W kwietniu mogłeś zarobić trzy razy więcej za prąd z fotowoltaiki

Kwietniowa cena energii dla prosumentów (RCEm) może na pierwszy rzut oka wyglądać rozczarowująco. PSE podały średnią miesięczną cenę na poziomie 132,92 zł/MWh, to lekko ponad 13 groszy za kWh. Jednak gdy zajrzymy głębiej w dane godzinowe, okaże się, że ta kwota wcale nie jest taka zła. Bez mechanizmu zerowania cen ujemnych prosument mógłby zobaczyć na swoim koncie znacznie mniej. Poniżej wszystko wyjaśniamy. Kwietniowa cena RCEm wyniosła 132,92 zł/MWh, czyli nieco ponad 13 gr/kWh, ale bez zerowania cen ujemnych mogłaby spaść do zaledwie 72,62 zł/MWh. W analizowanych danych aż 43,5% produkcji PV przypadło na godziny z ceną ujemną, co pokazuje, że moment oddania energii do sieci coraz mocniej decyduje o wartości depozytu prosumenckiego. Najwięcej mógł zyskać prosument z aktywnie zarządzanym magazynem energii, bo w takim scenariuszu średnia cena wzrosła do 330,80 zł/MWh, czyli prawie trzy razy więcej niż cena PSE.

Kwietniowa cena energii dla prosumentów (RCEm) może na pierwszy rzut oka wyglądać rozczarowująco. PSE podały średnią miesięczną cenę na poziomie 132,92 zł/MWh, to lekko ponad 13 groszy za kWh. Jednak gdy zajrzymy głębiej w dane godzinowe, okaże się, że ta kwota wcale nie jest taka zła. Bez mechanizmu zerowania cen ujemnych prosument mógłby zobaczyć na swoim koncie znacznie mniej. Poniżej wszystko wyjaśniamy.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Kwietniowa cena energii dla prosumentów (RCEm) może na pierwszy rzut oka wyglądać rozczarowująco. PSE podały średnią miesięczną cenę na poziomie 132,92 zł/MWh, to lekko ponad 13 groszy za kWh. Jednak gdy zajrzymy głębiej w dane godzinowe, okaże się, że ta kwota wcale nie jest taka zła. Bez mechanizmu zerowania cen ujemnych prosument mógłby zobaczyć na swoim koncie znacznie mniej. Poniżej wszystko wyjaśniamy. Kwietniowa cena RCEm wyniosła 132,92 zł/MWh, czyli nieco ponad 13 gr/kWh, ale bez zerowania cen ujemnych mogłaby spaść do zaledwie 72,62 zł/MWh. W analizowanych danych aż 43,5% produkcji PV przypadło na godziny z ceną ujemną, co pokazuje, że moment oddania energii do sieci coraz mocniej decyduje o wartości depozytu prosumenckiego. Najwięcej mógł zyskać prosument z aktywnie zarządzanym magazynem energii, bo w takim scenariuszu średnia cena wzrosła do 330,80 zł/MWh, czyli prawie trzy razy więcej niż cena PSE.
  • Kwietniowa cena RCEm wyniosła 132,92 zł/MWh, czyli nieco ponad 13 gr/kWh, ale bez zerowania cen ujemnych mogłaby spaść do zaledwie 72,62 zł/MWh.
  • W analizowanych danych aż 43,5% produkcji PV przypadło na godziny z ceną ujemną, co pokazuje, że moment oddania energii do sieci coraz mocniej decyduje o wartości depozytu prosumenckiego.
  • Najwięcej mógł zyskać prosument z aktywnie zarządzanym magazynem energii, bo w takim scenariuszu średnia cena wzrosła do 330,80 zł/MWh, czyli prawie trzy razy więcej niż cena PSE.

Ile był wart prąd z fotowoltaiki w kwietniu?

W rozliczeniach prosumentów znaczenie ma nie tylko to, ile prądu instalacja fotowoltaiczna wyprodukowała, ale również kiedy ta energia trafiła do sieci. To właśnie godzina produkcji coraz mocniej decyduje o wartości depozytu prosumenckiego. Dla części prosumentów rozliczanych w ujęciu miesięcznym ta sytuacja może być nawet gorsza. Przypomnijmy, dla prosumentów rozliczanych według średniej miesięcznej ceny energii (RCEm), cena za kwiecień wyniosła 132,92 zł/MWh. W praktyce oznacza to, że energia oddana do sieci w kwietniu została wyceniona średnio na około 13 groszy za kWh.

Brzmi skromnie? Owszem. Ale w kwietniu rynek energii pracował już w warunkach, w których południowa produkcja z fotowoltaiki coraz częściej spotykała się z bardzo niskimi, a momentami nawet ujemnymi cenami energii. Nadpodaż pociągnęła ceny w dół. 

Sprawdziliśmy kilka scenariuszy

W redakcyjnej analizie sprawdziliśmy, ile prosument mógł realnie otrzymać za energię oddaną do sieci w kwietniu, w zależności od przyjętego sposobu rozliczenia i profilu pracy instalacji. Punktem odniesienia była cena podana przez PSE dla prosumentów rozliczanych w oparciu o średnią miesięczną cenę energii, która w kwietniu wyniosła 132,92 zł/MWh.

Następnie policzyliśmy, jak wyglądałaby średnia miesięczna cena energii, gdyby ceny ujemne nie były zamieniane na zero. W takim wariancie średnia spadłaby do 72,62 zł/MWh. To scenariusz szczególnie istotny dla prosumentów, którzy zmienili sprzedawcę energii i mogą być rozliczani według innych zasad niż w standardowym modelu uwzględniającym mechanizm zerowania cen ujemnych.

Trzeci wariant dotyczył prosumenta w Krakowie. Uwzględniliśmy w nim lokalny profil produkcji energii z instalacji fotowoltaicznej. Wynik wyniósł 138,62 zł/MWh, a więc niewiele więcej niż średnia cena dla całego kraju. W tym przypadku, sam lokalny profil produkcji nie zmienia zasadniczo obrazu kwietniowych rozliczeń.

Największą różnicę przyniósł scenariusz z magazynem energii. Przyjęliśmy magazyn o pojemności dwukrotnie większej od mocy mikroinstalacji, aktywnie zarządzany, z uwzględnieniem jego sprawności. W takim przypadku średnia miesięczna cena energii wzrosła do 330,80 zł/MWh. To wyraźny sygnał, że magazyn energii, jeśli jest dobrze dobrany i sterowany, może znacząco poprawić wartość energii oddawanej przez

Kwietniowa cena energii dla prosumentów (RCEm) może na pierwszy rzut oka wyglądać rozczarowująco. PSE podały średnią miesięczną cenę na poziomie 132,92 zł/MWh, to lekko ponad 13 groszy za kWh. Jednak gdy zajrzymy głębiej w dane godzinowe, okaże się, że ta kwota wcale nie jest taka zła. Bez mechanizmu zerowania cen ujemnych prosument mógłby zobaczyć na swoim koncie znacznie mniej. Poniżej wszystko wyjaśniamy.Kwietniowa cena RCEm wyniosła 132,92 zł/MWh, czyli nieco ponad 13 gr/kWh, ale bez zerowania cen ujemnych mogłaby spaść do zaledwie 72,62 zł/MWh.W analizowanych danych aż 43,5% produkcji PV przypadło na godziny z ceną ujemną, co pokazuje, że moment oddania energii do sieci coraz mocniej decyduje o wartości depozytu prosumenckiego.Najwięcej mógł zyskać prosument z aktywnie zarządzanym magazynem energii, bo w takim scenariuszu średnia cena wzrosła do 330,80 zł/MWh, czyli prawie trzy razy więcej niż cena PSE.

Gdyby ceny ujemne nie były zerowane, byłoby znacznie gorzej

Najciekawszy wniosek z analizy pojawia się dopiero wtedy, gdy porównamy cenę PSE z wariantem, w którym ceny ujemne nie są zamieniane na zero.

W takim scenariuszu średnia miesięczna cena energii wyniosłaby zaledwie 72,62 zł/MWh.To prawie o połowę mniej niż cena podana przez PSE.

Taka sytuacja może dotyczyć prosumentów, którzy zmienili sprzedawcę energii i są rozliczani w modelu, w którym ceny ujemne nie są neutralizowane w taki sam sposób jak w standardowym mechanizmie. Wtedy energia oddawana do sieci w godzinach z cenami ujemnymi nie tylko nie buduje wartości depozytu, ale realnie ciąży na średniej.

W analizowanych danych w kwietniu wystąpiło 98 godzin z cenami ujemnymi. Najniższa cena godzinowa spadła do około -772 zł/MWh. To już nie jest symboliczny minus. To rynkowy sygnał ostrzegawczy wysłany prosumentom dużymi, czerwonymi literami.

Dlaczego fotowoltaika trafia na niskie ceny właśnie wtedy, gdy produkuje najwięcej?

Problem fotowoltaiki nie polega na tym, że produkuje za mało. Coraz częściej polega na tym, że produkuje bardzo dużo w tych samych godzinach co tysiące innych instalacji.

Wiosną i latem szczyt produkcji PV przypada zwykle na środek dnia. To właśnie wtedy system elektroenergetyczny dostaje dużą porcję energii słonecznej, a hurtowe ceny energii potrafią gwałtownie spadać. Im większa generacja z OZE w godzinach niskiego zapotrzebowania, tym mocniej rynek obniża wartość energii.

W kwietniowych danych widać to wyraźnie. Znaczna część produkcji przypadała na godziny, w których cena energii była niska albo ujemna. Według obliczeń aż około 43,5% produkcji PV z analizowanego profilu przypadło na godziny z ceną ujemną. To tłumaczy, dlaczego sama instalacja fotowoltaiczna bez elastyczności coraz częściej zarabia mniej, niż oczekiwaliby właściciele mikroinstalacji.

Kraków niemal jak cała Polska. Lokalny profil produkcji niewiele zmienia

Analiza uwzględnia również profil produkcji dla prosumenta w Krakowie. Średnia cena energii, po uwzględnieniu lokalnego profilu produkcji, wyniosła 138,62 zł/MWh.

To wartość tylko nieznacznie wyższa od ceny PSE dla całego kraju. Różnica nie jest więc rewolucyjna. Lokalizacja i profil nasłonecznienia mają znaczenie, ale w tym przypadku nie zmieniają zasadniczego obrazu sytuacji.

Dla przeciętnego prosumenta najważniejszy wniosek jest prosty: bez aktywnego zarządzania energią wartość depozytu w modelu godzinowym może być bardzo zbliżona do ceny miesięcznej podawanej przez PSE. Innymi słowy, sama zmiana profilu produkcji lokalnej nie wystarczy, by odczarować ekonomię rozliczeń.

Magazyn energii zmienia reguły gry

Największa różnica pojawia się dopiero przy wariancie z magazynem energii. W analizie przyjęto magazyn o pojemności dwa razy większej od mocy mikroinstalacji, aktywnie zarządzany, z uwzględnieniem sprawności magazynowania. W takim modelu średnia miesięczna cena energii rośnie do 330,80 zł/MWh. To ponad dwa razy więcej niż cena miesięczna PSE i ponad cztery razy więcej niż wariant, w którym ceny ujemne nie byłyby zamieniane na zero.

Dlaczego? Ponieważ magazyn energii pozwala przesunąć energię z godzin, w których jest tania lub wręcz ujemna, do godzin, w których jej wartość jest znacznie wyższa. Zamiast oddawać nadwyżki do sieci w południe, prosument może wykorzystać je później albo sprzedać wtedy, gdy rynek płaci więcej. Magazyn nie jest więc już tylko dodatkiem do instalacji PV. Coraz częściej staje się narzędziem do obrony wartości energii.

Sam magazyn nie wystarczy. Trzeba nim zarządzać

Warto podkreślić jedno: sam fakt posiadania magazynu energii nie gwarantuje wysokich korzyści. Kluczowe jest aktywne zarządzanie. Jeżeli magazyn działa wyłącznie w prostym trybie ładowania nadwyżkami i oddawania energii wieczorem, jego efekt może być ograniczony. Największy potencjał pojawia się wtedy, gdy system reaguje na ceny godzinowe, prognozę produkcji, zużycie w budynku i warunki rynkowe.

W praktyce oznacza to, że prosument przyszłości nie będzie już tylko producentem energii. Będzie raczej małym operatorem własnej elektrowni, magazynu i strategii zużycia.

Sporządzono na podstawie własnej analizy.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia