UE odcina się od rosyjskiego gazu: dziś przepisy wchodzą w życie

We wtorek 3 lutego 2026 roku Unia Europejska oficjalnie zamyka drzwi dla rosyjskiego gazu. To moment symboliczny, ale i bardzo praktyczny, bo nowe przepisy zaczynają realnie zmieniać reguły gry na europejskim rynku energii. Proces, nad którym pracowano od miesięcy, zderza się jednak z mroźną zimą, niskimi zapasami gazu i politycznym sprzeciwem części państw członkowskich.

- Od 3 lutego 2026 r. w UE obowiązują przepisy zakazujące zawierania nowych umów na import rosyjskiego gazu.
- Państwa UE muszą do 1 marca 2026 r. przedstawić plany dywersyfikacji dostaw gazu i ropy.
- W styczniu 2026 r. dostawy rosyjskiego gazu do UE przez TurkStream wzrosły o ponad 10% rok do roku.
- Łącznie do Europy trafiło 1,73 mld m³ gazu, głównie do Serbii, Węgier i na Słowację.
Zakaz importu rosyjskiego gazu staje się prawem UE
26 stycznia 2026 roku Rada Unii Europejskiej przyjęła rozporządzenie w sprawie stopniowego wycofywania importu rosyjskiego gazu ziemnego. Akt prawny, opublikowany 2 lutego w Dzienniku Urzędowym UE, przekształcił założenia planu REPowerEU w obowiązujące prawo. Już dzień później regulacje weszły w życie. Jednak proces odchodzenia od importu paliw z Rosji będzie długi. Zaś całkowity zakaz importu gazu ziemnego zacznie obowiązywać członków UE dopiero jesienią 2027 r. Do tego czasu kolejne ograniczenia będą wchodzić w życie stopniowo, by uniknąć szoku gospodarczego.
Jak podkreśla Komisja Europejska, celem rozporządzenia jest wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego i uniezależnienie Wspólnoty od nierzetelnego partnera handlowego, który wielokrotnie wykorzystywał energię jako narzędzie nacisku politycznego.
Bruksela chce pełnej przejrzystości
Do 1 marca 2026 roku kraje UE muszą przedstawić Komisji Europejskiej krajowe plany dywersyfikacji, pokazujące, jak zamierzają całkowicie odejść od importu rosyjskiego gazu i ropy. Równolegle państwa mają obowiązek ujawnienia istniejących kontraktów z Rosją. W okresie przejściowym importerzy rosyjskiego gazu będą musieli szczegółowo dokumentować wolumeny, aby udowodnić, że nie przekraczają zapisów obowiązujących umów. Z kolei importerzy gazu spoza Rosji muszą wskazywać kraj pochodzenia surowca. Bruksela chce mieć pełną mapę przepływów energii.
Surowe kary za łamanie przepisów
Rozporządzenie nie pozostawia złudzeń tym, którzy liczą na obchodzenie zakazu. Firmom grożą grzywny do 3,5% globalnego rocznego obrotu, minimum 40 mln euro lub równowartość 300% wartości zakazanej transakcji. Osoby fizyczne mogą zapłacić nawet 2,5 mln euro.
Klauzula awaryjna
W rozporządzeniu znalazł się jednak bezpiecznik. Komisja Europejska może czasowo zawiesić zakaz w przypadku nagłych i znaczących zmian, które zagroziłyby bezpieczeństwu dostaw energii w jednym lub kilku państwach UE. To furtka na wypadek ekstremalnych warunków pogodowych lub poważnych zakłóceń rynkowych.
Węgry i Słowacja mówią „nie”. Spór trafi do TSUE
Minister energii Miłosz Motyka nie krył zadowolenia z przyjęcia rozporządzenia. Podkreślił, że strategia uniezależniania się od rosyjskich surowców działa, a Polska dzięki współpracy ze Stanami Zjednoczonymi ma szansę stać się północną bramą Europy dla bezpiecznych dostaw gazu. Skorzystać mogą na tym także państwa regionu i Ukraina.
Nie wszystkie kraje jednak podzielają entuzjazm. Węgry i Słowacja zapowiedziały pozew przeciwko Unii Europejskiej. Budapeszt argumentuje, że zakaz uderza w interes narodowy i podniesie koszty energii dla gospodarstw domowych. Bratysława mówi o nieuwzględnianiu specyfiki poszczególnych państw. Komisja Europejska odpowiada krótko: do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości UE przepisy obowiązują, a ich łamanie może skończyć się kolejnymi pozwami i karami finansowymi.
Import rośnie, mimo zakazu
Na tle politycznych deklaracji dane rynkowe wyglądają zaskakująco. Według Reutersa średnie dzienne dostawy rosyjskiego gazu do Europy przez gazociąg TurkStream wzrosły w styczniu 2026 roku o ponad 10% rok do roku. Łącznie do UE trafiło tą drogą 1,73 mld m³ gazu. Gaz płynął głównie do Serbii, Węgier i na Słowację. Przez połowę stycznia gazociąg pracował niemal na maksymalnej przepustowości. To ostatnia czynna trasa tranzytowa rosyjskiego gazu do Europy po wygaśnięciu umowy tranzytowej z Ukrainą.
Magazyny gazu pod presją mrozów
Sytuację komplikuje pogoda. Mroźna aura i słaba produkcja energii z OZE przyspieszają opróżnianie magazynów. Według Gas Infrastructure Europe średni poziom ich wypełnienia w UE spadł do nieco ponad 41%, to zaledwie kilka punktów procentowych powyżej historycznego minimum. Polska, mimo szybkiego tempa zużycia, pozostaje w relatywnie dobrej sytuacji. Magazyny są wypełnione w około 65%, co jest jednym z najlepszych wyników wśród państw silnie opartych na gazie.

Rosnące zapotrzebowanie przełożyło się na ceny. Na giełdzie TTF gaz kosztuje około 40 euro za MWh, najwięcej od czerwca 2025 roku. Kluczowym czynnikiem na kolejne tygodnie będzie pogoda.
Źródła: Gas Storage Poland, Reuters, Gas Infrastructure Europe
Polecane
Kocioł jednofunkcyjny i dwufunkcyjny – na czym polega różnica?

Dochody vs. ceny gazu – jak wyglądają nasze rachunki za ogrzewanie teraz, a jak było 10 lat temu?









