Określa ona warunki i tryb lokalizacji oraz budowy elektrowni wiatrowych, a także warunki lokalizacji takich instalacji w sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej.

Zgodnie z ustawą, instalacje tego typu będą mogły być lokalizowane wyłącznie na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Nie zatwierdzono poprawki, która umożliwiałaby budowanie turbin wiatrowych w odległości 600m od zabudowań, mimo iż dość dobitnie poseł Michał Stasiński, klub Nowoczesna wytłumaczył istotę poprawki.

„Przyjęte przez Państwa rozwią­zanie jest jedyne na świecie, wbrew temu, co państwo twierdziliście, że w Bawarii jest tak, że w Danii jest tak. Obecny na posiedzeniu komisji pan minister wy­głosił zdanie, że w Danii odległość budynków miesz­kalnych to jest 4 km i że jest to czterokrotność wy­sokości. Ale chciałbym zapytać państwa o inny zapis. W uzasadnieniu tej ustawy jest zdanie, które mówi, że oderwane od wiatraka śmigło przeleci, proszę pań­stwa, w próżni 700 m. Chciałbym zapytać posłów wnioskodawców: Gdzie na terytorium Rzeczypospo­litej Polskiej zdiagnozowaliście państwo występowanie próżni?”

Wiatrak będzie można postawić w odległości nie mniejszej niż 10-krotność jego wysokości (wraz z wirnikiem i łopatami) od zabudowań mieszkalnych i mieszanych oraz obszarów szczególnie cennych z przyrodniczego punktu widzenia (np. parków narodowych czy krajobrazowych, rezerwatów).

Nie wyłączono z ustawy turbin o pionowej osi obrotu, o co wnioskowali posłowie Kukiz’15. Nie zmieniono też definicji elektrowni wia­trowej. Pozostała więc z zapisach ustawy ta definicja, która rażąco podnosi kwoty podatków od nieruchomości płaconych przez właścicieli elektrowni wiatrowych.

Dodano zapisy rozszerzające możli­wość zabudowy mieszkaniowej w pobliżu elektrowni wiatrowych.

Ustawa pozwala zatem na przebudowę, nadbudowę, rozbudowę, remont, montaż i odbudowę budynku mieszkalnego stojącego w odległości mniejszej niż wyżej opisana. Nowe przepisy dotyczą elektrowni wiatrowych o mocy większej niż 40 kW, czyli nie obejmują mikroinstalacji. W myśl ustawy, nie będzie można rozbudowywać istniejących wiatraków, które nie spełniają kryterium odległości – dozwolony będzie tylko ich remont i prace niezbędne do prawidłowego użytkowania.

W sytuacji, gdy takich dokumentów nie ma, gminy będą miały 36 miesięcy na uchwalenie – na dotychczasowych zasadach – planów miejscowych przewidujących lokalizację budynków mieszkalnych. Następnie ustawa będzie przedmiotem prac Izby drugiej.

Wykreślono zapis o konieczności wydawania de­cyzji ze­zwalających na eksploatację elektrowni wiatrowych  przez Urząd Dozoru Technicznego.

Obrady nad ustawą budziły wiele emocji. Nawet podczas głosowania nie obyło się od uszczypliwych i obraźliwych komentarzy. Jak podsumował ustawę poseł Michał Stasiński z  klubu Nowoczesna:

„(…) ustawa o inwestycjach w zakre­sie elektrowni wiatrowych – należałoby zacząć od poprawienia jej nazwy.  Powinniście państwo nazwać ją ustawą o likwi­dacji innowacyjnej części polskiej gospodarki albo ustawą o likwidacji 8,5 tys. miejsc pracy w tej branży, albo ustawą o bankructwie małych i średnich polskich firm, albo macie jeszcze państwo do wyboru ustawę o bankructwie małych polskich, często rodzinnych, inwestorów, używając retoryki pani premier Szydło.”

 

Źródło: Sejm.gov.pl
Opracowanie: GLOBEnergia