Ten kraj rzucił się na fotowoltaikę. Wysokie ceny prądu napędzają boom na panele z Chin

Na Filipinach fotowoltaika przestaje być ekologicznym dodatkiem, a staje się sposobem na ucieczkę przed rekordowo drogim prądem. Tanie panele z Chin, wysokie rachunki i zależność od importowanych paliw napędzają boom na instalacje dachowe. Czy słońce stanie się tam najlepszą tarczą przed energetycznym kryzysem?

Na Filipinach fotowoltaika przestaje być ekologicznym dodatkiem, a staje się sposobem na ucieczkę przed rekordowo drogim prądem. Tanie panele z Chin, wysokie rachunki i zależność od importowanych paliw napędzają boom na instalacje dachowe. Czy słońce stanie się tam najlepszą tarczą przed energetycznym kryzysem?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Na Filipinach fotowoltaika przestaje być ekologicznym dodatkiem, a staje się sposobem na ucieczkę przed rekordowo drogim prądem. Tanie panele z Chin, wysokie rachunki i zależność od importowanych paliw napędzają boom na instalacje dachowe. Czy słońce stanie się tam najlepszą tarczą przed energetycznym kryzysem?
  • Filipiny stały się jednym z największych importerów paneli fotowoltaicznych na świecie tylko od stycznia do kwietnia 2026 roku z Chin sprowadzono tam komponenty o łącznej mocy ponad 4 GW.
  • Głównym powodem masowego zwrotu ku OZE są najwyższe ceny prądu dla odbiorców domowych w Azji Południowo-Wschodniej, napędzane kryzysem na Bliskim Wschodzie i brakiem państwowych subsydiów.
  • Wysoka opłacalność inwestycji pozwala firmom na zwrot kosztów instalacji w zaledwie dwa lata, natomiast właściciele domów odzyskują włożony kapitał po około trzech latach.

Rynek fotowoltaiczny na Filipinach przeżywa więc bezprecedensowy boom i staje się jednym z najbardziej dynamicznych punktów na globalnej mapie OZE. Głównymi katalizatorami zmian są lawinowo rosnące rachunki za energię oraz drastyczny spadek cen chińskich komponentów.

Dla mieszkańców wyspiarskiego państwa, które zmaga się z najdroższym prądem w regionie, instalacje dachowe stały się jedną z niewielu realnych możliwości ograniczenia kosztów. Dlaczego krajobraz energetyczny Filipin zmienia się aż tak szybko?

Import paneli bije kolejne rekordy

Skalę zjawiska najlepiej pokazują dane handlowe. Z analiz instytutu Ember wynika, że wartość importu netto paneli fotowoltaicznych na Filipiny wzrosła z 365 mln dolarów w 2024 roku do 483 mln dolarów w 2025 roku.

W tym samym czasie moc sprowadzonych modułów zwiększyła się o 62 proc. – z 3,1 GW do 5,1 GW. Pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły kolejną falę wzrostów, a dane za okres od marca do kwietnia wskazują, że na wyspy trafiło lub jest już w drodze około 3 GW paneli.

Ponad 98 proc. importowanych urządzeń pochodzi bezpośrednio z chińskich fabryk. Tak duża zależność od jednego dostawcy pozwala korzystać z niskich cen, ale jednocześnie uzależnia filipiński rynek od kondycji chińskiego przemysłu i globalnych łańcuchów dostaw.

Lokalni instalatorzy ledwo nadążają z obsługą rosnącego popytu. Firmy montażowe notują ponaddwukrotny wzrost liczby zapytań ofertowych w porównaniu z poprzednim rokiem, a w szczytowych momentach niektóre przedsiębiorstwa rejestrowały nawet 3000 zgłoszeń dziennie.

Eksperci prognozują, że w ciągu najbliższych dwóch lat rozproszona moc fotowoltaiczna na Filipinach może się potroić i osiągnąć około 3500 MW. Oznaczałoby to zrównanie mocy instalacji dachowych z łączną mocą tamtejszych wielkoskalowych farm słonecznych.

Importowane paliwa napędzają ceny energii

Gwałtowny zwrot w stronę fotowoltaiki nie jest wyłącznie efektem proekologicznej mody. To przede wszystkim odpowiedź na trudną sytuację gospodarczą i geopolityczną. System elektroenergetyczny Filipin w około trzech czwartych opiera się na węglu oraz skroplonym gazie ziemnym. Znaczna część tych paliw pochodzi z importu, przez co kraj jest wyjątkowo podatny na wahania cen na światowych rynkach.

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, która rozpoczęła się pod koniec lutego, zmusiła największego filipińskiego dystrybutora energii, firmę Meralco, do podniesienia taryf o blisko 10 proc. W marcu prezydent Ferdinand Marcos Jr ogłosił roczny stan nadzwyczajny w obszarze dostaw energii.

Przy braku rządowych dopłat do rachunków przeciętna trzyosobowa rodzina na Filipinach musi przeznaczać obecnie około 12 proc. miesięcznego budżetu na energię elektryczną. Nic więc dziwnego, że możliwość ograniczenia zakupów prądu z sieci stała się dla gospodarstw domowych szczególnie atrakcyjna.

Początkowo na inwestycje w fotowoltaikę decydowały się głównie przedsiębiorstwa z sektora komercyjnego i przemysłowego. Drastyczny spadek światowych cen modułów sprawił jednak, że technologia stała się dostępna także dla części klientów indywidualnych. Rynek dodatkowo napędzają nowe modele leasingu konsumenckiego oraz niskooprocentowane pożyczki ratalne. Pozwalają one rozłożyć wysoki koszt początkowy instalacji i spłacać ją z oszczędności uzyskiwanych na rachunkach za energię.

Boom na fotowoltaikę rodzi problemy z jakością

Tak gwałtowny i częściowo nieskoordynowany rozwój rynku powoduje jednak poważne wyzwania. Branża zaczyna zmagać się z opóźnieniami w montażach, spekulacyjnym gromadzeniem komponentów przez pośredników oraz niewystarczającą kontrolą jakości instalacji.

Poważną barierą dla najuboższych gospodarstw domowych nadal pozostaje wysoki koszt początkowy. Cena kompletnej instalacji może przekraczać roczny dochód przeciętnej rodziny, dlatego nie wszyscy mieszkańcy mogą skorzystać z energetycznego boomu. W odpowiedzi na te problemy rząd w Manili zdecydował o objęciu sprzętu fotowoltaicznego oraz magazynów energii obowiązkowym systemem certyfikacji produktowej. Nowe wymagania mają wyeliminować z rynku podzespoły niespełniające norm bezpieczeństwa.

Certyfikacja ma również zagwarantować, że masowo powstające mikroelektrownie dachowe będą pracować bezawaryjnie przez deklarowany okres. Bez odpowiedniego nadzoru szybki rozwój rynku mógłby bowiem zakończyć się falą awarii, reklamacji i instalacji wykonanych niezgodnie z zasadami bezpieczeństwa.

Fotowoltaika stała się dla Filipin odpowiedzią na wysokie ceny energii i uzależnienie od importowanych paliw. Boom pokazuje jednak, że sama dostępność tanich paneli nie wystarczy – równie ważne są jakość montażu, bezpieczne finansowanie i odpowiednie regulacje rynku.

Źródła: Ember, Reuters, Associated Press, Meralco, filipiński Department of Trade and Industry (DTI), Department of Energy oraz Office of the President of the Philippines. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia