Tysiące paneli PV zalegają w magazynach! Kryzys w branży PV?

Kryzys na rynku paneli PV? Okazuje się, że w magazynach w Europie zalegają tysiące paneli fotowoltaicznych o mocy 40 GW łącznie. Czy to problem sektora OZE? Przyglądamy się sprawie!

Według niezależnych badań przeprowadzonych przez organizacje Rystad Energy oraz Beyond Fossil Fuels w europejskich magazynach znajdują się panele fotowoltaiczne o łącznej mocy 40 GW. Jest to wystarczająco dużo, aby mogły one wytworzyć tyle energii, co 7 mld m3 gazu ziemnego. Ale to nie koniec - według szacunków liczba ta będzie się zwiększać! Z pozoru wydaje się, że jest to dobra sytuacja, która pozwoli na przyspieszenie rozwoju fotowoltaiki w Europie. Jednak nie jest to takie proste, a składowanie paneli PV w magazynach unaocznia słabości z jakimi zmaga się europejska branża.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Kryzys na rynku paneli PV? Okazuje się, że w magazynach w Europie zalegają tysiące paneli fotowoltaicznych o mocy 40 GW łącznie. Czy to problem sektora OZE? Przyglądamy się sprawie!

Podziel się

Moc paneli PV dotychczas zgromadzona w magazynach odpowiada sumarycznej mocy instalacji fotowoltaicznych, które w zeszłym roku zostały zamontowane w całej Europie. A liczba ta systematycznie się zwiększa. Według szacunków, do końca 2023 roku w europejskich magazynach mają zalegać moduły o łącznej mocy aż 100 GW. Z jednej strony można powiedzieć, że to dobra sytuacja. Duże zapasy umożliwią jeszcze większy rozwój fotowoltaiki w Europie. Jednak to tylko pozory, gdyż nagromadzenie paneli PV w magazynach to przejaw kryzysu na rynku

Nieustający popyt

Mimo, że europejskie magazyny obfitują w sprawne panele fotowoltaiczne, kupno kolejnych produktów nie ustaje. Import w styczniu wzrósł o 17% w porównaniu do 2022 roku, a w lutym o 22%. Rekord osiągnięto w marcu, kiedy to sprowadzono aż o 51% więcej paneli PV niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Jeśli obecny poziom importu się utrzyma, rok 2023 będzie rekordowy pod tym względem. Aż 91% wszystkich zakupionych paneli pochodzi z Chin. Państwo Środka jest bez wątpienia potentatem w branży fotowoltaicznej nie tylko ze względu na ilość produkowanych modułów PV, ale także produkcji polikrzemu. Materiał ten jest niezbędny do wytwarzania ogniw fotowoltaicznych. Dzięki opanowaniu łańcucha dostaw Chiny są w stanie dyktować ceny na rynku. Obecnie ich produkty są bezsprzecznie najtańsze, a przez to najchętniej wybierane przez inwestorów. Z tego też powodu cierpią lokalni, europejscy producenci. Nie są oni w stanie nadążyć za chińskimi konkurentami. 

Kraje europejskie desperacko chcą zdobyć niedrogą infrastrukturę fotowoltaiczną, aby osiągnąć swoje cele polityczne w zakresie energii odnawialnej i uniknąć wysokich cen za energię. Chociaż trwają wysiłki w celu zbudowania niezawodnego łańcucha dostaw dla branży fotowoltaicznej w Europie, wysokie zapotrzebowanie na panele oznacza, że liderzy nie mogą czekać do 2025 roku lub dłużej, aby kupić produkty w Europie

stwierdził Marius Mordal Bakke, analityk z Rystad Energy.

Wielopoziomowy problem

Od 2021 roku do 2022 roku ilość chińskich modułów fotowoltaicznych importowanych przez kraje europejskie wzrosła o 112%. Jednak wzrost importu nie pociągnął za sobą większej liczby instalacji. Według ekspertów, przyczyną takiego stanu rzeczy może być również niedobór wykwalifikowanych pracowników oraz szereg innych czynników, które wymagają natychmiastowego działania. 

Kraje europejskie muszą rozszerzyć programy szkoleniowe dla instalatorów, zmniejszyć występowanie “wąskich gardeł” w produkcji oraz ograniczyć biurokrację w celu wykorzystania wszystkich paneli, które obecnie zalegają w magazynach 

skwitowała Tara Connolly, działaczka z Beyond Fossil Fuels, organizacji zajmującej się wsparciem dekarbonizacji Europy.

W obliczu tych wszystkich problemów władze muszą pilnie wymyślić sposób na ich rozwiązanie. W innym wypadku Europa nie będzie w stanie ostatecznie odciąć się od importu rosyjskiego gazu i poprawić swojego bezpieczeństwa energetycznego. Ta zależność od Rosji w zakresie energetyki skłoniło UE do podwojenia swojego celu w zakresie wykorzystania OZE. Obecnie UE zakłada, że do 2030 roku aż 42,5% energii na jej terenie będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Jednak wizja odcięcia się od Rosji nie może przysłonić zagrożenia, jakim jest stopniowe uzależnianie się od Chin. Rządy muszą przeznaczyć większe środki na zbudowanie lokalnej produkcji komponentów systemu PV. Takie działania podejmują już m.in. Stany Zjednoczone, które wydają ogromne kwoty na tworzenie fabryk na swoim terenie. Chiny może i są największym, ale nie jedynym producentem polikrzemu. Dywersyfikacja łańcucha dostaw, podobnie jak zróżnicowanie w zakresie źródeł energii to gwarant europejskiego bezpieczeństwa. Inwestycje w rozwój branży fotowoltaicznej nie mogą opierać się jedynie na imporcie jak największej ilości paneli. Cały proces musi być przemyślany na tyle, iż będzie w stanie pobudzić lokalne gospodarki z korzyścią zarówno dla Unii, jak i dla jej mieszkańców. 

Źródło: energymonitor.ai, rystadenergy.com

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia