Temat kotłów gazowych w polskiej strategii walki ze smogiem nie jest łatwy i na pewno jest w tej chwili przedmiotem bardzo dużej dyskusji. Ścierają się tu różne poglądy, więc i ja postanowiłem zabrać głos. Mogę przekazać moją prywatną opinię, ale wtedy będzie to tylko moje prywatne zdanie. Jako przedstawiciel przedsiębiorstwa, które jest aktywnym uczestnikiem rynku, uznałem, że powinienem zrobić to nieco inaczej. Oprzyjmy się na kilku faktach, a potem wyciągnijmy z nich wnioski.

Fakt 1: stara polska infrastruktura

Jak wygląda obecna struktura wytwarzania energii i emisja szkodliwych substancji w Polsce? Według najświeższych danych z Głównego Urzędu Statystycznego infrastruktura jest generalnie stara. Spośród budynków, które są na polskim rynku, tylko 8% to budynki o tak zwanym wysokim standardzie izolacyjności cieplnej. 72% całej naszej infrastruktury mieszkaniowej to stare budynki, bez izolacji lub źle ocieplone, które tracą dużo ciepła. W ogrzewaniu pomieszczeń wyraźnie dominują paliwa stałe oraz ciepło sieciowe. 45% gospodarstw domowych korzysta z urządzeń grzewczych wykorzystujących paliwa stałe. Jeszcze jeden fakt, który pokazuje niestety zły obraz naszego rynku to to, że średni wiek kotła w Polsce wynosi 22 lata. Według mnie to dość przerażające, mimo że dostęp do nowych urządzeń jest olbrzymi – w naszym kraju sprzedaje się przecież ponad 200 000 kotłów rocznie.

Fakt 2: mocno rozbudowana sieć gazowa

Sieć gazowa w Polsce jest bardzo dobrze rozbudowana. Mało tego, sieć gazowa w Polsce cały czas się rozbudowuje. Najlepiej widać to na północnym wschodzie Polski, gdzie do 2020 roku większość gmin będzie miała doprowadzoną sieć gazową. Z drugiej strony właśnie północno-wschodnie obszary naszego kraju to obszary tak zwanego ubóstwa energetycznego, które jest związane z niskimi dochodami mieszkańców tych regionów.

Fakt 3: stosunkowo niski koszt modernizacji instalacji ogrzewania

Jestem wielkim fanem technologii pomp ciepła. Mimo że uważam je za fantastyczne urządzenia, to z przykrością zdaje sobie sprawę z tego, że nie da się pompy ciepła zainstalować w cenie kotła gazowego. Oczywiście wiem, że ktoś czytając te rozważania, powie, „można taniej”, „można drożej”, „można inaczej”. Zgadzam się, można. W tym temacie posługuję się jednak moją wiedzą i danymi z firmy, którą reprezentuję. Koszt modernizacji instalacji, czyli wymiany starego kotła węglowego na kocioł gazowy, to niecałe 16 tys. zł. Natomiast w przypadku inwestycji w pompę ciepła to koszt rzędu 26 tys. zł. Wiem, że są programy dotacyjne i chwała za to, że one są, ponieważ to właśnie one często umożliwiają wejście tej technologii na rynek. Natomiast faktem jest, że 10 000 zł nawet przy korzystaniu z dofinansowania może być barierą nie do przejścia w niektórych obszarach czy dla niektórych klientów.

Fakt 4: niska emisja substancji szkodliwych

Walka ze smogiem to przede wszystkim redukcja emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Nie jest wiedzą tajemną, że kotły stałopalne emitują gigantyczne ilości zanieczyszczeń. To jest niestety lokalna niska emisja, czyli to wszystko, co do nas wraca bardzo szybko. Bez wyeliminowania tych kotłów na pewno nie będziemy w stanie skutecznie walczyć ze smogiem. Kocioł gazowy jest wprawdzie emitorem niskiej emisji, ale w ilości wielokrotnie niższej niż kotłownie opalane paliwem stałym. Co z pompą ciepła? Często słyszę, że pompa ciepła jest absolutnie zeroemisyjna. Osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Owszem, nie mówimy w przypadku tej technologii o niskiej emisji, jednak tej wysokiej często nie sposób pominąć. Dlaczego? Niestety póki wytwarzanie energii elektrycznej w Polsce będzie oparte o węgiel, ta emisja będzie występowała. Co prawda nie w miejscu pracy pompy ciepła, ale w miejscu wytwarzania prądu, którym pompa jest zasilana. Według mnie oba te urządzenia – pompa ciepła i kocioł gazowy – mają jak największy sens w walce ze smogiem w Polsce. Myślę także, że powinniśmy wziąć pod uwagę nie tylko urządzenie.

Czas, gdy użytkownikom zależało jedynie na zapewnieniu odpowiedniej temperatury, oszczędności czy niezawodności, dawno minął. Również wymaganie dbałości o zrównoważony rozwój powoli staje się standardem. Zwróćmy uwagę, że do tego etapu byliśmy w stanie realizować oczekiwania użytkowników przy pomocy samych urządzeń, przy pomocy hardware’u. Kolejny krok to sztuczna inteligencja, samowystarczalność, spersonalizowany komfort. Mamy świadomość, że samo urządzenie już nie wystarczy. Teraz potrzebna jest jeszcze digitalizacja, a tak naprawdę oferowanie spersonalizowanych rozwiązań systemowych w oparciu o różne źródła ciepła, które będą spełniały nowe oczekiwania ich użytkowników.

Dowiedz się więcej!

Więcej felietonów ekspertów z branży znajdziesz w najnowszym wydaniu GLOBENERGIA 4/2020!


Wydanie drukowane GLOBEnergia 4/2020 jest dostępne TUTAJ!

Wydanie elektroniczne GLOBEnergia 4/2020  jest dostępne TUTAJ


 

 

Sebastian Walerysiak

Prezes Zarządu Viessmann