Prawo do pokrycia ujemnego salda

Jak wskazuje ekspert, pomoc publiczna w przypadku projektów OZE jest kluczowa dla inwestorów. Jej założeniem jest zapewnienie inwestorom przez państwo, na określoną liczbę lat (zazwyczaj 15 lat, ale w przypadku morskich farm wiatrowych 25), prawa do pokrycia ujemnego salda. Nawet wybudowanie elektrowni wiatrowej na lądzie, czy też farmy fotowoltaicznej, jest kosztowne. Przy elektrowniach morskich koszt jest znacząco wyższy. Podmiot wchodzący w taką inwestycję chce mieć pewność rentowności, tym bardziej, że rynek energetyczny jest zależny od politycznych uwarunkowań – uważa ekspert. Ponadto działalność polegająca na wytwarzaniu energii ma oczywiście olbrzymi wymiar komercyjny, ale też publiczny i nie powinno dziwić, że państwo dba o stabilność branży.

– Wsparcie, o którym rozmawiamy, opiera się o zasady tzw. kontraktu różnicowego. W dużym skrócie polega to na tym, że inwestor wskazuje w ofercie cenę, za którą gotowy jest sprzedawać energię elektryczną, zaś państwo zobowiązuje się dopłacać różnicę, jeżeli cena rynkowa sprzedawanej energii jest niższa niż wskazana w ofercie – tłumaczy Wajs.

Wyrównanie to, to właśnie pokrycie ujemnego salda. W przypadku powstania salda dodatniego wytwórca z kolei zobowiązany jest do zwrotu nadwyżki.

W przypadku morskich farm wiatrowych wsparcie ma przybrać właśnie taką postać, przy czym w przypadku MFW mamy do czynienia z dwoma etapami. Ekspert wylicza, że w pierwszej kolejności decyzją Prezesa URE wsparcie otrzymają podmioty o najwyższym stopniu zaawansowania projektów i ten etap jest przewidziany dla elektrowni o łącznej mocy zainstalowanej 5,9 GW (ok. 600 wiatraków), z kolei w drugim etapie, który ma się rozpocząć od 2025 r. podmioty będą uczestniczyły w aukcji, tak jak jest to aktualnie dla energetyki wiatrowej na lądzie lub fotowoltaiki, a więc będzie to etap oparty o konkurencyjność.

Ekspert ocenia, że rozwiązanie wydaje się rozsądne i również nie spotkał się z jego stanowczą krytyką.

 – Trzeba szczerze przyznać, że grono interesariuszy w tej branży jest dość wąskie i gdyby pierwsza faza była przeprowadzona na zasadach aukcji, to i tak większa liczba podmiotów nie spełniaby warunków udziału w niej – tłumaczy ekspert.

Jako że projekty tej skali mogą być tworzone nawet latami i wymagają zaangażowania ogromnych środków pieniężnych, zaś Polska pretenduje, by być istotnym graczem na Morzu Bałtyckim, najpierw na rynek muszą wejść podmioty, które wybudują pierwsze elektrownie wiatrowe jak najszybciej. Wajs tłumaczy, że należy też pamiętać, że toczy się walka o osiągnięcie celu unijnego na 2030 r, w zakresie odnawialnych źródeł energii.

Clawback

Ustawodawca wprowadził dodatkowy mechanizm zabezpieczający. tzw. clawback.

Projekty w I fazie początkowo miały nabywać prawo do wsparcia w jednolitej wysokości określonej w drodze rozporządzenia. Jednak zauważono, że wsparcie będzie uzależnione od indywidualnej zgody Komisji Europejskiej. Nowy projekt przewiduje możliwość obniżenia wsparcia, w sytuacji prowadzącej do uzyskania przez inwestorów nadmiernej stopy zwrotu. Również na etapie realizacji projektu przewidywany jest mechanizm weryfikacji poziomu wsparcia w celu zachowania aktualności ustaleń poczynionych w decyzji notyfikacyjnej Komisji Europejskiej.

Okazuje się więc, że po zmianach w projekcie ustawy, o cenie będącej podstawą do pokrycia ujemnego salda, będzie decydował Prezes URE, a cena wynikają z rozporządzenia będzie progiem maksymalnym.

Ponadto ekspert tłumaczy, że w drugiej (i trzeciej) wersji projektu ustawy postanowiono, że rozliczenie dodatniego salda ma się odbywać co roku. Rozliczenie salda dodatniego dla innych rodzajów OZE odbywa się na koniec okresu wsparcia, a więc po 15 latach.

Saldo dodatnie występuje wtedy, gdy cena rynkowa jest wyższa od ceny z oferty (lub decyzji).

– W przypadku wsparcia dla morskich farm wiatrowych ustawodawca ostatecznie stwierdził, że bardziej przejrzyste i pewne dla wszystkich podmiotów biorących udział w systemie wsparcia, będzie rozliczanie coroczne. Argumentował to lepszą możliwością zarządzania systemem, a ponadto brakiem konieczności wieloletniego zabezpieczania środków przez beneficjentów – tłumaczy Wajs.

Radca prawny RÖDL & PARTNER podkreśla, że ekonomiczne plusy i minusy takiego rozwiązania powinni ocenić inni specjaliści. Pewnie wielu uzna, że pozostawienie ewentualnej nadwyżki środków na okres 25 lat w rękach podmiotów rozwijających tego typu projekty byłoby korzystne dla rozwoju gospodarki w tym okresie.

– Z perspektywy podatkowej mogę powiedzieć, że coroczne rozliczanie salda będzie łatwiejsze i wydaje mi się, że również korzystniejsze – wskazuje ekspert w rozmowie GLOBEnergia.pl.

W przypadku gdyby rzeczywiście trend cen rynkowych był zwyżkowy i dodatnie saldo kumulowało się przez lata, mogłoby okazać się, że w roku zakończenia okresu wsparcia (czyli po 25 latach) zwrot środków w ramach rozliczenia dodatniego salda spowodowałby powstanie bardzo wysokiej straty podatkowej, którą trudno byłoby efektywnie rozliczyć.

Redakcja: Patrycja Rapacka 

 

Jakub Wajs

Radca prawny i doradca podatkowy w Kancelarii RÖDL & PARTNER