Mimo, że branża OZE dzielnie trzyma się na powierzchni, nie można powiedzieć, że nie odczuwa skutków pandemii.

Zagraniczni producenci oferujący swoje produkty w Polsce zaczęli podnosić ceny.
Czas, w którym pojawiły się pierwsze zmiany cen zbiega się z zawirowania z kursem Euro.

Pod koniec lutego, za 1 Euro płaciliśmy 4,3 PLN. Na początku marca kurs zaczął drastycznie rosnąć – po 20 marca był rekordowy, na poziomie ponad 4,6 PLN/EUR. Następnie, przez około dwa miesiące utrzymywał się na poziomie ok. 4,5 PLN/EUR.

Z obserwacji firm wykonawczych do których dotarliśmy wynika, że pierwsze nieznaczne, kosmetyczne podwyżki od nielicznych zagranicznych producentów pojawiły się już na przełomie marca/kwietnia. Druga fala podwyżek ma miejsce właśnie teraz – nowe cenniki już obowiązują, bądź będą obowiązywać w najbliższych tygodniach.

Z informacji, które zebraliśmy od firm wykonawczych wynika, że ceny pomp ciepła od niemieckich i belgijskich producentów wzrosną lub już wzrosły o od 4% do nawet 10%.

Aby utrzymać wysoki poziom cen producenci rezygnują również z promocji, które były oferowane klientom regularnie, co roku. Może więc więc wydawać, że producent nie podniósł cen, ale rezygnując z promocji, utrzymuje je na wysokim poziomie.

Instalatorzy mówiąc o podwyżkach podają kilka ich przyczyn. Pierwszą – dość oczywistą i łatwą do uargumentowania są notowania kursu euro.

I rzeczywiście dotarliśmy do producentów, którzy oferują na naszym rynku pompy ciepła, których cennikowe ceny podane są w Euro – oni cen nie podnoszą.

Druga kwestia podnoszenia cen pomp ciepła może leżeć w opóźnieniach w dostawach komponentów potrzebnych do ich produkcji – pandemia przez kilka miesięcy paraliżowała łańcuch dostaw szeregu elementów, a nadeszła tak niespodziewanie, że nie wszyscy zdążyli zabezpieczyć stany magazynowe na kilka miesięcy do przodu.

Zapytaliśmy też polskiego producenta, czy planuje podnosić ceny swoich pomp ciepła – w najbliższym czasie nie, a produkcja przebiega bez zakłóceń.

W górę nie tylko ceny pompy ciepła

Firmy wykonawcze, które zapytaliśmy twierdzą, że pomimo trudnych czasów, zapytania ofertowe spływają do nich bardzo licznie, a montaży jest nieco mniej niż jeszcze jesienią 2019. Z tego względu, by utrzymać klientów nie decydują się na podwyżki swoich usług, ale same usługi montażu, serwisu, czy konserwacji to nie wszystko.

Rosną ceny materiałów uzupełniających: zawory, trójniki, kształtki. Wykonawcy zgodnie utrzymują, że elementy miedziane, mosiężne, czy cyna – podrożały średnio o 4-5%.
Powód? Wiele z tych elementów produkowanych jest we Włoszech, które podczas pandemii bardzo ucierpiały. Efekt? Droższe wykończenie instalacji.

Firmy wykonawcze bronią się przed tymi podwyżkami szukając innych rozwiązań, na przykład takich, które przed pandemią były zbyt drogie, by je stosować, Przykładem może być chociażby zmiana stosowanych kształtek – wcześniej stosowano takie z tworzyw sztucznych, dzisiaj w tej samej lub podobnej cenie są zaciskane elementy stalowe.

Drożeją też rury i grzejniki, więc same produkty do wykonania systemów grzewczych również dodatkowo podrażają inwestycje.

Czy podwyżki pomp ciepła są zaskoczeniem? Naturalnym jest myśleć, że firmy w trudnych czasach powinny zacisnąć pasa, przeczekać, zdobywać klientów niskimi cenami, walczyć o klienta. Ale z drugiej strony patrząc na branże, które również ucierpiały i drastycznie podnoszą ceny usług czy produktów, kilkuprocentowa podwyżka cen nie powinna dziwić.

Nam pozostaje monitorować i informować Państwa o zmianach, które przynosi ciągle nowa i nieprzewidywalna rzeczywistość.

Anna Będkowska

Redaktor prowadzący GLOBEnergia