Wojsko nie będzie blokować wiatraków? Minister obrony składa ważną deklarację

Czy wojsko i wiatraki mogą działać po tej samej stronie bezpieczeństwa Polski? Minister obrony przekonuje, że armia nie będzie blokować budowy niezależności energetycznej. Dla branży wiatrowej to ważny sygnał, ale prawdziwy test zacznie się przy konkretnych projektach.

- Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że wojsko nie będzie utrudniać rozwoju energetyki wiatrowej. Podkreślił, że bezpieczeństwo państwa zależy także od własnych źródeł energii.
- Branża od miesięcy wskazuje na problemy z uzgodnieniami dotyczącymi stref wojskowych. Chodzi m.in. o lotniska, korytarze przelotów i obszary wykorzystywane przez siły powietrzne.
- Deklaracja MON może pomóc inwestorom, ale sama nie rozwiązuje problemu. Kluczowe będą jasne procedury, przewidywalne decyzje i realne pogodzenie potrzeb wojska z rozwojem lądowej energetyki wiatrowej.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że wojsko nie będzie utrudniać rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce. To ważny sygnał dla branży, która od miesięcy wskazuje, że ograniczenia związane ze strefami wojskowymi i procedurami uzgodnień stają się jedną z istotnych barier dla nowych projektów lądowych farm wiatrowych.
Temat pojawił się podczas konferencji PSEW 2026 w Świnoujściu, poświęconej m.in. roli energetyki wiatrowej w bezpieczeństwie, przemyśle i konkurencyjności gospodarki. Szef MON podkreślał, że bezpieczeństwo Polski opiera się nie tylko na armii, ale także na odpornej gospodarce i własnych źródłach energii.
“Wojsko i siły zbrojne będą ułatwiać budowę niezależności energetycznej, nigdy nie będą jej utrudniać” – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wiatraki kontra strefy wojskowe
Deklaracja jest istotna, bo branża wiatrowa od dawna alarmuje, że inwestycje napotykają nie tylko bariery planistyczne, środowiskowe i przyłączeniowe, ale także ograniczenia wynikające z potrzeb wojska. Chodzi m.in. o strefy lotnicze, podejścia do lotnisk, korytarze przelotów czy obszary wykorzystywane przez siły powietrzne. Według wcześniejszych doniesień branżowych problem negatywnych opinii i uzgodnień ze strony MON zaczął być szczególnie odczuwalny od 2024 r., a część analiz wskazywała, że po połączeniu różnych ograniczeń dla nowych farm wiatrowych pozostaje bardzo niewielka część powierzchni kraju.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że wojsko potrzebuje lotnisk i możliwości operowania nowoczesnymi statkami powietrznymi. Jednocześnie wskazał, że te potrzeby nie powinny automatycznie blokować budowy elektrowni wiatrowych. To próba znalezienia równowagi między bezpieczeństwem militarnym a bezpieczeństwem energetycznym.
- Zobacz również: Nie będzie 20 tys. zł dla sąsiadów turbin wiatrowych? Rząd zmienia zdanie co do ustawy
Energetyka jako element bezpieczeństwa
Szef MON mówił też o znaczeniu miksu energetycznego. W jego ocenie Polska powinna budować potencjał energetyczny zarówno na lądzie, jak i na morzu, aby nie być podatna na międzynarodowe szantaże surowcowe. To szczególnie ważne po doświadczeniach kryzysu gazowego i wojny w Ukrainie, które pokazały, jak kosztowna może być zależność od importowanych paliw.
W tym kontekście energetyka wiatrowa przestaje być wyłącznie tematem klimatycznym. Staje się częścią rozmowy o odporności państwa, konkurencyjności przemysłu i cenach energii. Lądowe farmy wiatrowe pozostają jednym z najszybszych do uruchomienia źródeł nowych mocy, choć ich rozwój w Polsce przez lata ograniczały przepisy lokalizacyjne i spory wokół akceptacji społecznej. Najwyższa Izba Kontroli wskazywała wcześniej, że bariery prawne i opóźnienia w działaniach administracji utrudniały dynamiczny rozwój energetyki wiatrowej w Polsce.
Branża czeka na konkrety
Deklaracja ministra obrony może być dla inwestorów dobrym sygnałem, ale sama nie rozwiązuje problemu. Kluczowe będą procedury: jasne kryteria uzgodnień, przewidywalne decyzje i ograniczenie uznaniowości tam, gdzie inwestycje kolidują z obszarami ważnymi dla wojska.
Jeżeli zapowiedzi MON przełożą się na praktykę, część projektów wiatrowych może odzyskać szanse na realizację. Dla rynku byłoby to istotne, bo bez odblokowania nowych lokalizacji trudno będzie szybko zwiększać udział taniej energii z wiatru w polskim miksie.
Źródło: PSEW.










