Wodorowy agregat zamiast diesla? Nowa alternatywa dla zasilania awaryjnego

Agregaty dieslowskie to dobrze znany standard wszędzie tam, gdzie potrzebne jest niezależne źródło zasilania. Pojawia się jednak alternatywa w postaci generatorów na wodór, wykorzystujących ogniwa paliwowe. Choć dziś to wciąż bardziej ciekawostka niż masowe rozwiązanie, mogą stopniowo znaleźć swoją niszę w wybranych zastosowaniach.

- Bezemisyjna praca na miejscu. Generator wykorzystuje wodór i ogniwa paliwowe, dzięki czemu nie emituje CO2 ani zanieczyszczeń w miejscu pracy. Dodatkowo działa ciszej niż klasyczne agregaty dieslowskie.
- Sprzęt do zadań specjalnych. Urządzenie o mocy 88 kW jest przeznaczone do zastosowań przemysłowych, a nie domowych. Sprawdzi się tam, gdzie hałas i emisje są problemem, np. w miastach czy obszarach chronionych.
- Potencjał jest, ale bariery też. Wysokie koszty wodoru i samego sprzętu ograniczają jego konkurencyjność wobec diesla. Dochodzą też kwestie bezpieczeństwa i infrastruktury, które wciąż wymagają dopracowania.
Wodorowy agregat prądotwórczy zamiast diesla?
Wodorowe źródła zasilania coraz częściej pojawiają się już nie tylko w prezentacjach technologicznych, ale też w konkretnych zastosowaniach terenowych i przemysłowych. Choć trzeba przyznać, że nadal jest bardziej ciekawostka. Jednym z takich rozwiązań jest generator GEH2, czyli agregat prądotwórczy wykorzystujący wodór i ogniwa paliwowe do wytwarzania energii elektrycznej.
Generator GEH2 pracuje z mocą 110 kVA, czyli 88 kW. Urządzenie oferuje napięcie wyjściowe 400 VAC lub 480 VAC, pracuje z częstotliwością 50 Hz lub 60 Hz i ma obudowę o klasie ochrony IP43. Całość waży 3300 kg i ma wymiary 3300 x 1100 x 2252 mm. Mówimy więc o przemysłowym źródle energii przeznaczonym do konkretnych zastosowań, a nie o niewielkim urządzeniu do użytku domowego.
Jak działa taki generator wodorowy?
Zasada pracy różni się od klasycznego agregatu dieslowskiego. Tutaj paliwem jest wodór, a energia elektryczna powstaje w ogniwie paliwowym. To oznacza lokalną pracę bez emisji CO2, tlenków azotu i pyłów w bezpośrednim otoczeniu urządzenia. Wyraźnie niższy jest też poziom hałasu, co ma znaczenie wszędzie tam, gdzie agregat pracuje blisko ludzi albo w środowisku o podwyższonych wymaganiach.
Tego typu nowoczesne rozwiązania, podobnie jak coraz większa część nowych technologii w energetyce, są wyposażone również w funkcje zdalnego monitoringu. Dzięki łączności internetowej można śledzić lokalizację urządzenia, profil jego pracy czy stan rezerw wodoru. System informuje także o niskim poziomie paliwa albo potrzebie wykonania czynności serwisowych. Taki sprzęt często pracuje poza główną infrastrukturą i wymaga stałego nadzoru, dlatego istotne jest możliwie wczesne wykrycie ewentualnych nieprawidłowości, zanim urządzenie zostanie wysłane do pracy w terenie.

Źródło: Eneria CAT.
Gdzie taki agregat może się sprawdzić?
Tego typu generator nie jest rozwiązaniem uniwersalnym do każdego zastosowania. Najbardziej logiczne wydają się miejsca, gdzie klasyczny agregat spalinowy staje się kłopotliwy ze względu na hałas, emisje albo charakter otoczenia. Chodzi przede wszystkim o place budowy w miastach, wydarzenia plenerowe, obszary chronione, porty. Producent podkreśla, że dodatkowo co ciekawe tunele, kopalnie czy lokalizacje odizolowane, na przykład obiekty telekomunikacyjne i schrony – choć moim zdaniem choć tutaj mogłyby pewnie wejść do rozmowy kwestie bezpieczeństw – w końcu wodór jest wybuchowy.
Może mieć też sens jako źródło zasilania awaryjnego w obiektach o wysokich wymaganiach ciągłości pracy, takich jak centra danych, szpitale, lotniska czy banki. Tam jednak z uwagi na cenę samego wodoru i takiego generatora raczej prym dalej będą wiodły generatory na paliwa kopalne. Osobnym atutem jest możliwość wykorzystania ciepła odpadowego do celów grzewczych, czyli pracy w układzie kogeneracyjnym, choć wiele na rynku jest kogeneratorów na paliwa kopalne.
Źródło: Eneria CAT Polska.










