Ten statek to pływająca elektrownia: zasila sieć Ghany

Źródło zdjęcia wyróżniającego: marinetraffic, Jakob Fernandez

Ma prawie 300 metrów długości, wygląda jak masowiec i pływa pod banderą Liberii. Ale Karadeniz Powership Osman Khan nie jest zwykłym statkiem towarowym. To jedna z największych pływających elektrowni świata, która powstała z przebudowanego bulk carriera i została wysłana do Ghany, by dostarczać energię elektryczną do krajowej sieci. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Źródło zdjęcia wyróżniającego: marinetraffic, Jakob Fernandez
  • Karadeniz Powership Osman Khan to dawna jednostka typu bulk carrier, która po przebudowie stała się pływającą elektrownią o mocy 470 MW.
  • Statek ma prawie 300 metrów długości, pływa pod banderą Liberii i mimo klasyfikacji jako cargo pełni dziś przede wszystkim funkcję energetyczną.
  • Jednostka została skierowana do Ghany, aby zasilać krajową sieć elektroenergetyczną i wspierać bezpieczeństwo dostaw prądu tam, gdzie lądowa infrastruktura potrzebuje szybkiego wzmocnienia.

Statek, który zamiast ładunku wozi megawaty

Na pierwszy rzut oka Karadeniz Powership Osman Khan wygląda jak potężny statek cargo. W rejestrach AIS figuruje jako jednostka typu Cargo, a dokładniej jako bulk carrier, czyli masowiec. Jednak jego obecna funkcja jest znacznie ciekawsza niż transport rudy, węgla czy zboża.

To tzw. powership, czyli pływająca elektrownia. Tego typu jednostki cumują przy brzegu lub w porcie i dostarczają energię elektryczną do sieci lądowej. W praktyce są mobilnymi blokami energetycznymi, które można stosunkowo szybko wysłać tam, gdzie brakuje stabilnych mocy wytwórczych.

W przypadku Osman Khana mówimy o jednostce o mocy 470 MW. Dla porównania, to poziom dużego konwencjonalnego bloku energetycznego. Różnica polega na tym, że tutaj cała infrastruktura znajduje się na statku. Elektrownia pracuje w oparciu o 24 bloki dual fuel - niskosiarkowy ciężki olej opałowy lub gaz ziemny/LNG.

Od masowca do pływającej elektrowni

Historia statku zaczęła się klasycznie. Jednostka została zbudowana w 2000 roku przez Samsung Shipbuilding w Geoje w Korei Południowej. Początkowo funkcjonowała jako masowiec, czyli statek przeznaczony do przewozu ładunków sypkich.

Później jednostka należała do australijskiej spółki Teekay Shipping Australia z Sydney. Przełom nastąpił pod koniec 2014 roku, kiedy turecki koncern Karadeniz Holding kupił statek MV Pacific Triangle za około 17 mln dolarów.

Następnie rozpoczęła się jego energetyczna metamorfoza. W stoczni Hat-San Shipyard w Altinovie, w prowincji Yalova w Turcji, masowiec został przebudowany na pływającą elektrownię. Po konwersji otrzymał nazwę MV Karadeniz Powership Osman Khan.

Źródło: marinetraffic, Goktay Gokalp
Źródło: marinetraffic, Goktay Gokalp

Karadeniz Powership Osman Khan: najważniejsze dane techniczne

Skala tej jednostki robi wrażenie. Karadeniz Powership Osman Khan ma 299,76 m długości całkowitej i 50 m szerokości. Zanurzenie statku wynosi około 10,7 m, co pokazuje, że mówimy o konstrukcji pełnomorskiej, a nie niewielkiej jednostce portowej.

Choć w systemach śledzenia statków jednostka może być nadal klasyfikowana jako cargo lub bulk carrier, jej właściwa rola jest energetyczna. To dobry przykład tego, jak morska infrastruktura transportowa może dostać drugie życie w zupełnie innym sektorze gospodarki.

Dlaczego Ghana potrzebowała pływającej elektrowni?

W 2016 roku Karadeniz Powership Osman Khan został skierowany do Ghany. Celem było zasilenie krajowej sieci elektroenergetycznej i poprawa bezpieczeństwa dostaw energii. Do 2019 r. dostarczał nawet 25% krajowego zapotrzebowania na prąd Ghany.

Dla państw, które zmagają się z niedoborem mocy, awariami infrastruktury lub szybkim wzrostem zapotrzebowania na prąd, powershipy mogą być rozwiązaniem pomostowym. Nie trzeba od razu budować nowej elektrowni na lądzie, przechodzić przez wieloletni proces inwestycyjny i tworzyć całej infrastruktury od zera. Statek-elektrownia można przyholować lub doprowadzić do portu, podłączyć do sieci i stosunkowo szybko uruchomić produkcję energii.

To oczywiście nie jest rozwiązanie idealne ani bezkosztowe. Pływające elektrownie zwykle opierają się na paliwach kopalnych, wymagają odpowiedniego zaplecza portowego i umów handlowych. Ale w sytuacjach kryzysowych lub przejściowych mogą działać jak energetyczny plaster na ranę systemu.

Turecki eksport energii na pokładzie statku

Za jednostką stoi Karpowership, spółka należąca do tureckiego holdingu Karadeniz. Firma wyspecjalizowała się w budowie i eksploatacji pływających elektrowni, które mogą zasilać kraje zmagające się z deficytem energii.

To interesujący model biznesowy. Zamiast sprzedawać samą technologię albo budować elektrownie stacjonarne, operator dostarcza gotową moc w formie statku. Port staje się więc czymś więcej niż miejscem przeładunku towarów. Może stać się punktem wpięcia dużego źródła energii do systemu elektroenergetycznego.

W przypadku Osman Khana mowa o jednostce, która po przebudowie stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów takiego podejścia.

Uroczyste wypłynięcie do Ghany

13 listopada 2016 roku pływająca elektrownia, już pod nazwą MV Karadeniz Powership Osman Khan, wypłynęła do Ghany. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz Turcji, w tym prezydent Recep Tayyip Erdoğan, premier Binali Yıldırım oraz minister transportu, gospodarki morskiej i komunikacji Ahmet Arslan.

Obecność polityków tej rangi pokazuje, że projekt miał znaczenie większe niż tylko komercyjny kontrakt. Był również elementem tureckiej ekspansji technologicznej i energetycznej na rynkach zagranicznych.

Czy to największa pływająca elektrownia świata?

W materiałach poświęconych jednostce często pojawia się informacja, że Karadeniz Powership Osman Khan jest największą pływającą elektrownią świata. Trzeba jednak zachować tu ostrożność, bo takie określenia zależą od przyjętego kryterium: mocy zainstalowanej, długości jednostki, wyporności, nośności albo konkretnego momentu porównania.

Jedno jest pewne: z mocą 470 MW i długością blisko 300 metrów Osman Khan należy do najbardziej imponujących powershipów. To nie jest mała jednostka pomocnicza, lecz pełnoskalowa morska elektrownia.

Statek cargo czy elektrownia? Odpowiedź brzmi: jedno i drugie

Formalnie Karadeniz Powership Osman Khan wywodzi się z masowca i nadal może być opisywany w bazach morskich jako jednostka cargo. Technicznie i funkcjonalnie jest jednak czymś znacznie bardziej złożonym: pływającą elektrownią, która zamieniła przestrzeń ładunkową i konstrukcję masowca w platformę do produkcji energii.

To właśnie czyni tę jednostkę tak ciekawą. Jest symbolem energetyki w wersji mobilnej, globalnej i portowej. Zamiast budować elektrownię od fundamentów, można ją sprowadzić morzem. Zamiast transportować surowce, statek może „dostarczać” energię.

Karadeniz Powership Osman Khan pokazuje, jak wygląda energetyka awaryjna XXI wieku

Historia Osman Khana to opowieść o tym, jak infrastruktura morska przenika się z energetyką. Dawny masowiec, zbudowany w Korei Południowej, kupiony przez turecki holding i przebudowany w Turcji, trafił następnie do Ghany jako źródło setek megawatów mocy.

W świecie, w którym systemy elektroenergetyczne coraz częściej muszą reagować na kryzysy, susze, niedobory paliw, wzrost zapotrzebowania i niestabilność infrastruktury, takie jednostki są czymś w rodzaju energetycznych rezerwistów. Nie rozwiązują wszystkich problemów, ale mogą szybko pojawić się tam, gdzie sieć potrzebuje wsparcia.

Karadeniz Powership Osman Khan to więc nie tylko statek. To pływający fragment systemu elektroenergetycznego, który pokazuje, że współczesna energetyka potrafi zejść z lądu, wejść na pokład i ruszyć w rejs tam, gdzie prąd staje się towarem pierwszej potrzeby.

Źródła: marinetraffic, fleetmon

Źródło zdjęcia wyróżniającego: marinetraffic, Jakob Fernandez

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia