Chińczycy swoimi działaniami udowadniają, że nie są dumni z łatki największego emitera CO2. W poszukiwaniu nowych miejsc na rozwój branży OZE zaczęli nawet zalesiać pustynie. Dodatkowo, dzięki czystej energii udało im się poprawić warunki życia najbiedniejszej ludności pustynnych regionów. Jak tego dokonali?
Zielona pustynia
Pustynia Kubuchi jest idealnym przykładem unikalnego sposobu zazieleniania Chin. Nie chodzi tu tylko o rozwój plantacji, ale też o inwestycje w zielone źródła energii. Pustynia powstała na skutek kilkuset lat wypasu zwierząt, które przyczyniły się do pustynnienia tego obszaru. Przez ostatnie 30 lat firma Elion Resource Group, rząd i lokalsi starają się zazielenić piaszczysty teren. Do tej pory udało się obsadzić ⅓ z niemal 19 tys. km2 całej powierzchni pustyni Kubuchi. A to tylko jeden z wielu projektów OZE w regionie Wewnętrznej Mongolii, który ma być motorem napędowym zielonej transformacji Chin.

Źródło: CSR.
Kubuchi to także lokalizacja dla największej elektrowni fotowoltaicznej w Chinach. Ponad 500 km od Beijing, znajduje się 650 tys. paneli fotowoltaicznych, zarówno o stałym montażu, jak i na trackerach. Farma stoi za generacją 1GW energii na potrzeby krajowej sieci, to energia dla 1 mln domów. Za utrzymanie elektrowni odpowiadają mieszkańcy z 47 okolicznych gospodarstw domowych. Dzięki użyciu myjek ciśnieniowych każda rodzina jest w stanie umyć ponad 3000 modułów na dzień. Co więcej, woda ściekając na grunt podlewa rośliny zasadzone u podnóża modułów. Jest to początek starań Chin na drodze do osiągnięcia w pełni zrównoważonego miksu energetycznego. Do końca dekady Chiny chcą mieć jeszcze 225 takich elektrowni. Żeby było ciekawiej, moduły na tej farmie fotowoltaicznej ułożono na kształt konia:

Źródło: Global Times
Jest to największy obraz utworzony z modułów na świecie. Figuruje nawet w zestawieniu rejestru światowych rekordów Guinnessa. Zajmująca 1,4 mln m2 farma, jest również największym tego typu projektem na pustyni w Chinach.
Dzięki implementacji wielkoskalowych OZE, rząd Chin planuje:
- obniżenie zapotrzebowania na paliwa kopalne,
- zwiększenie niezależności energetycznej,
- transformacja z największego emitera zanieczyszczeń, do największej i najbardziej zrównoważonej gospodarki świata.
Już teraz niektóre prowincje Chin mają zainstalowane więcej mocy w OZE niż niektóre kraje. Przykładowo Sichuan ma dwa razy więcej mocy niż UK, a Hubei więcej niż cała Rosja.
Praca wre
Wszystko wskazuje na to, że tempo powstawania nowych zielonych elektrowni będzie jeszcze większe. Plany zakładają osiągnięcie w sumie 455 GW-towej bazy elektrowni wiatrowych i słonecznych. Chiny do 2030 r. podniosą wskaźnik OZE do 3,9 TW. To 3 razy więcej niż mieli w 2022 r. Pokazanie, że jest to osiągalne jest ważne. Według IEA nawet 200 krajów powinno dokonać tego samego do 2030, gdyż tylko wtedy osiągniecie celu net zero będzie możliwe. Oznaczałoby to osiągnięcie globalnych mocy zainstalowanych na poziomie 11 TW. Obecnie mamy do czynienia z szacowaną 500 GW bazą OZE do końca br.
Chiny to największy globalny inwestor w sektor OZE. W 2022 roku przeznaczyli na ten cel 90 miliardów dolarów. Jednocześnie to właśnie Chiny zatrudniają aż 40% globalnej kadry pracującej w sektorze czystej energii. Rząd i inni inwestorzy swoimi działaniami pokazują jak bardzo zależy im na zagospodarowaniu terenu Kubuchi. Fabryki produkujące moce wytwórcze OZE przesuwane są w kierunku północnym, w okolice pustyni. Dla lokalnych mieszkańców, utrzymujących się do tej pory z pasterstwa, oznacza to możliwość polepszenia standardów życia. Dzięki zatrudnieniu w sektorze OZE (tzw. green jobs) do tej pory marginalnie ubogi region zaczął się rozwijać. Wraz z przenoszeniem mocy wytwórczych rozwinęła się również turystyka. Dodatkowo mieszkańcy (ok. 740 tys. ludzi) chwalą się, że pracując przy zazielenianiu Kubuchi można zarobić więcej, niż w pobliskiej kopalni węgla. A przecież jest to praca dużo bezpieczniejsza.
Źródło i zdjęcie główne: Bloomberg





