Turbiny wiatrowe? Tak, ale nie wszędzie. Polacy wskazali, co popierają najbardziej

Turbiny wiatrowe? Tak… ale nie wszystkie i nie wszędzie. Polacy jasno pokazują, gdzie widzą przyszłość energetyki wiatrowej, a gdzie zaczynają się wątpliwości. Jedne rozwiązania mają mocne poparcie, inne ledwo się bronią – i to mówi o rynku więcej, niż mogłoby się wydawać. Zobaczmy, jak wygląda podejście Polaków do energetyki wiatrowej.

- Największe poparcie zdobyła morska energetyka wiatrowa. Rozwój offshore popiera łącznie 68,9% uczestników ankiety.
- Turbiny wiatrowe na lądzie nadal mają przewagę zwolenników, ale budzą większe emocje. Popiera je 58,6% badanych, przy wyraźnym sprzeciwie części respondentów.
- Najbardziej polaryzują mikroinstalacje wiatrowe. Ich rozwój popiera 54,3% ankietowanych, ale sceptycy wskazują na opłacalność, lokalizację i jakość urządzeń.
Większość popiera rozwój energetyki wiatrowej
Dla niektórych będzie to pewnie szokiem, ale okazuje się, że wiatr ma w Polsce więcej zwolenników niż przeciwników. W badaniu udział wzięło 1605 osób, a pytania dotyczyły trzech kierunków rozwoju: farm na morzu, farm na lądzie oraz mikroinstalacji wiatrowych. We wszystkich przypadkach suma odpowiedzi „tak” i „raczej tak” przewyższyła odpowiedzi negatywne. To pokazuje, że sama idea wykorzystania wiatru ma większościowe poparcie.
Nie oznacza to jednak bezwarunkowej zgody na każdy projekt i każdą lokalizację. Największym zaufaniem cieszy się offshore, czyli morska energetyka wiatrowa. Najwięcej emocji budzą natomiast mikroinstalacje i turbiny wiatrowe na lądzie. Zobaczmy, jak wygląda wyniki przeprowadzonej przez redakcję GLOBENERGIA ankiety.
Energetyka wiatrowa na morzu – offshore ma największe poparcie
Najlepszy wynik uzyskał polski offshore. Rozwój polskiej energetyki wiatrowej na morzu popiera łącznie 68,9% ankietowanych. Odpowiedź „tak” wskazało 57,3% uczestników, a „raczej tak” kolejne 11,6%. Sprzeciw zadeklarowało 31,2% osób, z czego 24,3% wybrało odpowiedź „nie”.
Offshore jest postrzegany jako strategiczny filar transformacji energetycznej. Ma najwyższe poparcie i najniższy poziom odpowiedzi „raczej nie”. Farmy na morzu często budzą mniej lokalnych emocji niż inwestycje lądowe. Są też kojarzone z dużą skalą produkcji energii i bezpieczeństwem energetycznym.
Nie oznacza to jednak braku krytyki. Niemal jedna czwarta ankietowanych zdecydowanie sprzeciwia się rozwojowi polskiego offshore. Ten wynik pokazuje, że nawet najbardziej akceptowany kierunek wymaga komunikacji i wyjaśniania kosztów, wpływu na środowisko oraz roli w systemie.

Turbiny wiatrowe na lądzie nadal mają przewagę zwolenników
Lądowa energetyka wiatrowa również ma stabilne poparcie większości uczestników ankiety. Rozwój turbin wiatrowych na lądzie popiera łącznie 58,6% respondentów. Odpowiedź „tak” wybrało 51,4%, a „raczej tak” 7,2% ankietowanych. Po stronie sprzeciwu znalazło się 41,4% osób.
Nie da się ukryć, że onshore pozostaje bardziej kontrowersyjny niż farmy na morzu. Wysoki udział odpowiedzi „nie”, wynoszący 33,1%, wskazuje na silny opór części respondentów. W grę wchodzą zwykle kwestie lokalizacji, krajobrazu, hałasu i zaufania do procesu inwestycyjnego. I także wspomniana wcześniej polityka, manipulująca faktami, a niekiedy posługując się zwyczajnym kłamstwem o energetyce wiatrowej.
Energetyka wiatrowa na lądzie może szybko dostarczać relatywnie tanią energię. Równocześnie potrzebuje dobrej polityki lokalizacyjnej i rzeczywistego dialogu z mieszkańcami. Bez tego nawet technicznie sensowna inwestycja może utknąć w konflikcie społecznym. I w porównaniu do energetyki offshore charakteryzuje się mniej stabilną charakterystyką pracy z uwagi na tzw. szorstkość terenu, czyli wpływ rzeźby terenu i budynków na wiatr.

Mikroinstalacje wiatrowe najbardziej polaryzują
Najbardziej podzielone opinie dotyczą mikroinstalacji wiatrowych. Ich rozwój popiera łącznie 54,3% uczestników ankiety. Odpowiedź „tak” wskazało 41%, a „raczej tak” 13,3%. Sprzeciw zadeklarowało 45,7% respondentów, w tym aż 32,8% wybrało odpowiedź „nie”.
To najmniejsza przewaga zwolenników nad przeciwnikami w całym badaniu. Mała energetyka wiatrowa budzi sporo wątpliwości, bo jej efektywność mocno zależy od lokalizacji. Turbina postawiona w złym miejscu może produkować niewiele energii, generować rozczarowanie i wzmacniać sceptycyzm wobec całej technologii.

Do popularyzacji tego rozwiązania przyczynił się program dotacyjny Moja Elektrownia Wiatrowa. Pytanie jednak, czy zrobił to w pozytywny sposób. Program cieszył się znikomym zainteresowaniem, a równolegle pojawiało się wiele głosów krytycznych. Dotyczyły one między innymi jakości dotowanych urządzeń, którą część rynku oceniała jako niską, a czasem wręcz bardzo niską.
Pojawiały się też opinie, że dla części inwestorów i firm instalacyjnych turbina była jedynie pretekstem. Głównym celem stawał się dostępny w programie magazyn energii, a nie realna produkcja prądu z wiatru. Taki mechanizm mógł dodatkowo osłabić zaufanie do mikroinstalacji wiatrowych, zanim technologia zdążyła pokazać swoje najlepsze zastosowania.
Wyniki ankiety pokazują więc, że mikroinstalacje potrzebują szczególnie dobrej komunikacji. Trzeba jasno mówić o realnych uzyskach, hałasie, warunkach zabudowy, wysokości masztu i opłacalności. W tym segmencie obietnice bez pokrycia mogą zaszkodzić bardziej niż brak dotacji. I nie można zapominać o przynajmniej rocznym pomiarze wiatru – to zdecydowanie trudniejsza i bardziej wymagająca inwestycja niż fotowoltaika.
Co mówią komentarze czytelników?
Z komentarzy pozostawionych przez naszych czytelników, którzy wzięli udział w ankiecie, wyłania się obraz pełen sprzeczności. Obok głosów entuzjastycznych pojawiają się ostre opinie krytyczne. Wiele osób zajmuje stanowisko pośrednie: wiatr tak, ale nie wszędzie, nie za wszelką cenę i nie jako jedyne rozwiązanie dla polskiej energetyki.
Komentujący często rozróżniają dużą energetykę wiatrową i małe turbiny przydomowe. Farmy wiatrowe, zwłaszcza jako element miksu energetycznego, mają wielu zwolenników. Mikroinstalacje budzą więcej sceptycyzmu, bo ich skuteczność jest trudniejsza do przewidzenia.
Wśród pozytywnych opinii najczęściej pojawiały się argumenty dotyczące:
- bezpieczeństwa energetycznego,
- uniezależnienia się od importu paliw,
- obniżenia emisji,
- uzupełnienia fotowoltaiki,
- rozwoju energetyki rozproszonej,
- przyspieszenia transformacji energetycznej.
Po stronie krytycznej najczęściej pojawiały się zarzuty dotyczące:
- niestabilności produkcji energii,
- wysokich kosztów inwestycji,
- słabej opłacalności małych turbin,
- negatywnego wpływu na krajobraz,
- hałasu i oddziaływania na ludzi,
- wpływu na ptaki i nietoperze,
- problemów z recyklingiem,
- chaotycznych programów dotacyjnych,
- braku zaufania do państwa, wykonawców i producentów.
Czy jest poparcie dla energetyki wiatrowej w Polsce?
Najkrótszy wniosek z ankiety brzmi następująco – energetyka wiatrowa ma większościowe poparcie. Respondenci chcą rozwoju tej technologii, lecz oczekują rozsądku, dobrych lokalizacji i rzetelnych informacji. Najłatwiej obronić offshore, najtrudniej mikroinstalacje, a onshore pozostaje między jednym i drugim.
To nie jest zła wiadomość dla branży. Społeczeństwo nie odrzuca wiatru jako technologii. Oczekuje jednak, że inwestycje będą miały sens techniczny, ekonomiczny i lokalny. Energetyka wiatrowa może więc rozwijać się szybciej, ale tylko wtedy, gdy nie będzie traktować akceptacji społecznej jako formalności. My oczywiście trzymamy kciuki za elektrownie wiatrowe i czekamy na Wasze komentarze, co sądzicie o wynikach naszej ankiety.
Opracowanie własne na podstawie ankiety przygotowanej przez portal GLOBENERGIA.










