Wymuszona elektryfikacja flot to nie jest dobry pomysł na szybką transformację

Jednym z pomysłów Komisji Europejskiej na przyspieszenie procesu transformacji transportu, jest zobowiązanie przedsiębiorców do wymuszonej elektryfikacji flot pojazdów służbowych. Według zamierzeń europejskich legislatorów, począwszy od 2027 roku zdecydowana większość nowych aut kupowanych do parku firmowego, będzie musiała być zeroemisyjna. Trzy lata później, dozwolone będą wyłącznie takie pojazdy. Do tych planów odniosły się polskie stowarzyszenia branżowe, zgodnie twierdząc: nie tędy droga.

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA
  • Aby przyspieszyć proces transformacji, unijne komisje pracują nad przepisami, które zmuszą firmy do wcześniejszej elektryfikacji flot pojazdów służbowych.
  • Swoje stanowiska wobec planowanych regulacji przedstawiły polskie stowarzyszenia branżowe.
  • Nie przymus, a zachęta – z takiego założenia wychodzą polskie stowarzyszenia branżowe.
  • Branża leasingu postuluje przewidywalne i wspierające regulacje, wdrożenie systemu zachęt, szybki rozwój infrastruktury, a także technologie przejściowe.

Flota aut firmowych musi być zeroemisyjna

To, że sprzedaż aut elektrycznych w Zjednoczonej Europie nie idzie najlepiej, dobitnie pokazują statystyki. Aktualnie udział pojazdów zeroemisyjnych w sprzedaży nowych samochodów sanowi około 15 procent.  Z punktu widzenia branży (aby płacić mniejsze kary) powinien wynosić około 25 procent, a według szefostwa unijnego najlepiej byłoby, gdyby wszystkie sprzedawane auta były zasilane energią elektryczną.

Według dalekosiężnych planów, ten ostatni przypadek wystąpi 1 stycznia 2035 roku, kiedy to zacznie obowiązywać zakaz pierwszych rejestracji samochodów spalinowych, zarówno nowych jak i używanych, na terenie Unii Europejskiej. Czy to znaczy, że na wcześniejszy okres KE nie ma pomysłu? Oczywiście, że ma i jest on już po części realizowany.

Aby przyspieszyć proces transformacji, unijne komisje pracują nad przepisami, które zmuszą firmy, zarówno te duże, jak i małe, do wcześniejszej elektryfikacji flot pojazdów służbowych, poprzez obowiązkowy udział w zakupach nowych aut, pojazdów zeroemisyjnych.

Plany zakładają, że w 2027 roku auta elektryczne stanowić będą 75% nowych zakupów, a od 2030 roku dojdą do 100%. Auta spalinowe zakupione pod koniec 2029 roku będą mogły pozostać we flotach, ale każde kolejne nowe aut, będzie musiało już być zeroemisyjne.

Projektowane regulacje obejmą zarówno wielkie korporacje, duże, średnie oraz małe przedsiębiorstwa, a nawet jednoosobowe działalności gospodarcze, które użytkują takie pojazdy zarówno do celów służbowych, jak też i prywatnych.

Zasada będzie prosta: jeśli cokolwiek będzie firmowe, będzie musiało być elektryczne. Dotyczy to jednego auta w JDG oraz kilku setek w międzynarodowych korporacjach.

Nasz kraj z pewnością nie jest gotowy na tak dużą transformację

Swoje stanowiska wobec planowanych regulacji przedstawiły polskie stowarzyszenia branżowe, które zgodnie stwierdziły, że to nie jest najlepsza droga do elektryfikacji parku samochodowego.

Nasz kraj z pewnością nie jest gotowy na tak dużą transformację w zakresie napędów we flotach w tak krótkim czasie – mówi Daniel Trzaskowski, członek zarządu Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP).

– Postulujemy zamiast wprowadzania restrykcyjnych wymagań, podjęcie ścisłej współpracy Komisji Europejskiej z państwami członkowskimi w celu wspierania zwiększenia popytu na pojazdy zeroemisyjne poprzez zachęty dla firm i klientów. Podkreślamy, że bez rozwiniętej publicznej infrastruktury ładowania, porównywalnej do sieci stacji paliw, osiągnięcie 75% od 2027 roku oraz 100% pojazdów elektrycznych od 2030 roku we flotach jest nierealistyczne. W Polsce przypada obecnie średnio 2,4 publicznego punktu ładowania na każde 100 km, dla porównania w Holandii wskaźnik ten wynosi 74, a w pozostałych krajach UE od kilkunastu do kilkudziesięciu punktów – dodaje Daniel Trzaskowski.

Nie przymus, a zachęta – z takiego założenia wychodzą polskie stowarzyszenia branżowe. W tym celu można wprowadzić zachęty finansowe, ulgi podatkowe, a przede wszystkim szybką rozbudowę infrastruktury dla samochodów elektrycznych. Bez tego nie transformacja się nie uda.

Skuteczna dekarbonizacja flot wymaga elastycznego podejścia regulacyjnego

W podobnym tonie, wypowiadają się przedstawiciele Związku Polskie Leasingu, zwracając uwagę na fakt, że dekarbonizacja transportu musi obejmować wszystkie obszary elektromobilności, a przede wszystkim stabilne otoczenie prawne.

Firmy leasingowe i wynajmu są naturalnym partnerem w procesie transformacji flot – zarówno dużych korporacji, jak i sektora MŚP czy mikroprzedsiębiorców. Floty finansowane w drodze leasingu i wynajmu stanowią znaczną część flot korporacyjnych. Branża odgrywa zatem kluczową rolę w promowaniu i wdrażaniu pojazdów niskoemisyjnych i zeroemisyjnych. Skuteczna dekarbonizacja flot wymaga jednak elastycznego podejścia regulacyjnego oraz uwzględnienia specyfiki rynku – zwłaszcza w zakresie dostępności pojazdów, struktury klientów oraz tempa zmian technologicznych. Ważne podkreślenia jest także to, że to klient decyduje o wyborze auta, a nie firma leasingowa czy najmu – mówi Monika Constant, prezeska Związku Polskiego Leasingu.

Branża leasingu postuluje przewidywalne i wspierające regulacje, wdrożenie systemu zachęt, szybki rozwój infrastruktury, a także technologie przejściowe (hybrydy HEV, PHEV), które przydatne będą w obszarach zagrożonych wykluczeniem komunikacyjnym.

Realizacja ambitnych celów klimatycznych musi iść w parze z praktycznym wsparciem, rozwiniętą infrastrukturą i stabilnym prawem. W przeciwnym razie transformacja flot stanie się nieefektywna i nieakceptowalna społecznie – kończy Monika Constant

Źródło: PZWLP

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA