W Polsce jest już ponad 470 tys. prosumentów produkujących energię elektryczną w mikroinstalacjach fotowoltaicznych. Rozwój znacznej części rynku był napędzany przez popularny program Mój Prąd, oferujący dotychczas możliwości dofinansowania inwestycji w kwocie do 5 tys. zł. Od grudnia wielu właścicieli domów, którzy nie zdążyli złożyć wniosku do grudnia, wstrzymało się z działaniami. Jak się okazuje, według zapowiedzi NFOŚiGW, osoby, które zamontowały instalację fotowoltaiczną pomiędzy naborami, będą mogły złożyć wniosek do programu Mój Prąd 3.0., którego uruchomienie planowane jest na 1 lipca 2021 r.. 1 luty 2020 ro. będzie datą ponoszenia kosztów kwalifikowanych w nowej edycji programu. Niestety, informacja pojawiła się dopiero w połowie marca 2021 r. Czy firmy branżowe odnotowały spadek zainteresowania mikroinstalacjami fotowoltaicznymi na początku roku?

Bison Energy: Rynek domowych instalacji ostro przyhamował pod koniec grudnia

Tomasz Pijarczyk, członek zarządu Bison Energy, wskazał, że nie jest w branży żadną tajemnicą, że rynek domowych instalacji ostro przyhamował pod koniec grudnia i nie było to tylko spowodowane opadami śniegu.

– Brak nowego naboru wniosków do programu Mój Prąd, a zapowiedź ministerstwa o planowanej kontynuacji to oczywisty znak dla inwestorów, że lepiej poczekać. Część firm instalacyjnych, szczególnie tych, które wyrosły na programie Mój Prąd wdrożyło własne programy niczym niepokrytych obietnic. Rynek jest teraz w zawieszeniu między jednym – zamkniętym programem, a nadzieją kolejnego – póki co bez regulaminu, harmonogramu i przede wszystkim budżetu. To sytuacja niekorzystna dla całej branży – komentuje Pijarczyk.

PV Technik: Ruszyła maszyna losująca

Ilona Staciwa z PV Technik informuje GLOBEnergia.pl, iż jest duży spadek zainteresowania mikroinstalacjami fotowoltaicznymi w Polsce. Stwierdza, że firma widzi pozytyw w chwilowym braku programu, gdyż być może pozwoli to na  weryfikację wielu firm na rynku.

Edison Energia: Lekkie spowolnienie na rynku mikroinstalacji

Kamil Sankowski, Członek Zarządu ds. Sprzedaży Edison Energia odpowiedział naszej redakcji jeszcze na początku marca 2021 r., gdy nie były znane zasady kontynuacji programu “Mój Prąd”, że firma zauważyła lekkie spowolnienie na rynku mikroinstalacji. To spowolnienie dotyka głównie mniejszych instalatorów i firmy, dla których fotowoltaika jest uzupełnieniem działalności. Więksi, profesjonalni gracze dalej się rozwijają.

Z kolei Bartosz Majewski, Członek Zarządu ds. Operacyjnych Edison Energia, wskazał, iż wygaśnięcie Mojego Prądu (w grudniu 2020 r. – przyp. red.) nie ograniczyło sprzedaży, bo to tylko jeden z trzech systemów wsparcia rozwoju mikroinstalacji w Polsce.

– Pierwszy, i najważniejszy, to net metering. Drugi, wciąż obowiązujący, to ulga termomodernizacyjna. Dopiero trzecim było 5 tys. zł dopłaty z programu Mój Prąd, które skróciły okres zwrotu inwestycji zaledwie o rok, z mniej więcej 7-8 lat do 6-7 lat. Duże znaczenie miało jednak to, że był to prosty system wsparcia, odpowiednio nagłośniony przez rząd, który po prostu wypromował fotowoltaikę w naszym kraju – wskazuje Majewski.

Prognozy na 2021 r.

Pytamy także o prognozy rozwoju rynku fotowoltaicznego w 2021 r. Według szacunków Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO), tylko w tym roku przybędzie około 2 GW nowych mocy, gdzie coraz większą rolę będą odgrywały farmy fotowoltaiczne. Koniec roku powinien zaowocować łączną mocą zainstalowaną na poziomie ok. 6 GW, czyli tyle, ile obecnie jest zainstalowanej mocy w energetyce wiatrowej w Polsce.

Jak będzie się kształtowała sytuacja na rynku mikroinstalacji? Bartosz Majewski wskazuje, że instalacje fotowoltaiczne są teraz zamontowane na 400 tys. domów w Polsce. Tymczasem domów jedno- i wielorodzinnych jest w Polsce ok. 6 mln, czyli możliwości wykorzystane są zaledwie w 7-8 procentach. Kamil Sankowski komentuje, iż w wielu państwach Europy Zachodniej rynek instalacji biznesowych jest większy od rynku instalacji dla klientów indywidualnych. W Polsce ten segment dopiero się rozkręca, a jego rozwój będzie dodatkowo pobudzony wprowadzeniem opłaty mocowej. Rozwój tego segmentu mógłby zostać dodatkowo przyspieszony, gdyby uregulowano kwestię bezpośredniego przyłączenia instalacji PV do odbiorców, np. zakładów przemysłowych, z pominięciem OSD (tzw. direct line).

Ilona Staciwa wskazuje, iż PV Technik przypuszcza, że wielkość instalacji fotowoltaicznych w 2021 r. zostanie zwiększona o 25 proc. względem 2020 r.

Tomasz Pijarczyk prognozuje, że trudno jednoznacznie wyrokować, jaki będzie poziom wzrostu i gdzie skupią się największe siły. Na pewno ten rok to nowe moce w farmach, wzrost cen energii oraz dodatkowa opłata mocowa. To główne bodźce, które pobudziły sektor komercyjny. Już teraz firma obserwuje wzmożone zainteresowanie fotowoltaiką po stronie przedsiębiorców i tendencja może się utrzyma. Pijarczyk wskazuje, że w obszarze gospodarstw domowych rynek będzie się rozwijał bez względu na istnienie programów wsparcia. – Fotowoltaika prosumentom po prostu zaczęła się opłacać – dodaje Pijarczyk.

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom