno rozliczenie energii, najczęściej w oparciu o jakąś stałą formułę cenową” – wyjaśnia Jakub Plebański, RÖDL Kancelaria Prawna.
W praktyce oznacza to, że na jednym przyłączu mogą funkcjonować dwie umowy sprzedaży energii, na przykład jedna oparta na taryfie stałej, a druga na taryfie dynamicznej. Warunkiem jest nieprzekroczenie maksymalnej mocy przyłączeniowej przypisanej do danego przyłącza.
Po co komu dwa liczniki?
Największą zaletą nowego modelu może być możliwość rozdzielenia zużycia energii na różne potrzeby. Część odbiorów, takich jak podstawowe zużycie w domu, praca biura czy kluczowe procesy w firmie, można nadal rozliczać według taryfy stałej. To daje przewidywalność kosztów.
Druga część zużycia mogłaby być natomiast rozliczana według taryfy dynamicznej. Chodzi przede wszystkim o odbiorniki, których pracę można przesunąć w czasie: magazyn energii, samochód elektryczny, pompę ciepła czy wybrane procesy technologiczne. Jeśli energia w określonych godzinach jest tańsza, odbiorca może zaplanować jej pobór właśnie wtedy.
Jak wskazuje Jakub Plebański, taki miks może pozwolić odbiorcom połączyć bezpieczeństwo z elastycznością.
“Przykładowo możemy zasilać zakład produkcyjny lub gospodarstwo domowe w oparciu o taryfę stałą, a jednocześnie wykorzystywać taryfę dynamiczną do ładowania magazynu energii, samochodu elektrycznego czy realizacji innych procesów, w których możliwe jest przesunięcie poboru energii na godziny najniższych cen. Dzięki temu energia zużywana jest wtedy, gdy jest najtańsza w systemie, co pozwala maksymalizować korzyści wynikające z taryf dynamicznych. ” – obrazuje Jakub Plebański.
Taryfa dynamiczna bez skoku na głęboką wodę
Taryfy dynamiczne budzą duże zainteresowanie, ale też sporo obaw. Ich cena zmienia się w zależności od sytuacji rynkowej, głównie notowań na rynku dnia następnego Towarowej Giełdy Energii. Gdy energii w systemie jest dużo, odbiorca może skorzystać z niższych cen. Gdy ceny rosną, rachunki również mogą być wyższe.
Dlatego dla wielu osób przejście w całości z taryfy stałej na dynamiczną jest zbyt ryzykowne. Model dwóch umów może zmniejszyć tę barierę. Odbiorca nie musi wystawiać całego zużycia na zmienność rynku. Może wykorzystać taryfę dynamiczną tylko tam, gdzie rzeczywiście jest w stanie sterować poborem energii.
Co trzeba sprawdzić?
Nowe przepisy to dopiero początek. Rynek musi jeszcze wypracować konkretne oferty i procedury. Przed zawarciem drugiej umowy warto sprawdzić przede wszystkim moc przyłączeniową, warunki techniczne montażu dodatkowego licznika, zasady rozliczeń oraz zapisy dotyczące wypowiedzenia umowy.
W przypadku taryf dynamicznych znaczenie ma też licznik zdalnego odczytu, ponieważ to on pozwala rozliczać energię według zmieniających się cen. Warto również szukać ofert, które przewidują maksymalny pułap ceny, bo takie rozwiązanie może ograniczyć ryzyko gwałtownych wzrostów.
Odbiorca energii staje się aktywnym graczem
Zmiana wprowadzona przez UC84 dobrze pokazuje, w jakim kierunku zmierza rynek energii. Odbiorca coraz rzadziej ma być biernym płatnikiem rachunków, a coraz częściej uczestnikiem rynku, który świadomie zarządza swoim zużyciem.
Dwa liczniki na jednym przyłączu mogą stać się praktycznym narzędziem tej zmiany. Nie oznaczają rewolucji dla każdego, ale dają możliwość przetestowania taryf dynamicznych bez rezygnacji z przewidywalności. To może być energetyczny kompromis na czasy, w których elastyczność zaczyna być równie cenna jak sama energia.










