Wiatraków może być dwa albo nawet cztery razy więcej!

Obecnie w Polsce mamy niecałe 10 GW elektrowni wiatrowych. W zależności od tego, jakie będą przepisy, za kilkanaście lat może ich być 20 GW albo nawet 40 GW.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Podziel się

  • Obecnie turbiny wiatrowe muszą być wznoszone przynajmniej 700 metrów od zabudowy mieszkalnej.
  • Przyjęcie minimalnej odległości turbin wiatrowych od zabudowań mieszkalnych na poziomie 500 m pozwoli na wykorzystanie prawie dwukrotnie większego terenu pod budowę elektrowni wiatrowych.
  • Najwięcej wiatraków możemy postawić w wielkopolsce, najmniej w małopolsce.

Według danych ARE, pod koniec marca bieżącego roku mieliśmy w Polsce 9,4 GW elektrowni wiatrowych. Od początku 2023 roku moc lądowych elektrowni wiatrowych (LEW) wzrosła o 1,3 GW. W tym samym czasie moc fotowoltaiki zwiększyła się o 5,5 GW. Rozwój farm wiatrowych na ladzie trwa, ale dzieje się dosyć powoli. Jednym z głównych ograniczeń są ograniczenia lokalizacyjne.

Zasada 10H

W 2016 roku dla lokalizacji elektrowni wiatrowych wprowadzono tak zwaną zasadę 10H, według której odległość turbiny wiatrowej od zabudowy mieszkaniowej musiała być przynajmniej 10 razy większa, niż wysokość turbiny. W 2023 roku złagodzono ten przepis, wprowadzając na sztywno minimalną odległość: 700 m. Pierwotnie planowano, żeby dystans ten był mniejszy (500 m), co pozwoliłoby na wykorzystanie w celach energetyki wiatrowej dużo większej ilości terenów. 

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej podaje, że jeśli pozostaniemy przy aktualnych przepisach, do budowy lądowej energetyki wiatrowej nadaje się około 528 tysięcy hektarów, czyli około 1,7% całej powierzchni kraju. Jeśli zmniejszymy tę odległość o 30% – do 500 metrów, powierzchnia dostępna pod turbiny wiatrowe wzrośnie o 193%, obejmując 1020 tysięcy hektarów, czyli około 3,3% powierzchni Polski. 

Gdzie jest najwięcej miejsca?

Jeśli weźmiemy pod uwagę obowiązujące przepisy (minimalna odległość 700 m), najwięcej terenów dostępnych pod budowę turbin wiatrowych mamy w województwie zachodnio-pomorskim (ponad 75 tysięcy hektarów), na drugiej pozycji klasyfikuje się dolnośląskie (ponad 73,6 tysięcy hektarów), a na ostatnim miejscu podium mamy opolskie z wynikiem przekraczającym 70 tysięcy hektarów. Najmniej miejsca pod wiatraki da się wygospodarować w Małopolsce – około 3,8 tysiąca hektarów.

Co jednak, jeśli zmniejszyliśmy minimalną odległość o 200 metrów? W takiej sytuacji ogólna dostępna powierzchnia rośnie prawie dwa razy, ale też zmienia się ranking województw z największym potencjałem pod LEW. W takim przypadku najwięcej miejsca pod nowe inwestycje oferuje województwo wielkopolskie (około 133,8 tysięcy hektarów). W zachodnio-pomorskim potencjał wzrasta do około 119,8 tysięcy hektarów, a w dolnośląskim, opolskim i małopolskim odpowiednio do 132, 114,5 oraz 9,8 tysięcy hektarów.

Różnica 200 metrów to 19 GW mniej lub więcej

Jeśli zmniejszymy minimalną odległość do 500 metrów, w 2040 roku możemy mieć nawet 41,4 GW mocy w lądowych elektrowniach wiatrowych. Jeśli zostaniemy przy 700 metrach, dostępna moc spada do 22,19 GW. Rozwój energetyki wiatrowej nie zależy jednak tylko od przepisów prawnych. Przeszkodą są też długie i skomplikowane procedury administracyjne, a także stan sieci elektroenergetycznych. Na transformacji energetycznej korzystamy jednak wszyscy – na przykład ciesząc się czystszym powietrzem i tańszym prądem. Opóźnianie transformacji nie sprzyja ani ludziom, ani gospodarce, ani klimatowi. 

Źródło: PSEW

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia