Tor zamiast uranu w elektrowni atomowej? Chiński przełom i polskie marzenia

Chiński przełom w energetyce jądrowej – po raz pierwszy realnie wykorzystano tor w działającym reaktorze. Czy to początek końca dominacji uranu i nowy kierunek dla atomu na świecie? Może w Polsce możemy się spodziewać takiego rozwiązania? Jak wyglądają polskie zasoby toru?

- Tor po raz pierwszy został skutecznie przekształcony i wykorzystany jako paliwo. To technologiczny krok, który przez lata pozostawał poza zasięgiem.
- Chiny chcą oprzeć na nim przyszłe bezpieczeństwo energetyczne. Planują elektrownię demonstracyjną do 2035 roku i komercjalizację po 2040.
- W Polsce to na razie odległa perspektywa. Problemy z wdrożeniem klasycznego atomu pokazują, jak daleko jesteśmy od takich technologii. Dodatkowo nie mamy zasobów tego pierwiastka.
Chińscy naukowcy na jesień 2025 roku poinformowali o ważnym osiągnięciu w rozwoju energetyki jądrowej opartej na torze. Zespół z Szanghajskiego Instytutu Fizyki Stosowanej, działającego przy Chińskiej Akademii Nauk, przeprowadził konwersję paliwa torowego na uranowe w eksperymentalnym reaktorze pracującym na pustyni Gobi. To sprawia, że chiński 2-megawatowy reaktor torowo-solny jest dziś jedynym działającym na świecie systemem, który nie tylko załadował paliwo torowe, ale też faktycznie je wykorzystał.

Źródło: The China Academy
O co chodzi z torem?
Tor to pierwiastek promieniotwórczy, który w energetyce jądrowej od lat jest wskazywany jako potencjalna alternatywa dla uranu. W przeciwieństwie do uranu-235 nie jest on jednak paliwem, które można od razu wykorzystać do podtrzymania reakcji łańcuchowej, bo najpierw musi zostać przekształcony w uran-233.
Sama idea nie jest nowa, bo reaktory torowo-solne były rozważane już w czasach zimnej wojny. Problem polegał jednak na tym, że tor nie jest paliwem rozszczepialnym w prosty sposób. Najpierw musi pochłonąć neutron i przejść serię reakcji, które ostatecznie prowadzą do powstania uranu-233, czyli izotopu zdolnego do podtrzymywania reakcji łańcuchowej. To właśnie ten etap przez lata pozostawał jednym z największych wyzwań technologicznych.
Dlaczego to ważne dla Chin?
Dla Chin sukces ma znaczenie nie tylko naukowe, ale też strategiczne. Państwo Środka dysponuje dużymi zasobami toru, a według szacunków same złoża w Mongolii Wewnętrznej mogłyby zasilać kraj przez 60 000 lat! W praktyce oznacza to, że tor może stać się dla Chin jednym z filarów przyszłego bezpieczeństwa energetycznego, zwłaszcza jeśli uda się przejść od eksperymentu do większych instalacji demonstracyjnych i później komercyjnych.
Reaktor na pustyni i plan na kolejne dekady
Chiński program torowy rozwijany jest od 2011 roku, choć pierwsze badania nad tą technologią sięgają jeszcze kryzysu energetycznego lat 70. Budowę reaktora w Minqin w prowincji Gansu rozpoczęto oficjalnie w 2017 roku. Technologia ma kilka przewag nad klasycznymi reaktorami wodnymi: działa pod normalnym ciśnieniem, nie wymaga tak dużych ilości wody do chłodzenia i może być bezpieczniejsza dzięki pasywnym systemom ochronnym, takim jak tak zwany zawór zamrażający, który w razie awarii automatycznie odprowadza stopioną sól do bezpiecznego zbiornika.
Chiny chcą z toru zrobić coś więcej niż eksperyment
Chińczycy patrzą już dalej niż na sam eksperyment. Zgodnie z ich mapą drogową do 2035 roku ma powstać demonstracyjna elektrownia torowo-solna o mocy 100 MW, a działalność komercyjna planowana jest około 2040 roku. Jeśli te założenia się potwierdzą, tor może przestać być tylko ciekawostką z laboratoriów i stać się jednym z najciekawszych kierunków rozwoju nowej energetyki jądrowej.
A czy to miałoby sens w Polsce?
Jeśli chodzi o zasoby toru w Polsce, sytuacja jest dość jednoznaczna. Nie ma udokumentowanych, znaczących złóż, które mogłyby stanowić podstawę do jego przemysłowego wykorzystania. Tor występuje jedynie w śladowych ilościach, rozproszonych w niektórych minerałach, co sprawia, że jego pozyskiwanie nie jest dziś ekonomicznie uzasadnione
Można oczywiście zadać sobie pytanie, czy taka technologia miałaby kiedyś sens także w Polsce. Teoretycznie rozmowa o reaktorach torowych brzmi kusząco, bo to rozwiązanie przedstawiane jako nowocześniejsze, potencjalnie bezpieczniejsze i bardziej elastyczne niż część klasycznych bloków jądrowych. Problem w tym, że u nas wciąż nie umiemy przejść od wielkich planów do sprawnego wdrożenia nawet klasycznego atomu. Dlatego tor w polskich realiach brzmi dziś bardziej jak temat do przyszłych debat akademickich niż realny projekt na najbliższe lata.
Źródła: The China Academy, South China Morning Post.
Zdjęcie główne: The China Academy.










