Wczoraj net-metering, dziś net-billing, co będzie jutro?

W 2031 roku zakończy się okres, w którym prosumenci będą obejmowani net-meteringiem. Ustawa o odnawialnych źródłach energii z 20 lutego 2015 roku, która dała początek systemowi opustów, przewidywała jego istnienie przez 15 lat, począwszy od lipca 2016 roku. Choć mamy przed sobą jeszcze 6 lat korzystania z umów net-meternigu, to wciąż nie wiadomo, co będzie się działo później. Na chwilę obecną brakuje jakichkolwiek ustaleń prawnych dotyczących przedłużeń umów lub ich zmian. Z tego powodu Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii wraz z redakcją GLOBENERGIA zorganizowało debatę, na której eksperci między innymi szukali odpowiedzi na pytanie – czy na prosumentów czeka więc rzeczywistość, w której z dnia na dzień zostaną zmuszeni do zaprzestania wprowadzania swojej energii do sieci?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

  • Pierwsi prosumenci objęci net-meteringiem za 6 lat zakończą swoje umowy, a na dzisiaj nie ma informacji dotyczących możliwości ich przedłużenia. 
  • Prosumenci stwarzają problemy regulacji sieci – czy możliwym jest odwrócenie tego stanu rzeczy i uczynienie ich wsparciem systemu?
  • Dołączanie magazynów energii do instalacji OZE i ich integracja z siecią elektroenergetyczną to jedna z opcji, która może stać się podstawą umów prosumenckich. 

15 lat wsparcia a następnie pustka? Czas zapełnić lukę prawną

Na obecną chwilę nie istnieją żadne mechanizmy pozwalające na przedłużenie umów net-meteringu. Prosumenci objęci umowami do 2031 roku, na ten moment, nie będą również w stanie wydłużyć okresu korzystania z opustów poprzez przejście na system net-billingu, ponieważ okres korzystania z niego zostanie skrócony o czas korzystania z net-meteringu. Nie istnieją także żadne inne opcje, aby utrzymać możliwość sprzedaży energii do sieci w celu czerpania z tego korzyści. Prawo energetyczne zakłada więc pozbawianie indywidualnych klientów statusu prosumentów. Choć nie brzmi to optymistycznie, to taki stan rzeczy nie jest jeszcze pewny, a luki prawne są wypadkową braku odpowiedniego zainteresowania tematem.

W 2016 roku nikt nie spodziewał się, że fotowoltaika w Polsce odniesie tak ogromny sukces i po niecałych 10 latach w rynku będzie uczestniczyło 1,5 miliona prosumentów. Z tego powodu plan wsparcia indywidualnych inwestorów miał sięgać tylko 15 lat, a jego dalsze, długofalowe przedłużenie nie zostało uwzględnione. Na dzień dzisiejszy widać jednak, że zmiany w tym aspekcie są rzeczą konieczną nie tylko ze względu na prosumentów, ale także ze względu na dobro rynku energii i sieci elektroenergetycznej. Eksperci zauważają, że problem polega na tym, że żadne poważne kroki nie zostały jeszcze podjęte, a sześć lat na zmiany to wcale nie jest tak dużo czasu, jak mogłoby się wydawać. Procesy legislacyjne potrafią wydłużać się z miesięcy do lat.  W najgorszym scenariuszu opóźnienia mogą doprowadzić do tego, że część prosumentów będzie zmuszona do zaprzestania sprzedaży energii do sieci na pewien okres czasu, co będzie miało znaczny wpływ na zaufanie klientów indywidualnych do branży i spowalnia jej rozwój. Z tego powodu należy skorzystać z ostatniego dzwonka wzywającego do wszczęcia rozmów nad możliwymi rozwiązaniami problemu, które zaczynają być podsuwane przez ekspertów. Duże możliwości w tym aspekcie stwarzają magazyny energii. 

Wyzwania systemu elektroenergetycznego w związku z prosumentami mogą zostać przekute w szanse rozwoju

Zarówno rynek energii jak i wpływające na niego technologie zmieniają się obecnie w ogromnym tempie. Prawo energetyczne musi dostosowywać się do tych zmian, aby zapewnić stały rozwój rynku oraz utrzymywać jego atrakcyjność dla wszystkich uczestniczących w nim podmiotów. Eksperci zauważają podczas debaty, że nie da się pogodzić wszystkich oczekiwań każdej ze stron, dlatego nie da się utrzymywać działania starych systemów w ich niezmienionej formie przez lata. Pokazała to chociażby potrzeba zmiany net-meteringu na net-billing, który choć jest mniej korzystny finansowo dla prosumentów, to pozwala na lepsze odzwierciedlenie realnej wartości energii na rynku oraz bardziej promuje autokonsumpcję. Nasi goście zauważają również, że prosument to w swoich założeniach jednak użytkownik sieci produkujący energię lokalnie i wykorzystujący ją lokalnie, dla którego sieć ma stanowić jedynie wsparcie, a nie narzędzie rozliczeniowe. Obecnie wciąż jesteśmy dalecy od takiego stanu, ale rozwój magazynów energii może znacząco wpłynąć na zmiany w tym temacie. 

Z punktu widzenia operatorów systemów dystrybucyjnych, prosumenci stanowią dziś nie lada wyzwanie. Duże ilości energii wprowadzanej do sieci w sposób niesterowalny i trudny do prognozowania utrudniają bilansowanie systemu. “Trzeba przy tym zauważyć, że prosumenci nie raportują ani nie grafikują swojej produkcji, trudno więc mówić o kontroli nad tym zjawiskiem” – mówił Robert Maczionsek. Rozwiązaniem może być właśnie rozwój lokalnych magazynów energii oraz systemów HEMS (Home Energy Management Systems), które umożliwiają bardziej elastyczne zarządzanie produkcją i konsumpcją energii w gospodarstwach domowych. Co więcej, odpowiednio zorganizowane i zintegrowane z siecią mogłyby również świadczyć usługi na rzecz systemu elektroenergetycznego. Z tego powodu eksperci byli zgodni, że to właśnie magazyny energii i inteligentne systemy zarządzania energią mogą odciążyć sieć i nadać nowy sens transformacji prosumenckiej, która potrzebuje nowych narzędzi wsparcia.

Wsparcie zintegrowanych systemów magazynowania energii następcą net-meteringu?

Podczas debaty poruszona została ważna propozycja – zamiast traktować prosumentów jako „zagrożenie” dla stabilności sieci, należy zbudować mechanizmy, które pozwolą wykorzystać ich potencjał. Mówimy tu o  możliwościach liczących 1,5 miliona instalacji z magazynami, które odpowiednio zarządzane, mogłyby aktywnie uczestniczyć w utrzymaniu parametrów pracy sieci. „To byłoby coś pięknego. Gdyby operatorzy mieli możliwość sterowania tymi zasobami i płacili za usługi systemowe, które mogą świadczyć magazyny. Zyskałby na tym cały system” – podkreślił Grzegorz Burek. Niestety brakuje jednak dziś ram prawnych i ekonomicznych, które pozwoliłyby zrealizować taki model na szeroką skalę. Obecnie magazyn energii to kosztowna inwestycja bez jednoznacznego zwrotu. Korzyści dla użytkownika są ograniczone, a brak też realnych zachęt do dzielenia się energią w sposób uporządkowany i przewidywalny. Mimo tego długofalowo taka wizja mogłaby przynosić korzyści wszystkim stronom. Jest to też propozycja rozwiązania problemu, z którym musimy się uporać, będąca korzystniejszą opcją niż to, co oferuje nam stan obecny. „Zakazy są najprostsze, ale i najbardziej demotywujące. Lepiej byłoby stworzyć otoczenie regulacyjne, które zachęca prosumentów do modernizacji swoich instalacji i do zachowań korzystnych dla całego systemu” – zaznaczył Piotr Kisiel. To podejście można streścić jednym zdaniem – nie zabierajmy, lecz umożliwiajmy na warunkach rozsądnych dla wszystkich uczestników rynku.

Eksperci wskazali dodatkowo na naturalne ograniczenia, wynikające z sezonowości produkcji energii z fotowoltaiki. Latem instalacje generują wielokrotnie więcej energii niż zimą, co oznacza, że całkowita autokonsumpcja energii z PV jest w zasadzie niemożliwa bez wymiany z siecią. Trzeba pamiętać, że magazyn energii, choć przydatny, nie eliminuje potrzeby interakcji z systemem elektroenergetycznym. Tym bardziej więc istotne staje się stworzenie warunków, w których te interakcje będą nie tylko dopuszczalne, ale i pożądane – z korzyścią dla prosumenta i operatora. Czy rozwiązaniem tej sytuacji może być program wspierający przyłączenie magazynów energii do instalacji prosumentów, który zastąpi net-metering po jego zakończeniu?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia