Wielka afera korupcyjna na Ukrainie – najbardziej ucierpiała energetyka

Afera korupcyjna na Ukrainie okazuje się być wynikiem szeroko zakrojonej akcji. Choć skandal dotyczy bezpośrednio prania pieniędzy i łapówkarstwa w sektorze energetycznym, zawieszony został już m.in. minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko.

Afera korupcyjna na Ukrainie okazuje się być wynikiem szeroko zakrojonej akcji. Choć skandal dotyczy bezpośrednio prania pieniędzy i łapówkarstwa w sektorze energetycznym, zawieszony został już m.in. minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Afera korupcyjna na Ukrainie okazuje się być wynikiem szeroko zakrojonej akcji. Choć skandal dotyczy bezpośrednio prania pieniędzy i łapówkarstwa w sektorze energetycznym, zawieszony został już m.in. minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko.
  • Śledztwo NABU i SAP ujawniło mechanizm wyprowadzania milionowych łapówek z państwowych kontraktów w sektorze energetycznym.
  • Z procederem powiązani są urzędnicy wysokiego szczebla oraz współpracownicy prezydenta Zełenskiego.
  • Przestępcy mieli zalegalizować około 100 milionów dolarów przez siatkę spółek i kryptowalut.

Ukraińska energetyka w cieniu korupcji

W centrum skandalu znalazły się osoby powiązane z najwyższymi szczeblami władzy, które przez lata miały pobierać milionowe łapówki z państwowego sektora energetycznego. Według Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP), przestępcy „wyprali” około 100 milionów dolarów, wykorzystując skomplikowaną sieć spółek i kryptowalut.

Śledczy NABU i SAP ujawnili część nagrań audio, które odsłaniają kulisy procederu. Według ustaleń, uczestnicy afery systematycznie pobierali od kontrahentów państwowego koncernu Enerhoatom prowizje w wysokości od 10 do 15 procent wartości kontraktów. W zamian obiecywali brak blokad płatności czy utrzymanie statusu dostawcy.

Jak czytamy w komunikacie NABU; głównym kierunkiem działalności przestępczej było uzyskiwanie nielegalnych korzyści z kontraktów Enerhoatomu. Służby zarejestrowały ponad tysiąc godzin rozmów pomiędzy osobami uwikłanymi w proceder, które omawiały podział łapówek oraz zmiany kadrowe w ministerstwie energetyki.

„Szlaban” na kontrakty

W wewnętrznym żargonie uczestnicy procederu określali swoje działania mianem „szlabanu”. Każdy kontrahent, który chciał utrzymać współpracę z Enerhoatomem, musiał „zapłacić za przepustkę”. Mechanizm działał jak doskonale zorganizowana maszyna, od najwyższych urzędników po pośredników w spółkach państwowych. Służby poinformowały, że dochodzenie trwało 15 miesięcy.

Nazwiska, które się tam nie powinny znaleźć

Wśród podejrzanych pojawiają się nazwiska, które jeszcze niedawno należały do elity politycznej i biznesowej Ukrainy. Jednym z kluczowych bohaterów afery jest Tymur Mindicz – biznesmen i współwłaściciel firmy producenckiej Kwartał 95, współpracującej z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Według ukraińskich mediów Mindicz miał opuścić kraj tuż przed przeszukaniem jego domu.

Śledztwo objęło także ministra sprawiedliwości Hermana Hałuszczenkę, wcześniej ministra energetyki. Pani Premier Julia Swyrydenko poinformowała, że Hałuszczenko został zawieszony w pełnieniu obowiązków, a jego miejsce tymczasowo zajęła Ludmyła Suhak. Sam minister zapowiedział obronę w sądzie.

Operacja „Midas” – trop prowadzi do Rosji

Według NABU, uczestnicy afery legalizowali zyski poprzez biuro byłego deputowanego Andrija Derkacza, który po ucieczce do Rosji został senatorem Federacji Rosyjskiej. To właśnie w jego kijowskim biurze miała działać prawdziwa pralnia pieniędzy, przez którą przeszło około 100 milionów dolarów.

Pranie pieniędzy odbywało się przy użyciu spółek offshore, osób przebywających poza Ukrainą i kryptowalut. Duża część gotówki była wypłacana podczas zagranicznych delegacji urzędników państwowych. Właśnie tam, poza zasięgiem ukraińskich organów ścigania, realizowano kluczowe operacje finansowe.

Enerhoatom pod lupą – co dalej z gigantem energetycznym?

Enerhoatom, będący państwowym operatorem wszystkich elektrowni jądrowych w Ukrainie, odpowiada za ponad 50% produkcji energii elektrycznej w kraju. Ujawnione nadużycia podważają zaufanie do tej kluczowej instytucji i mogą opóźnić proces modernizacji sektora energetycznego. Cios dla sektora jest zwłaszcza bolesny w obliczu trwającej wojny, która wyniszcza infrastrukturę krytyczną, potrzebującej natychmiastowej naprawy. Niestety pieniądze na modernizację nigdy tam nie dotarły. 

Źródła: PAP, NABU, telegram.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia