Polski Alarm Smogowy zapytał najbardziej zanieczyszczone miejscowości w Polsce oraz miasta wojewódzkie o tempo likwidacji starych kotłów na węgiel i drewno w ramach lokalnych programów dotacyjnych w latach 2016-2018. Uzyskane odpowiedzi nie są zbyt optymistyczne – tempo wymian jest bardzo wolne. Światełkiem w tunelu pozostaje fakt, że dane nie zawierają podsumowania 2019 roku, który mógł podnieść statystyki. Szczególnie, że te pokazujące liczbę osób, które w 2019 roku skorzystały z ulgi termomodernizacyjnej i wymieniły kocioł będą znane dopiero w kwietniu 2020.

Miasta wojewódzkie

Jak podaje PAS, spośród miast wojewódzkich w latach 2016-2018 najwięcej kotłów na węgiel i drewno wymieniono w Krakowie – ponad 14 000, na drugim miejscu znalazł się Wrocław z 5 000 kotłów wymienionych w ostatnich trzech latach, a na trzecim Łódź z zaledwie 2 500 wymienionych palenisk na węgiel i drewno z szacowanych 100 000. Najmniej „kopciuchów” wymieniono natomiast w Zielonej Górze – 75, Olsztynie – 69 i w Białymstoku – zaledwie 25! W latach 2016-2018 w Krakowie i Wrocławiu wymieniono więcej kotłów niż we wszystkich pozostałych miastach wojewódzkich. Choć 2019 rok nie został jeszcze podsumowany, to ten aspekt prawdopodobnie się nie zmienił, biorąc pod uwagę całkowity zakaz palenia węglem i drewnem obowiązujący w Krakowie.

Źródło: PAS

Tempo wymian przekłada się również na wykorzystane środki. Kwota dotacji przeznaczona na wymianę urządzeń grzewczych na paliwo stałe w miastach wojewódzkich w latach 2016-2019 była największa w Krakowie i we Wrocławiu.

Źródło: PAS

Mniejsze miejscowości

Jak podaje PAS, w miastach z tzw. „Listy WHO” czyli listy miejscowości o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Unii Europejskiej– likwidacja kotłów idzie bardzo powoli. Spośród miejscowości poniżej 100 tys. mieszkańców najlepiej radzi sobie Sucha Beskidzka (753 zlikwidowane paleniska węglowe), natomiast w Jarosławiu, Myszkowie i Wągrowcu nie wymieniono ani jednego „kopciucha”. Co więcej, wiele miejscowości nawet nie wie ile kotłów pozostało do wymiany, ponieważ nie przeprowadziło inwentaryzacji źródeł grzewczych.

Potrzebne usprawnienia

Podane wyniki dotyczą lat 2016-2018. Nie wiadomo ile wymian przyniósł rok 2019. Wiadomo jednak i dużo się o tym już mówiło, że program Czyste Powietrze potrzebuje usprawnień. Polski Alarm Smogowy wskazuje, że jednym z najważniejszych jest włączenie do udziału w Programie wspólnot mieszkaniowych.

Kolejnym aspektem jest konieczność usprawnienia procedur administracyjnych. Według Andrzeja Guły, prezesa PAS, skomplikowane procedury oraz niewydolna sieć obsługi beneficjentów powodują, że ludzie miesiącami oczekują na rozpatrzenie wniosków w wojewódzkich funduszach ochrony środowiska, które odpowiadają za przyznawanie dotacji.

Co więcej, Andrzej Guła zaznacza, że dużym problemem jest spychanie odpowiedzialności za walkę ze smogiem na centralny program i Narodowy Fundusz. Jak mówi Andrzej Guła, podstawowym warunkiem powodzenia programu Czyste Powietrze jest bliska współpraca pomiędzy gminami a rządem. To właśnie gminy, które są znacznie bliżej mieszkańców niż Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska powinny uruchamiać punkty obsługi beneficjentów i zachęcać ludzi do wymiany „kopciuchów”, edukując i informując, że tego typu ogrzewanie będzie nielegalne po wejściu w życie uchwał antysmogowych (na przykład w Małopolsce już w 2023 roku). Przypomnijmy, że uchwały antysmogowe zakazujące użytkowania „kopciuchów” w przeciągu kilku lat zostały przyjęte już w 11 województwach.

Kiedy koniec smogu?

Wyników za rok 2019 wciąż nie znamy, więc może otrzymane wyniki nie są aż tak pesymistyczne! Rezultaty wykorzystania termomodernizacyjnej ulgi podatkowej, która obowiązuje od 1.01 bieżącego roku będą znane dopiero w kwietniu 2020. Prezes Narodowego Funduszu Piotr Woźny zakłada, że problem smogu w Polsce skończy się do 2028 roku. Czy jest na to szansa?

Źródło: Polski Alarm Smogowy

Redakcja GLOBEnergia