W maju 2021 roku w Dzienniku Ustaw pojawiło się rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie sposobu ustalania minimalnej mocy przyłączeniowej dla wewnętrznych i zewnętrznych stanowisk postojowych związanych z budynkami użyteczności publicznej oraz budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi. Obecne regulacje przewidują obowiązek zapewnienia mocy przyłączeniowej w nowych budynkach obu kategorii, pozwalającej na instalację punktów ładowania o mocy nie mniejszej niż 3,7 kW – ma to być iloczyn 50 proc. planowanej liczby miejsc postojowych i wartości mocy równej 3,7 kW. Celem nowych przepisów jest zabezpieczenie mocy umożliwiającej instalację punktów ładowania oraz stopniowe zwiększanie ich liczby, z uwzględnieniem potrzeb zaspokojenia bieżącego zapotrzebowania na energię elektryczną wynikającego z używania tych budynków. Eksperci Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych wskazywali, że przyjęcie rozporządzenia kończy długotrwały proces legislacyjny, który rozpoczął się w 2019 roku. Podmioty realizujące inwestycje budowlane zyskują jasność co do reguł, na których mają opierać wyliczenie minimalnej mocy przyłączeniowej dla budynku na poczet mających w nim powstać punktów ładowania.

Koszty

Okazuje się, że zmiana minimalnej mocy przyłączeniowej jest problematyczne dla deweloperów, co w konsekwencji wpłynie na wzrost cen mieszkań. Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich, tłumaczy że deweloperzy w 2020 roku oddali do użytkowania ponad 140 tys. mieszkań – gdyby istniała konieczność zapewnienia minimalnej mocy przyłączeniowej dla 50 proc. miejsc postojowych w budynkach mieszkalnych, to zapotrzebowanie na energię urosłoby w Polsce w 2020 roku o 388,5 MW. Rokroczny wzrost takiego poziomu przykładowo jest równoważny zapotrzebowaniu na energię 25 proc.  Warszawy, co odpowiada niemal 40 proc. energii planowanej do produkcji przez Elektrownię Ostrołęka C czy 1/5 mocy Elektrowni Turów.

Wraz ze zwiększeniem zapotrzebowania na moc będzie trzeba dokonać rozbudowy sieci. Obecnie ten koszt szacują na kilkanaście-kilkadziesiąt milionów złotych. Koszty oczywiście zostaną przerzucone na nabywców mieszkań. Jak podaje serwis prawo.pl, podstawowy koszt przyłączenia np. w Tauronie wynosiłby 56,31 zł/1kW, natomiast dla 200 miejsc postojowych taki koszt to w zaokrągleniu 20 835 zł. (koszt dewelopera).

Deweloperzy w związku z zapewnieniem odpowiedniej mocy dla stacji ładowania muszą budować nowe stacje transformatorowe. Płochocki informuje, że w jednym z przypadków koszt w przeliczeniu na lokal wyniósł ok. 4,5 tys. zł. Cena utrzymania kablowego przyłącza energii elektrycznej jako składnika stałego kosztów energii elektrycznej wynosi ok. 11,30 zł/kW/miesięcznie dla grupy taryfowej B21 (typowej taryfy dla stacji ładowania).

Polski Związek Firm Deweloperskich zaproponował Ministerstwu Klimatu i Środowiska, by wymóg ten był realizowany w łagodniejszej formie – poprzez oświadczenie właściwego operatora energii elektrycznej – o możliwości zapewnienia odpowiedniej mocy przyłączeniowej.

Elektromobilność w Polsce

Według danych Licznika Elektromobilności z końca czerwca 2021 roku, w Polsce było zarejestrowanych łącznie 26 985 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy ich liczba zwiększyła się o 8 249 sztuk, co daje 150 proc. wzrost w porównaniu z analogicznym okresem 2020 roku. Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 49 proc. (13 119 szt.) tej części parku pojazdów, a pozostałą część (51 proc.) stanowiły hybrydy typu plug in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 13 866 szt.

Zapotrzebowanie na samochody elektryczne będzie z czasem rosło, ale głównym ograniczeniem jest nie tylko ich cena, ale ograniczona liczba ładowarek do samochodów elektrycznych. W ostatnim czasie ruszył program Mój Elektryk, który oferuje dopłaty do samochodów elektrycznych osobom fizycznym i prawnym. Od 12 lipca osoby fizyczne mogą liczyć na dofinansowanie rzędu do 27 tys. z Kartą Dużej Rodziny.

Źródło: RCL/Prawo.pl

 

Redakcja GLOBEnergia