Zaczyna brakować pelletu, a ceny są bardzo wysokie. Dlaczego tak się dzieje?

Pellet miał być stabilnym i przewidywalnym paliwem, a znów staje się źródłem nerwów w środku sezonu grzewczego. Silne mrozy, skokowy popyt i problemy po stronie produkcji sprawiły, że ceny szybko wystrzeliły, a dostępność pelletu w wielu regionach zaczyna być realnym problemem.

- Zima uruchomiła efekt paniki zakupowej. Nagłe ochłodzenie i prognozy mrozów skłoniły użytkowników do masowych zakupów, co błyskawicznie wyczyściło magazyny i podbiło ceny.
- Brakuje surowca do produkcji pelletu! Ograniczona dostępność trocin i ich gwałtowny wzrost cen bezpośrednio przekładają się na koszt gotowego paliwa.
- Nowa normalność cenowa – ceny powyżej 2000 zł za tonę przestają być wyjątkiem, a pellet coraz częściej traci wizerunek taniego i pewnego źródła ciepła.
Rynek pelletu ponownie znalazł się pod silną presją. Zima, która w ostatnich tygodniach przyniosła wyraźne ochłodzenie i zapowiedzi większych mrozów, uruchomiła gwałtowny wzrost popytu na to paliwo. W efekcie ceny poszły w górę, a w wielu regionach pellet zaczął znikać z magazynów. Dla właścicieli kotłów oznacza to nie tylko wyższe koszty ogrzewania, ale także realne ryzyko problemów z dostępnością opału w środku sezonu grzewczego.
Jeszcze kilka miesięcy temu cena na poziomie 2000 zł za tonę była powszechnie uznawana za bardzo wysoką. Dziś coraz więcej ofert przekracza ten próg, a pellet dobrej jakości, dostarczany do klienta końcowego, często kosztuje znacznie więcej. W sprzedaży internetowej pojawiają się również oferty sięgające nawet 3000 zł za tonę. Choć są to przypadki skrajne, dobrze pokazują one kierunek, w jakim zmierza rynek. Ceny powyżej 2000 zł przestają być wyjątkiem i stają się nową rynkową rzeczywistością.
Wzrost popytu na pellet przez duże mrozy
Jednym z kluczowych czynników wzrostu cen jest nagły wzrost popytu zimą. Wielu użytkowników pelletu, obawiając się dalszych podwyżek lub braków w dostawach, zdecydowało się na szybkie zakupy większych ilości opału. To z kolei doprowadziło do wykupienia zapasów i dodatkowo podbiło ceny. Rynek znalazł się w sytuacji, w której popyt wyraźnie przewyższa podaż, a producenci i dystrybutorzy nie są w stanie szybko uzupełnić braków.
Brakuje trocin – głównego składnika pelletu
Problem pogłębia niedobór surowca. Pellet produkowany jest z trocin, które powstają przy przetarciu drewna wykorzystywanego m.in. w przemyśle meblarskim. Ograniczenie produkcji w tym sektorze, trudne warunki pogodowe oraz wzrost cen trocin – z około 60-70 zł do nawet 120 zł za metr przestrzenny – bezpośrednio przekładają się na koszty pelletu. Dodatkowo zawilgocone trociny wymagają energochłonnego suszenia, co jeszcze bardziej podnosi koszty produkcji.
Obecna zima staje się dla rynku pelletu swoistym momentem prawdy. To właśnie teraz widać, jak bardzo branża jest uzależniona od dostępności surowca, warunków pogodowych i sezonowych skoków popytu. Wiele wskazuje na to, że bez stabilizacji podaży pellet pozostanie drogim i trudno dostępnym paliwem także w kolejnych sezonach.
Źródła: własne, magazynbiomasa.pl
Polecane
Czy musisz wpuścić kontrolera do kotłowni? Sprawdź, jakie masz prawa

Czy pellet znów się opłaca po kryzysie w 2023 roku? Zupełny brak stabilności na rynku









