Wyłączenia OZE uderzają w spółdzielnie energetyczne. System ignoruje lokalne zużycie

Spółdzielnie energetyczne biją na alarm: ich instalacje OZE są ograniczane tak samo jak duże źródła energii. Problem wraca wraz ze wzrostem produkcji z fotowoltaiki i dotyka fundamentów lokalnej energetyki. Pojawia się pytanie, czy system w ogóle rozróżnia energię zużywaną na miejscu od tej, która realnie obciąża sieć.

- Lokalna energia też jest wyłączana. Spółdzielnie wskazują, że mimo autokonsumpcji ich instalacje wpadają w mechanizm nierynkowego redysponowania. To podważa sens modelu opartego na lokalnym bilansowaniu energii.
- System nie widzi różnicy. Autorzy pisma pytają, czy operator uwzględnia fakt działania w ramach spółdzielni i poziom zużycia energii na miejscu. Bez tego lokalne OZE traktowane są jak źródła systemowe.
- Stawką jest przyszłość energetyki rozproszonej. Ograniczenia oznaczają realne straty dla członków spółdzielni i konieczność zakupu droższej energii z sieci. To może osłabić rozwój modelu, który miał być jednym z filarów transformacji.
Spółdzielnie energetyczne pytają, dlaczego wyłącza się także ich instalacje OZE
Spółdzielnie energetyczne zwracają uwagę na problem, który wraca wraz z poprawą pogody i wzrostem produkcji energii z odnawialnych źródeł. Chodzi o nierynkowe redysponowanie, czyli sytuację, w której operator ogranicza pracę części instalacji OZE, aby utrzymać stabilność systemu elektroenergetycznego.
W piśmie skierowanym w tej sprawie do wielu instytucji państwowych podnoszony jest jeden zasadniczy argument: jeśli energia jest wytwarzana lokalnie i zużywana przez członków spółdzielni, to nie powinna być traktowana tak samo jak energia z dużych źródeł, która realnie obciąża krajowy system przesyłowy.
Liczba spółdzielni energetycznych w Polsce rośnie, a wraz z nią rośnie też liczba lokalnych instalacji OZE pracujących na potrzeby ich członków. Zdaniem spółdzielni coraz częściej są to instalacje fotowoltaiczne o mocy około 1 MW. I właśnie te źródła, mimo że mają służyć lokalnemu bilansowaniu energii, również wpadają dziś w mechanizm ograniczeń.
O co chodzi spółdzielniom energetycznym?
Sedno problemu jest dość proste. Spółdzielnie energetyczne zostały wprowadzone do polskiego porządku prawnego po to, by umożliwiać lokalne wytwarzanie energii i równoważenie zapotrzebowania w ramach działalności prowadzonej na rzecz swoich członków. Cały model miał wspierać autokonsumpcję, rozwój energetyki rozproszonej i większe bezpieczeństwo energetyczne na poziomie lokalnym.
W piśmie mocno podkreślono właśnie ten punkt. “Jeżeli bowiem spółdzielnia energetyczna została wprowadzona do polskiego porządku prawnego jako mechanizm umożliwiający lokalne wytwarzanie i zużywanie energii elektrycznej przez członków spółdzielni, to energia wytwarzana przez instalacje OZE funkcjonujące w ramach takiej spółdzielni powinna w pierwszej kolejności zasilać odbiorców należących do tej spółdzielni. W takim modelu energia ta w przeważającej części pozostaje w obrębie sieci dystrybucyjnej i w istotnym stopniu nie wpływa na obciążenie krajowego systemu przesyłowego” – czytamy w piśmie.
To właśnie tutaj pojawia się główny zgrzyt. Skoro energia nie trafia w dużej skali do systemu przesyłowego, tylko jest konsumowana lokalnie, to spółdzielnie pytają, dlaczego ich źródła także są redukowane. Ich zdaniem obecna praktyka operacyjna nie przystaje do idei, która stała za tworzeniem tego modelu.
- Zobacz również: Antidotum na blackouty, czyli po co nam są społeczności energetyczne. Czy to się opłaca?
Nierynkowe redysponowanie kontra lokalna autokonsumpcja
Szczególne wątpliwości spółdzielni energetycznych budzi cykliczne ograniczanie generacji z instalacji OZE funkcjonujących w ramach spółdzielni energetycznych. Chodzi o sytuacje, w których operator systemu przesyłowego sięga po nierynkowe redysponowanie i wyłącza część źródeł. Z punktu widzenia spółdzielni taki mechanizm uderza w podstawę ich działania.
To dlatego autorzy pisma stawiają kilka konkretnych pytań. Chcą wiedzieć, czy w procesie redysponowania uwzględniany jest fakt, że dana instalacja pracuje na rzecz spółdzielni energetycznej. Pytają również, czy analizowany jest poziom lokalnej autokonsumpcji oraz czy rozważane są rozwiązania, które dawałyby pierwszeństwo lokalnemu wykorzystaniu energii przed ograniczaniem pracy źródeł. Pada też najmocniejszy zarzut wobec obecnej praktyki.
“Ograniczanie pracy takich instalacji prowadzi do sytuacji, w której instrument prawny mający wspierać rozwój energetyki obywatelskiej i lokalnej samowystarczalności energetycznej zostaje znacząco osłabiony poprzez mechanizmy operacyjne funkcjonowania systemu elektroenergetycznego. Obecna sytuacja powoduje, że członkowie spółdzielni energetycznych zamiast korzystać z produkowanej energii zmuszani są do zakupu droższej energii z ZE i w ten ponoszą straty finansowe, co jest sprzeczne z ideą działania SE” – czytamy w piśmie.
Przyszłość energetyki rozproszonej
To nie jest wyłącznie spór o techniczny detal pracy systemu. W tle jest dużo większe pytanie o to, jak Polska chce rozwijać energetykę rozproszoną i czy lokalne społeczności rzeczywiście dostaną warunki do samodzielnego zarządzania energią. Jeśli spółdzielnie energetyczne mają być jednym z filarów transformacji, to ich model działania musi być spójny nie tylko z ustawą, ale też z codzienną praktyką operatorów.
Na końcu pisma pojawia się więc jasny postulat. Spółdzielnie energetyczne, które podpisały się pod dokumentem, wnioskują o wyłączenie źródeł OZE pracujących dla członków spółdzielni z nierynkowego redysponowania. To bardzo daleko idące żądanie, ale pokazuje skalę napięcia. Teraz kluczowe będzie to, czy na te pytania padnie odpowiedź i czy system zacznie rozróżniać energię, która naprawdę obciąża sieć przesyłową, od energii, która w założeniu miała zostać i zostać zużyta lokalnie.
Pismo poparły spółdzielnie: spółdzielnia energetyczna WBEE 1 Tarnowo Podgórne, spółdzielnia energetyczna WBEE 2 Pniewy, spółdzielnia energetyczna WBEE 3 Bobrowniki, spółdzielnia energetyczna WBEE 5 Gostyń, spółdzielnia energetyczna WBEE 6 Gostyń, spółdzielnia energetyczna WBEE 7 Tarnowo Podgórne, spółdzielnia energetyczna WBEE 8 Komorniki, spółdzielnia energetyczna Jodłowa, spółdzielnia energetyczna Zielony Beskid oraz spółdzielnia energetyczna Mrozy.
Pismo przesłano do: Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Ministerstwa Rolnictwa, Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Ministerstwa Energii, Tauron Dystrybucja, PGE Dystrybucja, Enea Operator, Energa Dystrybucja oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Opracowano na podstawie informacji przesłanych przez SE.










