Zaostrza się konkurencja na polskim rynku offshore wind

Zdjęcie autora: Patrycja Rapacka

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom
farmy wiatrowe

18 lutego 2021 roku weszły w życie przepisy długo oczekiwanej ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Dokument jest podstawą wsparcia rozwoju wiatraków na polskich wodach Morza Bałtyckiego. W pierwszej fazie systemu wsparcie przyznawane jest w drodze decyzji administracyjnej wydawanej przez Prezesa URE i może ono objąć morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy zainstalowanej do 5,9 GW. Decyzje te zostały wydane w pierwszej połowie 2021 roku i objęły projekty spółek EW Baltica 2 (1498 MW), EW Baltica 3 (1045 MW), Baltic Trade and Invest (350 MW), MFW Bałtyk II (720 MW), MFW Bałtyk III (720 MW), Baltic Power (1197 MW) oraz BC-Wind Polska (369 MW). Oznacza to, że wsparcie otrzymają spółki Polenergia i Equinor, PGE Polska Grupa Energetyczna i Ørsted, RWE Renewables, PKN Orlen i Northland Power oraz Ocean Winds.

W kolejnych latach wsparcie będzie miało formułę konkurencyjnych aukcji, które są znanym już mechanizmem wspierania pozostałych technologii wytwarzania energii w zielonych źródłach. Terminy pierwszych aukcji zostały wskazane w ustawie i będą to 2025 i 2027 rok. Ale tu pojawia się niepewność związana z rozporządzeniem ministerstwa infrastruktury o postępowaniu rozstrzygającym. Dokument jest istotny dla podmiotów, które będą się starały o nowe pozwolenia na budowę morskich farm wiatrowych oraz udział w aukcjach. Ostatnie posiedzenie Komisji Prawniczej odbyło się 18-19 sierpnia, podczas którego złożono szereg poprawek. Od tamtej pory proces nie posuwa się do przodu. Pierwsze firmy już zadeklarowały udział w kolejnych przetargach. Przykładowo polski prywatny producent energii ZE PAK nawiązał współpracę z Ørstedem, światowym liderem w dziedzinie morskiej energetyki wiatrowej, z zamiarem wzięcia udziału w aukcjach dla projektów offshore wind. Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek poinformował w wywiadzie dla „Rz”, że inwestor myśli 11 koncesjach na Bałtyku (także za granicą). Udziałem w drugiej rudzie przyznawania pozwoleń na sztuczne wyspy pod budowę morskich farm wiatrowych na polskim Bałtyku samodzielnie lub z partnerem jest zainteresowany także norweski Equinor. Warto także przypomnieć, że w styczniu 2021 roku PGE, Enea i TAURON w podpisanym liście intencyjnym wyraziły wolę nawiązania współpracy związanej z przyszłymi projektami inwestycyjnymi na obszarze Polskiej Wyłącznej Strefy Ekonomicznej Morza Bałtyckiego.

- Dzięki temu porozumieniu możemy razem z Tauronem  i Eneą zwiększyć nasze szanse w procesie ubiegania się o pozwolenia lokalizacyjne dla morskich farm wiatrowych oraz zwiększyć możliwości finansowania rozwoju projektów inwestycyjnych w zakresie morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku– mówił wówczas Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Bariery

Branża czeka także na inne rozporządzania tj. określające sposób obliczenia ceny skorygowanej dla pierwszej fazy, określające szczegółowe wymagania dla elementów zespołu urządzeń służących do wyprowadzenia mocy oraz elementów stacji elektroenergetycznych zlokalizowanych na morzu oraz rozporządzenia dotyczące ekspertyz w zakresie wpływu MFW.

Na drodze inwestycyjnej stoi jeszcze wiele innych przeszkód. W ocenie branży są to nadmierne wymagania regulacyjne dotyczące wyprowadzenia mocy i certyfikacji, brak przygotowanych portów (instalacyjnego i serwisowych) oraz przedłużające się procedury permittingowe.

Według założeń Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku nasz kraj ma w planach zainstalowanie 8-11 GW mocy na Morzu Bałtyckim w postaci morskich farm wiatrowych. Wartość projektu oscyluje na poziomie 130 mld zł. Offshore wind cieszy się także poparciem wśród polskiego społeczeństwa – 76 proc. badanych Polaków chciałoby konsumować energię elektryczną z morskich farm wiatrowych.

Zobacz również