Wyższe rachunki za prąd przez ETS? Wiemy, ile Polacy dopłacają za emisję

ETS nie jest osobną pozycją na rachunku, ale jego koszt i tak płacą odbiorcy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że w przypadku przeciętnego gospodarstwa domowego może to być około 15-16 zł z każdych 100 zł wydanych na energię elektryczną. Ile naprawdę kosztuje nas emisyjny miks energetyczny?

ETS nie jest osobną pozycją na rachunku, ale jego koszt i tak płacą odbiorcy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że w przypadku przeciętnego gospodarstwa domowego może to być około 15-16 zł z każdych 100 zł wydanych na energię elektryczną. Ile naprawdę kosztuje nas emisyjny miks energetyczny?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
ETS nie jest osobną pozycją na rachunku, ale jego koszt i tak płacą odbiorcy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że w przypadku przeciętnego gospodarstwa domowego może to być około 15-16 zł z każdych 100 zł wydanych na energię elektryczną. Ile naprawdę kosztuje nas emisyjny miks energetyczny?
  • Według MKiŚ koszty EU ETS mogą odpowiadać za około 15-16% końcowej ceny energii elektrycznej dla przeciętnego gospodarstwa domowego.
  • Polska odczuwa ETS mocniej niż większość państw UE, bo nasza energetyka nadal w dużej części opiera się na paliwach kopalnych.
  • Im szybciej zmieni się miks energetyczny, tym mniej rachunki będą zależeć od cen uprawnień do emisji CO2. OZE, sieci, magazyny i atom to nie tylko klimat, ale też koszt prądu.

ETS w rachunku za prąd. Resort klimatu pokazał, ile płacą gospodarstwa domowe

Około 15-16 zł w każdych 100 zł wydanych przez przeciętne gospodarstwo domowe na energię elektryczną – tyle według szacunków Ministerstwa Klimatu i Środowiska może wynikać pośrednio z kosztów systemu EU ETS. To ważna liczba, bo pokazuje, że unijny system handlu uprawnieniami do emisji nie jest abstrakcyjnym mechanizmem dla elektrowni i giełd energii. Jego koszt trafia także do rachunków odbiorców końcowych.

Informacja pojawiła się w odpowiedzi resortu klimatu na interpelację poselską dotyczącą wpływu EU ETS na ceny energii elektrycznej w Polsce. Ministerstwo wskazało, że dostępne szacunki mówią o udziale kosztów pośrednio wynikających z EU ETS na poziomie około 15-16% końcowej ceny energii elektrycznej dla przeciętnego gospodarstwa domowego. W przypadku odbiorców o najniższym zużyciu, do 1 MWh rocznie, udział ten może być niższy.

Dlaczego w Polsce ETS tak mocno widać w rachunkach?

EU ETS to unijny system handlu uprawnieniami do emisji. W dużym uproszczeniu: elektrownie i inne instalacje objęte systemem muszą posiadać uprawnienia do emisji CO2. Jeśli energia powstaje w źródłach wysokoemisyjnych, koszt tych uprawnień staje się jednym z elementów ceny prądu.

W Polsce ten mechanizm jest szczególnie odczuwalny, bo krajowa energetyka nadal w dużym stopniu opiera się na paliwach kopalnych. Im większy udział węgla w produkcji energii, tym większe znaczenie kosztów emisji. Dlatego ten sam unijny system może mieć różny ciężar dla odbiorców w różnych państwach. W kraju, który ma dużo energetyki jądrowej, wodnej lub OZE, koszt CO2 w cenie energii będzie mniej widoczny. W kraju z emisyjnym miksem – bardziej.

Resort klimatu przyznał, że na tle Unii Europejskiej Polska należy do państw, w których udział kosztów CO2 w rachunkach gospodarstw domowych jest szczególnie wysoki. Wyższy ma być tylko w Bułgarii i Estonii, a poziom zbliżony do polskiego odnotowano na Malcie.

Twoja opinia o systemie ETS
System ETS to unijny mechanizm, który nakłada opłaty za emisję CO₂, wpływając m.in. na ceny energii i paliw w Europie.

Twoim zdaniem system handlu emisjami ETS powinien zostać...*

Twoim zdaniem system handlu emisjami ETS powinien zostać...*

To są szacunki, nie dokładny paragon za ETS

Warto jednak uważać z prostym przekładaniem tych danych na każdy rachunek. Ministerstwo zastrzegło, że mowa o szacunkach. W statystykach europejskich koszty związane z systemem EU ETS mogą być częściowo ukryte w szerszej kategorii podatków i opłat środowiskowych. Nie da się więc w prosty sposób wyjąć z faktury jednej pozycji i powiedzieć: dokładnie tyle zapłacono za ETS.

Mimo tego skala jest czytelna. Jeśli przeciętne gospodarstwo domowe widzi na rachunku wyższe koszty energii, to część tej ceny wynika z emisyjności produkcji prądu. ETS nie działa obok rynku energii. Jest w nim zaszyty.

Problem nie kończy się na domach

Rachunek gospodarstwa domowego to tylko najbardziej widoczna część sprawy. Koszty energii płacą także sklepy, zakłady usługowe, szkoły, firmy produkcyjne i samorządy. Te koszty później wracają do odbiorców w cenach produktów, usług, podatkach lokalnych albo presji na wynagrodzenia. Dlatego wpływ ETS nie ogranicza się do tego, ile gospodarstwo zapłaci za prąd w mieszkaniu.

To pokazuje, dlaczego tak duże znaczenie ma tempo zmiany miksu energetycznego. Im mniej emisyjna będzie produkcja energii w Polsce, tym mniejszą część ceny będą stanowiły koszty CO2. OZE, magazyny energii, sieci, elastyczność odbiorców i energetyka jądrowa nie są więc tylko tematami klimatycznymi. To także sposób na ograniczanie wrażliwości rachunków na ceny uprawnień do emisji.

ETS2 nadal budzi spór

W tle pozostaje też ETS2, czyli system, który ma objąć emisje z transportu i budynków. Ministerstwo wskazuje, że na poziomie Unii Europejskiej trwają rozmowy o reformie tego mechanizmu i terminie jego wejścia w życie. Polska zabiega o dalsze przesunięcie startu systemu do 2030 r. albo o dobrowolność jego stosowania przez państwa członkowskie.

To ważne, bo obecny ETS najmocniej widać dziś w energetyce. ETS2 mógłby przełożyć koszty emisji także na ogrzewanie budynków i paliwa transportowe. Jeśli już obecne 15-16% w rachunku za prąd budzi emocje, to dyskusja o rozszerzeniu podobnego mechanizmu na kolejne obszary życia będzie jeszcze trudniejsza.

Najważniejszy wniosek jest prosty: w Polsce koszt emisji boli bardziej niż w większości Europy, bo mamy bardziej emisyjną energetykę. Spór polityczny o ETS będzie trwał, ale same rachunki pokazują coś praktycznego. Im wolniej odchodzimy od wysokoemisyjnej produkcji prądu, tym dłużej koszty CO2 będą jedną z najbardziej widocznych pozycji ukrytych w cenie energii.

Źródła: Ministerstwo Klimatu i Środowiska, interpelacja poselska nr 16057, Eurostat.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA