Ukryty koszt w rachunku za prąd. Większość z nas o nim nie wie

POB i DUB nie pojawiają się na fakturze, ale ich działanie może odbić się na rachunkach każdego odbiorcy. Jeśli rynek źle prognozuje zużycie i produkcję energii, operator musi ratować system drogimi działaniami, a czasem ograniczać OZE. Czy za bałagan w bilansowaniu znów zapłaci zwykły klient?

POB i DUB nie pojawiają się na fakturze, ale ich działanie może odbić się na rachunkach każdego odbiorcy. Jeśli rynek źle prognozuje zużycie i produkcję energii, operator musi ratować system drogimi działaniami, a czasem ograniczać OZE. Czy za bałagan w bilansowaniu znów zapłaci zwykły klient?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

POB i DUB nie pojawiają się na fakturze, ale ich działanie może odbić się na rachunkach każdego odbiorcy. Jeśli rynek źle prognozuje zużycie i produkcję energii, operator musi ratować system drogimi działaniami, a czasem ograniczać OZE. Czy za bałagan w bilansowaniu znów zapłaci zwykły klient?
  • POB odpowiada za to, by zakontraktowana energia zgadzała się z realnym poborem lub produkcją klientów. Gdy prognozy się rozjeżdżają, powstaje niezbilansowanie, które generuje konkretne koszty.
  • DUB dostarcza systemowi elastyczność, czyli może szybko zwiększyć albo zmniejszyć moc na polecenie operatora. To dlatego magazyny energii i agregatorzy stają się coraz ważniejsi na rynku bilansującym.
  • Słabe bilansowanie może prowadzić do redysponowania OZE i drogich działań awaryjnych. Im lepsze prognozy i więcej elastyczności w systemie, tym mniejsze ryzyko, że koszty chaosu trafią do rachunków odbiorców.

Na fakturze za prąd nie zobaczymy skrótów POB i DUB, ale ich działanie może wpływać na koszty ponoszone przez odbiorców. To jeden z tych fragmentów rynku energii, który zwykle pozostaje niewidoczny, dopóki nie zaczynają rosnąć ceny, pojawia się redysponowanie OZE albo operator musi podejmować awaryjne działania, żeby utrzymać system w równowadze.

POB, czyli ten, kto ma dopasować plan do rzeczywistości

POB to podmiot odpowiedzialny za bilansowanie. W uproszczeniu odpowiada za to, aby energia zakontraktowana zgadzała się z tym, ile jego klienci faktycznie pobiorą albo wprowadzą do systemu. PSE wskazuje, że POB odpowiada finansowo za różnicę między energią zaplanowaną a faktycznie pobraną lub dostarczoną przez swoich klientów. Każdy taki podmiot powinien dążyć do zbilansowanej pozycji handlowej.

To jednak trudne. Sprzedawca energii musi prognozować zachowania tysięcy albo milionów odbiorców. Musi przewidzieć pogodę, produkcję prosumentów, zapotrzebowanie pomp ciepła, pracę firm i zmiany poboru w konkretnych godzinach. Jeśli prognozy są słabe, powstaje niezbilansowanie.

Rynek bilansujący to nie zwykła giełda

Najpierw energię kupuje się i sprzedaje na normalnych rynkach hurtowych: terminowych, rynku dnia następnego i rynku dnia bieżącego. Rynek bilansujący powinien być ostatnim etapem, technicznym narzędziem domykania systemu, a nie miejscem do rutynowego poprawiania źle ułożonego portfela.

Bogdan Szymański ujął to dosadnie: “Nie łudźcie się, że za to zapłacą spółki energetyczne – zawsze płaci klient”. Koszty bilansowania i profilu, szczególnie przy taryfach G i C na niskim napięciu, mogą być już liczone nie w kilku, ale w kilkunastu groszach na kilowatogodzinę.

PSE również zwraca uwagę, że duże niezbilansowanie zmusza operatora do podejmowania dodatkowych działań, w tym ingerowania w plany pracy jednostek wytwórczych. Okresowo wolumen aktywowanej energii bilansującej może przekraczać dostępne rezerwy, a wtedy trzeba sięgać po szczególnie drogie środki.

DUB, czyli elastyczność za pieniądze

DUB to dostawca usług bilansujących. PSE opisuje udział w rynku bilansującym między innymi właśnie w roli POB albo DUB – pierwszy służy bilansowaniu handlowemu, drugi świadczeniu usług bilansujących.

W praktyce DUB może zaoferować operatorowi gotowość do zwiększenia albo zmniejszenia mocy. To dlatego rynek bilansujący jest coraz ciekawszy dla magazynów energii i agregatorów. Magazyn może szybko pobrać energię, gdy w systemie jest jej za dużo, albo oddać ją wtedy, gdy system potrzebuje mocy. To elastyczność, za którą operator jest gotów płacić, bo pomaga uniknąć droższych działań awaryjnych.

Gdy rynek nie wystarcza, zaczyna się redysponowanie

Jeśli niezbilansowanie jest zbyt duże, PSE może dojść do momentu, w którym zwykłe narzędzia rynkowe przestają wystarczać. Wtedy pojawia się redysponowanie nierynkowe, czyli administracyjne polecenie ograniczenia pracy źródeł, najczęściej OZE. Nie dlatego, że energia z nich jest droga, ale dlatego, że technicznie da się je szybko ograniczyć.

Według przywołanej w programie wypowiedzi rzecznika PSE lepsze bilansowanie mogłoby w 2025 roku przynieść ponad 700 mln zł oszczędności, a przy utrzymaniu wysokiego niezbilansowania w 2026 roku utracone korzyści mogłyby przekroczyć nawet miliard złotych.

Dla odbiorcy końcowego wniosek jest prosty: rachunek za prąd zależy nie tylko od ceny węgla, gazu, OZE czy opłat regulowanych. Zależy także od jakości prognoz, elastyczności systemu i tego, czy uczestnicy rynku potrafią dopasować swoje kontrakty do rzeczywistości. Im mniej chaosu na zapleczu, tym mniejsze ryzyko, że zapłacimy za niego w rachunkach.

Opracowano na podstawie Energetycznego Talk Show redakcji GLOBENERGIA, którego prowadzącymi są Grzegorz Burek; redaktor naczelny GLOBENERGIA i Bogdan Szymański, ekspert branżowy redakcji GLOBENERGIA

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia