Wysokie ceny pelletu, którego potrzeba coraz więcej. To nie skończy się dobrze

Pellet powinien teraz tanieć, ale rynek najwyraźniej nie chce już grać według starego sezonowego schematu. W maju ceny są o około 20% wyższe niż rok temu, a większe zamówienie może kosztować gospodarstwo nawet ponad 2 tys. zł więcej. Czy to ostatni moment na spokojne zakupy, zanim jesienny popyt znów podbije stawki?

Pellet powinien teraz tanieć, ale rynek najwyraźniej nie chce już grać według starego sezonowego schematu. W maju ceny są o około 20% wyższe niż rok temu, a większe zamówienie może kosztować gospodarstwo nawet ponad 2 tys. zł więcej. Czy to ostatni moment na spokojne zakupy, zanim jesienny popyt znów podbije stawki?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Pellet powinien teraz tanieć, ale rynek najwyraźniej nie chce już grać według starego sezonowego schematu. W maju ceny są o około 20% wyższe niż rok temu, a większe zamówienie może kosztować gospodarstwo nawet ponad 2 tys. zł więcej. Czy to ostatni moment na spokojne zakupy, zanim jesienny popyt znów podbije stawki?
  • Pellet po sezonie grzewczym jest droższy niż rok temu o ponad 20%. Dla większego zamówienia, np. 6 ton, różnica może sięgać około 1,7-2,1 tys. zł.
  • Problemem nie jest tylko chwilowa cena, ale słabszy efekt posezonowych obniżek. Rynek wygląda tak, jakby rosnący popyt coraz mocniej ograniczał typowe „letnie okazje”.
  • Dla właścicieli kotłów na pellet to sygnał ostrzegawczy przed kolejną zimą. Im więcej gospodarstw przechodzi na biomasę, tym większe ryzyko, że dostępność paliwa i ceny będą coraz bardziej nerwowe.

Pellet zwykle tanieje po sezonie grzewczym. Tak działa logika rynku: kończy się zima, spada zużycie, a część gospodarstw zaczyna uzupełniać zapasy na spokojnie, zanim ruszy jesienny popyt. W tym roku ten mechanizm działa znacznie słabiej. Ceny są wyraźnie wyższe niż rok temu, a obniżki po zimie nie wyglądają tak przekonująco jak w poprzednich sezonach.

Pellet mocno podrożał

13 maja 2026 roku pellet luzem kosztował 356 euro/t, a pellet workowany 397 euro/t. Dokładnie rok wcześniej było to odpowiednio 288 euro/t i 316 euro/t. Oznacza to wzrost o 68 euro/t w przypadku pelletu luzem, czyli o 23,6%, oraz o 81 euro/t dla pelletu workowanego, czyli o 25,6%.

Przeliczmy to dla Polski – o samych cenach u polskich sprzedawców przeczytasz w dalszej części artykułu. Przy kursie około 4,24 zł za euro daje to orientacyjnie około 1510 zł/t dla pelletu luzem i około 1684 zł/t dla pelletu workowanego. Dla zamówienia 6 ton, czyli ilości pokazanej na wykresie, oznacza to wydatek rzędu 9063 zł za pellet luzem i 10 106 zł za pellet workowany. Rok temu byłoby to odpowiednio około 7332 zł i 8044 zł. Różnica dla jednego większego zamówienia wynosi więc około 1730-2060 zł.

Źródło: heizpellets24.de

W czerwcu może być taniej, ale nie musi

Na wykresie widać jeszcze jedną ważną rzecz. W poprzednim roku pellet taniał mniej więcej do połowy czerwca. Gdyby rynek zachował się podobnie, najniższych cen w tym sezonie można byłoby szukać właśnie w okolicach czerwca. Problem w tym, że tegoroczna ścieżka nie wygląda tak optymistycznie. Ceny nie spadają wyraźnie, a poziom z maja pozostaje znacznie powyżej ubiegłorocznego.

To może oznaczać, że rynek szybciej się nasyca. Coraz więcej gospodarstw ma kotły na pellet, a paliwa nie da się nagle wyprodukować w dowolnej ilości. Pellet powstaje głównie z trocin i odpadów drzewnych, więc jego podaż zależy od dostępności surowca oraz pracy przemysłu drzewnego. Gdy popyt rośnie szybciej niż baza surowcowa, ceny łatwo idą w górę.

Zimna zima pokazała słaby punkt rynku. To musiało się w końcu stać

Wysokie ceny to także echo zimy. Gdy temperatury spadają, właściciele kotłów szybko uzupełniają zapasy, a lokalne składy mogą mieć problem z dostępnością paliwa. W Polsce już zimą pojawiały się sygnały o brakach pelletu, a powodem był skumulowany popyt i rosnąca liczba użytkowników kotłów na biomasę.

Ten trend widać również w programie Czyste Powietrze. W 2025 roku ponad 70% wniosków o wymianę źródła ciepła dotyczyło kotłów na biomasę stałą, a liczba gospodarstw korzystających z kotłów na pellet była szacowana na około 400 tys. To dobra wiadomość dla producentów kotłów, ale ryzyko dla rynku paliwa. Im więcej urządzeń, tym większy popyt w sezonie.

To nie skończy się dobrze, jeśli popyt będzie rósł szybciej niż podaż

Problem z pelletem polega na tym, że rynek grzewczy zachęca gospodarstwa domowe do przechodzenia na kotły biomasowe, ale sama podaż paliwa nie rośnie automatycznie razem z liczbą nowych urządzeń. Każdy kolejny kocioł oznacza dodatkowe tony pelletu potrzebne jesienią i zimą. Jeśli zima będzie chłodniejsza, import droższy, a przemysł drzewny dostarczy mniej surowca, ceny mogą szybko wymknąć się spod kontroli. W najgorszym scenariuszu właściciele kotłów na pellet znajdą się w podobnej sytuacji jak użytkownicy węgla w czasie kryzysu opałowego – urządzenie jest, ale paliwo staje się drogie, trudno dostępne albo trzeba kupować je z dużym wyprzedzeniem. To właśnie dlatego wysokie ceny pelletu nie są tylko chwilową niedogodnością. Mogą być zapowiedzią większego problemu z bezpieczeństwem ogrzewania w domach, które miały przecież uciec od kopciuchów i niestabilnych kosztów.

Polskie portal sprzedażowe pokazują jeszcze wyższe ceny

Na Allegro ceny ofert paletowych są bardzo rozstrzelone. W jednej z ofert pellet ENplus A1 975 kg wyceniono wprost na 2109 zł/t. Inna oferta pokazywała 1919 zł za 875 kg, czyli około 2193 zł/t, a oferta ANPOL 975 kg kosztowała 1787 zł, czyli około 1833 zł/t.

Kupujący nie powinien patrzeć tylko na cenę palety. Trzeba sprawdzać masę, koszt dostawy, certyfikat i cenę w przeliczeniu na tonę. Przy obecnym rynku różnica między „tanio” a „drogo” może wynosić kilkaset złotych na tonie.

Źródła: HeizPellets24, Aktion Holzpellets, Allegro, opracowanie własne.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA