Węgierski atom stanął. Dunaj wyłącza europejską energetykę

Węgierski atom stanął. Dunaj wyłącza europejską energetykę Elektrownia jądrowa Paks, odpowiadająca za blisko połowę produkcji energii elektrycznej na Węgrzech, została wyłączona pierwszy raz w historii. Powodem jest rekordowo niski poziom Dunaju, z którego pobierana jest woda niezbędna do chłodzenia bloków. Atom w innych krajach europy również ma liczne problemy. Moc elektrowni jądrowej Paks w niedzielę 2-go sierpnia została ograniczona z 2000 MW do około 215 MW. Prezydent Węgier poinformował, że w poniedziałek 3-go sierpnia elektrownia pierwszy raz w historii zostanie całkowicie wyłączona. Węgry zwiększają import energii i proszą przemysł oraz mieszkańców o ograniczenie zużycia w godzinach szczytu. Niski poziom rzek utrudnia pracę elektrowni w Rumunii i Francji, a na Renie ogranicza transport paliw.

Elektrownia jądrowa Paks, odpowiadająca za blisko połowę produkcji energii elektrycznej na Węgrzech, ma zostać wyłączona pierwszy raz w historii. Powodem jest rekordowo niski poziom Dunaju, z którego pobierana jest woda niezbędna do chłodzenia bloków. Atom w innych krajach europy również ma liczne problemy.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Węgierski atom stanął. Dunaj wyłącza europejską energetykę Elektrownia jądrowa Paks, odpowiadająca za blisko połowę produkcji energii elektrycznej na Węgrzech, została wyłączona pierwszy raz w historii. Powodem jest rekordowo niski poziom Dunaju, z którego pobierana jest woda niezbędna do chłodzenia bloków. Atom w innych krajach europy również ma liczne problemy. Moc elektrowni jądrowej Paks w niedzielę 2-go sierpnia została ograniczona z 2000 MW do około 215 MW. Prezydent Węgier poinformował, że w poniedziałek 3-go sierpnia elektrownia pierwszy raz w historii zostanie całkowicie wyłączona. Węgry zwiększają import energii i proszą przemysł oraz mieszkańców o ograniczenie zużycia w godzinach szczytu. Niski poziom rzek utrudnia pracę elektrowni w Rumunii i Francji, a na Renie ogranicza transport paliw.
  • Moc elektrowni jądrowej Paks w niedzielę 2-go sierpnia została ograniczona z 2000 MW do około 215 MW.
  • Prezydent Węgier poinformował, że w poniedziałek 3-go sierpnia elektrownia pierwszy raz w historii zostanie całkowicie wyłączona.  
  • Najnowsze informacje wskazują jednak, że nie doszło do wyłączenia ostatniego reaktora. Prezydent w aktualizacji poinformował, że mają jeszcze 5 cm zapasu do krytycznego poziomu wody.
  • Węgry zwiększają import energii i proszą przemysł oraz mieszkańców o ograniczenie zużycia w godzinach szczytu.
  • Niski poziom rzek utrudnia pracę elektrowni w Rumunii i Francji, a na Renie ogranicza transport paliw.

Z 2000 MW zostało zero

Elektrownia jądrowa Paks znajduje się około 100 km na południe od Budapesztu. Składa się z czterech bloków o łącznej mocy około 2000 MW i jest jednym z najważniejszych elementów węgierskiego systemu elektroenergetycznego. Zakład wykorzystuje wodę z Dunaju do chłodzenia reaktorów.

Susza i utrzymujące się upały sprawiły jednak, że poziom rzeki spadł do wartości, przy których instalacje poboru wody nie mogą już działać w normalny sposób. Poszczególne bloki były więc stopniowo odciążane i wyłączane.

Z najnowszego raportu węgierskiego rządu wynika, że 2 sierpnia elektrownia pracowała z mocą zaledwie 215 MW zamiast nominalnych 2000 MW. Oznacza to ograniczenie produkcji o niemal 90%. O godzinie 1:30 zatrzymano kolejną jednostkę, zmniejszając dostępną moc o następne 250 MW. Węgierski rząd informował jednocześnie, że poziom Dunaju w rejonie Paks spadł do minus 134 cm względem lokalnego punktu odniesienia, a temperatura wody wynosiła 27,1°C.

Prezydent Węgier za pośrednictwem portalu X poinformował, że w poniedziałek 3-go sierpnia elektrownia zostanie całkowicie wyłączona. To pierwsze całkowite zatrzymanie elektrowni w ponad 40-letniej historii obiektu. Jednak w ciągu dnia pojawiły się informacje, że krytyczny poziom wody jeszcze nie został osiągnięty. Jeżeli poziom spadnie jeszcze o ok. 5 cm, wtedy można spodziewać się wyłączenia ostatniego reaktora. Może to nastąpić z poniedziałku na wtorek.

Przerwa może potrwać kilka tygodni, ponieważ ponowne uruchomienie bloków będzie zależało przede wszystkim od wzrostu poziomu Dunaju. Associated Press wskazuje, że problemy dotyczą zdolności systemu poboru wody do zapewnienia odpowiedniej ilości chłodziwa.

Nie jest to awaria reaktorów ani zdarzenie radiacyjne. Bloki są wyłączane zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, zanim parametry wody przestaną pozwalać na ich dalszą pracę.

Węgry próbują ograniczyć zużycie energii

Utrata niemal 2000 MW mocy jądrowej stanowi poważne obciążenie dla węgierskiego systemu. Sytuację dodatkowo pogorszyła usterka bloku gazowego w elektrowni Dunamenti. Jednostkę udało się już naprawić, ale w krytycznym momencie z krajowego systemu wypadło łącznie około 2400 MW mocy.

Jednocześnie upały zwiększają zużycie energii przez klimatyzację. Węgierski operator zakładał, że wieczorne obciążenie systemu może być nawet o 20% wyższe niż w czasie typowego letniego dnia.

Rząd poprosił przedsiębiorstwa oraz mieszkańców o dobrowolne ograniczenie zużycia energii, szczególnie między godziną 17:00 a 22:00. Duże zakłady przemysłowe, w tym fabryki samochodów, akumulatorów, cementownie i zakłady chemiczne, mają przesuwać najbardziej energochłonne procesy poza godziny szczytu.

Administracja ogranicza zbędne zużycie energii w budynkach publicznych, a mieszkańców poproszono m.in. o przeniesienie ładowania samochodów elektrycznych na inne godziny oraz bardziej oszczędne korzystanie z klimatyzacji. Jeżeli dobrowolne działania nie wystarczą, możliwe jest czasowe i rotacyjne ograniczanie dostaw dla największych odbiorców. Ochroną mają zostać objęte szpitale, instytucje społeczne i infrastruktura krytyczna.

Pierwsze efekty apeli są już widoczne. 1 sierpnia szczytowe zapotrzebowanie wyniosło 5800 MW, czyli było o 341 MW niższe od przewidywanego. Węgry uruchamiają również krajowe rezerwy i zwiększają import energii elektrycznej. Rząd Węgier nie wyklucza jednak, że przy dalszym spadku poziomu Dunaju konieczne będą kolejne nadzwyczajne działania.

Doraźne pompy nie rozwiązują problemu

W rejon elektrowni sprowadzono dodatkowe pływające zestawy pompowe, pompy rolnicze, jednostkę roboczą z dźwigiem oraz zapasy paliwa potrzebne do ich działania. Sprzęt ma wspomagać doprowadzanie wody do elektrowni, ale przy dalszym opadaniu Dunaju takie rozwiązania mogą okazać się niewystarczające.

Obecny kryzys pokazuje, że wrażliwość energetyki jądrowej na warunki pogodowe zależy nie tylko od temperatury powietrza, lecz także od konstrukcji systemu chłodzenia i lokalnej sytuacji hydrologicznej. Elektrownie wykorzystujące otwarty obieg chłodzenia są zależne od dostępności odpowiedniej ilości wody w rzece oraz możliwości odprowadzenia do niej podgrzanej wody bez przekraczania norm środowiskowych.

Problemy ma również Rumunia

Niski poziom Dunaju wpływa także na energetykę pozostałych państw regionu. W Rumunii zagrożona jest praca elektrowni jądrowej Cernavodă. Poziom rzeki w pobliżu obiektu spada o około 2–3 cm dziennie. Według rumuńskiej administracji wodnej elektrownia mogła utrzymać pracę przy obecnych warunkach jeszcze przez cztery–pięć dni.

Władze próbują skierować większą ilość wody w stronę ujęcia elektrowni, prowadzą prace pogłębiarskie i planują kontrolowane zatapianie barek wypełnionych kamieniem. Jeżeli działania okażą się niewystarczające, jeden z bloków Cernavodă będzie musiał zostać prewencyjnie wyłączony. Rumunia ogłosiła stan gotowości energetycznej na sierpień i uzgodniła możliwość zwiększenia importu energii z Ukrainy. 

Niższy przepływ Dunaju wpływa również na pracę elektrowni wodnych oraz chłodzenie części elektrowni węglowych w Serbii.

Francja już ograniczała atom przez upały

Węgierski przypadek nie jest odosobniony. W lipcu opisywaliśmy na problemy francuskich elektrowni jądrowych podczas fali upałów. W przypadku Francji głównym problemem była wysoka temperatura rzek, do których elektrownie odprowadzają wodę wykorzystywaną w procesie chłodzenia.

Aby nie przekraczać limitów środowiskowych i nie podgrzewać dodatkowo rzek, EDF musiał wyłączać lub ograniczać pracę części reaktorów, m.in. w elektrowniach Golfech, Bugey i Nogent. Nie chodziło więc o niedobór paliwa ani awarię techniczną, ale o brak możliwości bezpiecznego i zgodnego z przepisami chłodzenia jednostek. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Francuzi zmuszeni wyłączyć reaktory jądrowe przez upały.

Rekordowo niski poziom Renu

Problemy hydrologiczne obejmują także zachodnią część Europy. Na wodowskazie w Kolonii poziom Renu spadł 1 sierpnia do 67 cm, ustanawiając nowy rekord i przebijając minimum z 2018 roku wynoszące 69 cm. Niskie poziomy odnotowano również w Duisburgu i Düsseldorfie. 

Niemcy nie mają już czynnych elektrowni jądrowych, dlatego niski stan Renu nie zagraża bezpośrednio produkcji energii z atomu. Uderza jednak w transport paliw i surowców. Statki mogą zabierać mniej ładunku, przez co rosną koszty przewozu benzyny, oleju napędowego, węgla oraz produktów przemysłowych. Niektóre jednostki mogą przestać być ekonomicznie opłacalne.

Sytuacja na Dunaju i Renie pokazuje, że długotrwała susza może równocześnie ograniczać produkcję energii, utrudniać transport paliw oraz zwiększać zapotrzebowanie na prąd podczas upałów. Odporność energetyki na coraz częstsze okresy niedoboru wody staje się więc jednym z najważniejszych wyzwań dla europejskiej infrastruktury.

Źródła: X, kormany.hu

Źródło zdjęcia: Daniel Kiss.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia