Czy wprowadzenie wymogu certyfikacji instalatorów OZE to pewny krok w kierunku podnoszenia jakości małych domowych instalacji?

 

Dyrektywa 2009/28/WE wymaga, by państwa członkowskie zapewniły dostęp instalatorom małych instalacji OZE do systemów certyfikacji. Dotyczy to między innymi wykonawców instalacji kolektorów słonecznych, modułów fotowoltaicznych, pomp ciepła czy też kotłów na biomasę. Idea słuszna.

Na prawidłowo wykonanej instalacji zależy wspólnie konsumentom i producentom urządzeń. Jedni i drudzy odmiennymi działaniami eliminują czarne owce z grona instalatorów – inwestorzy szukają sprawdzonych wykonawców, a producenci dbają o jakość poprzez system autoryzacji. Teraz dochodzi jeszcze regulator. O ile dyrektywa wymaga dostępu do możliwości certyfikacji, więc swego rodzaju potwierdzenia odpowiednio wysokiego poziomu wie dzy, to krajowe zakusy mogą iść dalej. Obowiązkowa certyfikacja i dodatkowe wymogi dla instalatorów – oto marzenie niejednej firmy szkoleniowej. Dodajmy do tego ograniczony czasowo wymiar nowych uprawnień i mamy świetnie działający interes. Uprawnienia w zakresie bezpieczeństwa to sprawa bezdyskusyjna, ale ograniczanie dostępu do zawodu to sprawa do zastanowienia.

Certyfikaty dla instalatorów wydawane i opracowane przez instytucje branżowe, których celem jest zapewnienie wysokich standardów instalacji, powinny być dodatkowym argumentem dla konsumenta w procesie decyzji. Certyfikaty takie powinien weryfikować rynek, a nie powstałe wyłącznie w tym celu ośrodki szkoleniowe. Producentom zależy na wysokiej jakości instalacji, gdyż te niewłaściwe negatywnie rzutują na wizerunek i wyniki sprzedaży. Ostatecznie o wszystkim i tak powinien zdecydować konsument, a nie urzędnik.

 

Zapraszam do GLOBEnergia 2/2012
Grzegorz Burek
Redaktor naczelny

 

GLOBEnergia