Elektryk z drugiej ręki, czego boimy się najbardziej? Na co zwrócić uwagę?

Czy warto kupić używany samochód elektryczny? Najwięcej obaw budzą kondycja baterii, jej ewentualna wymiana, spadek zasięgu oraz dostępność serwisu. W dzisiejszym Energetycznym Talk Show sprawdzamy, które z tych lęków są uzasadnione, a które wynikają z mitów.
Polski rynek używanych elektryków nadal jest niewielki. Samochody bateryjne odpowiadają za zaledwie 1,9% sprzedaży aut używanych w wieku do dziesięciu lat. W ogłoszeniach internetowych ich udział wynosi około 1,7%. Jednocześnie liczba elektryków na polskich drogach rośnie, a według scenariusza rozwojowego Polish EV Outlook w 2030 roku może zbliżyć się do 700 tys.
W odcinku analizujemy również wyliczenia Ministerstwa Energii dotyczące kosztu przejechania 100 km. Wyjaśniamy, dlaczego zestawienie oparte na średnich cenach ładowania publicznego może prowadzić do mylnych wniosków. W praktyce koszty użytkowania elektryka mogą być znacznie niższe, szczególnie wtedy, gdy samochód jest ładowany głównie w domu, w odpowiednio dobranej taryfie lub z wykorzystaniem własnej fotowoltaiki. Pokazujemy, co naprawdę wpływa na cenę przejechania 100 km i dlaczego nie można sprowadzać jej do jednej uniwersalnej kwoty.
Podpowiadamy także, co trzeba sprawdzić przed zakupem używanego elektryka:
stan baterii, czyli SOH i poziom degradacji
pozostały okres gwarancji na akumulator
rzeczywisty zasięg samochodu
stan instalacji wysokonapięciowej
działanie chłodzenia baterii i klimatyzacji
hamulce, zawieszenie oraz historię serwisową
ładowanie AC i DC oraz dostępne złącza
status własności baterii
rodzaj napędu – BEV czy samochód z range extenderem
Czy używany elektryk jest zakupem podwyższonego ryzyka, czy może szansą na tanią jazdę? Oglądajcie i dołączcie do dyskusji w komentarzach. Napiszcie, czego najbardziej obawiacie się przed zakupem samochodu elektrycznego z drugiej ręki.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia