To magiczne hasło musisz znać przy rozmowie z dostawcą prądu. Możesz zapłacić mniej!

Tylko u nas
Podpisanie nowej umowy na prąd lub gaz coraz rzadziej jest prostą formalnością. W gąszczu ofert z „gratisami”, pakietami usług i obietnicami stabilnych cen łatwo zgubić punkt odniesienia. A tym punktem – wciąż najbezpieczniejszym – pozostaje taryfa regulowana zatwierdzana przez Prezesa URE.

Podpisanie nowej umowy na prąd lub gaz coraz rzadziej jest prostą formalnością. W gąszczu ofert z „gratisami”, pakietami usług i obietnicami stabilnych cen łatwo zgubić punkt odniesienia. A tym punktem – wciąż najbezpieczniejszym – pozostaje taryfa regulowana zatwierdzana przez Prezesa URE.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Tylko u nas
Podpisanie nowej umowy na prąd lub gaz coraz rzadziej jest prostą formalnością. W gąszczu ofert z „gratisami”, pakietami usług i obietnicami stabilnych cen łatwo zgubić punkt odniesienia. A tym punktem – wciąż najbezpieczniejszym – pozostaje taryfa regulowana zatwierdzana przez Prezesa URE.
  • Taryfa regulowana to cena bazowa rynku, bez dodatków i opłat handlowych. Właśnie od niej warto zaczynać porównywanie każdej innej oferty.
  • Sprzedawca ma obowiązek ją przedstawić, jeśli o to poprosimy. Wystarczy powiedzieć: “Proszę o przedstawienie taryfy regulowanej przez Prezesa URE”.
  • Pakiety usług i taryfy nieregulowane często wyglądają atrakcyjnie tylko w reklamie. W praktyce dodatki bywają droższe niż te same usługi zamawiane osobno – i płacimy za nie nawet wtedy, gdy z nich nie korzystamy.

Moment podpisywania nowej umowy na energię elektryczną lub gaz jest często bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Oferty handlowe różnią się nazwami, dodatkami i obietnicami oszczędności, a w tym natłoku informacji łatwo przeoczyć najważniejszy punkt odniesienia. Tymczasem w większości przypadków to właśnie taryfa regulowana, zatwierdzona przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, powinna być pierwszą opcją, o którą pytamy sprzedawcę.

W dyskusjach o ofertach energetycznych coraz częściej pojawia się wątek taryf nieregulowanych, z których formalnie korzystają miliony gospodarstw domowych. Są to propozycje silnie promowane przez sprzedawców i zazwyczaj powiązane z dodatkowymi opłatami – czy to w formie pakietów usługowych, takich jak hydraulik, elektryk czy ubezpieczenie, czy też opłat handlowych uzasadnianych obietnicą stabilności cen w dłuższym okresie. W praktyce jednak dla większości odbiorców korzyści z takich rozwiązań nie zawsze rekompensują wyższe koszty. 

Taryfa regulowana to bezpieczna opcja?

Taryfa regulowana nie jest ofertą promocyjną ani specjalną. Jej stawki są zatwierdzane przez regulatora rynku i obowiązują u największych sprzedawców prądu oraz gazu. Dzięki temu opiera się na prostych zasadach rozliczeń i nie zawiera dodatkowych usług, które często podnoszą końcowy koszt umowy. Ona właśnie powinna być ceną bazową, od której warto rozpocząć porównywanie innych propozycji.

Co istotne, jako klienci mamy pełne prawo zażądać przedstawienia takiej taryfy. Duzi sprzedawcy mają ją w swojej ofercie i – jeżeli klient o to poprosi – muszą ją zaproponować. Wystarczy jedno zdanie, które warto zapamiętać.

To prosta formułka: “Proszę o przedstawienie taryfy regulowanej przez prezesa URE”

radzi Bogdan Szymański, prezes Fundacji Instytut Trendów.

Benefity, z których możemy nie skorzystać

Kluczowe pytanie brzmi, jak często faktycznie korzystamy z oferowanych „benefitów” i czy ich wartość odpowiada regularnym opłatom doliczanym do rachunku. Dodatkowym problemem jest sposób prezentowania ofert – taryfy nieregulowane są zwykle mocno eksponowane marketingowo, podczas gdy taryfy regulowane, zatwierdzone przez Prezesa URE, pozostają mniej widoczne i wymagają aktywnego dopytania ze strony klienta. To sprawia, że decyzje zakupowe często zapadają nie na podstawie realnego porównania kosztów, lecz pod wpływem formy, w jakiej przedstawiana jest oferta.

W praktyce bardzo często okazuje się, że usługi dodatkowe można zamówić taniej i elastyczniej poza umową energetyczną, wtedy gdy faktycznie są potrzebne. Pakiet wliczony w umowę bywa wygodny, ale jednocześnie ogranicza wybór wykonawcy i bywa opłacany nawet wtedy, gdy z niego nie korzystamy. Dlatego przed zaakceptowaniem takiej oferty warto sprawdzić, czy dotychczas mieliśmy możliwość korzystania z podobnych usług oddzielnie i jakie były ich realne koszty. I czy w ogóle pomoc konkretnych fachowców była nam potrzebna.

Zadbaj o świadomy wybór

Rozpoczynając rozmowę od taryfy URE, zyskujemy realną możliwość porównania ofert i świadomego wyboru. Dopiero na tym etapie ma sens rozważanie propozycji rozszerzonych, pod warunkiem że faktycznie odpowiadają one naszym potrzebom i są korzystniejsze niż samodzielne zamawianie takich usług na rynku.

W czasach zmiennych cen prądu i coraz bardziej złożonych umów jedna zasada pozostaje niezmienna: zawsze zaczynaj rozmowę od taryfy regulowanej przez Prezesa URE, a dodatki traktuj jako opcję, a nie domyślny element umowy. To najbezpieczniejszy sposób, by uniknąć niepotrzebnych kosztów i podpisać umowę z pełną świadomością jej warunków.

Opracowanie własne na podstawie Energetycznego Talk Show redakcji GLOBENERGIA.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia