Watykan stawia na fotowoltaikę. To odpowiedź na świat drogiej ropy i wojny

Spór na linii Watykan-Trump nabiera ostrego tonu, ale jego tło jest znacznie poważniejsze niż polityczne przepychanki. Chodzi o konflikt na Bliskim Wschodzie, który wszyscy odczuwamy na stacjach paliw. W grze są energia, surowce i bezpieczeństwo w świecie rosnących napięć. Na tym tle Watykan wybiera własną odpowiedź: mniej paliw kopalnych, więcej energii ze słońca.

- Konflikt ma energetyczne drugie dno. Papież krytykuje eskalację napięć, które uderzają w rynki ropy i gazu. To przekłada się na ceny energii i globalną niepewność.
- Watykan rozwija fotowoltaikę i planuje agrofotowoltaikę, by uniezależnić się od paliw kopalnych. To konkretna strategia w świecie niestabilnych dostaw.
- Symbolika spotyka się z praktyką. Elektryczne papamobile i nowe instalacje PV pokazują zmianę kierunku. Energia staje się tu elementem zarówno polityki, jak i codziennego funkcjonowania tego mikropaństwa.
Papież Leon XIV otwarcie krytykuje Donalda Trumpa za wojenną politykę i eskalowanie napięć międzynarodowych. Amerykański prezydent odpowiada swojemu rodakowi ostrymi atakami, ale ten spór ma dziś przede wszystkim wymiar symboliczny. W jego tle rozgrywa się bowiem znacznie poważniejszy kryzys: wojna, która coraz mocniej uderza w światowy rynek ropy naftowej, gazu ziemnego i ich pochodnych, zwiększając niepewność gospodarczą i polityczną. Na tym tle papieskie wezwania do pokoju i dialogu zyskują szczególną wagę – nie tylko moralną, ale też praktyczną.
Watykan stawia na OZE, buduje agrofotowoltaikę, a papież ma elektryczny papamobile
A jak kryzys paliwowy, to łatwo można go powiązać z wpływem na całą energetykę. Dlatego przy tej okazji może warto zobaczyć, jak właściwie Watykan jest zaopatrywany w energię elektryczną. Co prawda to tylko 44 ha, ale temat ciekawy.
Watykan dziś nadal korzysta przede wszystkim z energii elektrycznej dostarczanej z włoskiego systemu elektroenergetycznego, ale od kilku lat coraz wyraźniej stawia też na własne odnawialne źródła energii. Na terenie państwa działa już fotowoltaika, a w 2024 r. papież Franciszek formalnie zlecił budowę dużego systemu agrofotowoltaicznego w Santa Maria di Galeria pod Rzymem. Cel tej inwestycji jest ambitny – nie chodzi wyłącznie o zasilenie lokalnych obiektów, ale docelowo o pełne pokrycie zapotrzebowania energetycznego Watykanu.
Ten kierunek został później potwierdzony także formalnie. W lipcu 2025 r. Stolica Apostolska i Republika Włoska podpisały porozumienie dotyczące budowy instalacji agrowoltaicznej produkującej energię odnawialną na potrzeby Państwa Watykańskiego. To ciekawy sygnał, bo pokazuje, że nawet tak małe państwo traktuje bezpieczeństwo energetyczne i uniezależnianie się od paliw kopalnych jako element szerszej, długofalowej strategii.
Co ciekawe, zmiany widać tam nie tylko w infrastrukturze, ale też w symbolach. Pod koniec 2024 r. uruchomiono nowy system PV przy wejściu do Muzeów Watykańskich, a w grudniu tego samego roku Mercedes-Benz przekazał papieżowi pierwsze całkowicie elektryczne papamobile. Oficjalny kierunek jest więc jasny: Watykan stawia na energię słoneczną i elektromobilność zamiast klasycznych rozwiązań opartych na paliwach kopalnych.

Różnice zdań pomiędzy dwoma Amerykanami – prezydent vs. papież
W bardzo dużym uproszczeniu papież i Watykan idą dziś dokładnie w przeciwnym kierunku niż Donald Trump i jego energetyczna narracja. Oczywiście w zachowaniu proporcji, ale jeżeli chodzi o wpływ na ludzkie zdanie i opinie, to mimo wszystko papież (szczególnie w Polsce) jest bardziej poważaną osobistością. Podczas gdy Biały Dom po powrocie Trumpa uderza w energetykę odnawialną, Watykan formalnie inwestuje w agrofotowoltaikę, mówi o neutralności klimatycznej i wprost łączy odpowiedzialność za środowisko z odpowiedzialnością moralną.
I właśnie w tym kontraście jest coś więcej niż tylko symbol. Trumpowska polityka mówi: najpierw paliwo, wydobycie i twardy interes. Watykan odpowiada: bezpieczeństwo też jest ważne, ale trzeba je budować inaczej – przez ograniczanie zależności od paliw kopalnych, rozwój własnych OZE i konsekwentne nawoływanie do pokoju zamiast eskalacji. Nieżyjący już papież Franciszek pisał wprost o potrzebie przejścia do modelu z mniejszą emisją gazów cieplarnianych. Czyli tych którzy ateiści klimatyczni nie uznają jako realnego problemu.
Czy odnawialne źródła energii mają boską opatrzność?
Można to zgrabnie, lekko ironicznie spuentować: papież może i nie steruje rynkiem ropy, ale w swoim stylu robi coś, co pośrednio działa w poprzek logice drogich paliw i geopolitycznych szantaży. Bo im więcej własnej energii ze słońca, wiatru i innych OZE, tym mniejsza zależność od tego, co dzieje się na światowych rynkach i przy pylonach na stacjach benzynowych. Czy to już boska opatrzność? Nie, raczej bardzo przyziemna strategia: mniej wojny, mniej kopalin, więcej bezpieczeństwa.
Źródło: Forbes, The Renewable Institute, Vatican News









