Zapłacimy więcej za gaz? Katar wstrzymuje dostawy, a minister ostrzega Polaków

Gaz w Polsce może znów podrożeć! Nasz kluczowy dostawca z Kataru wstrzymał produkcję i transport, co natychmiast odbiło się na globalnym rynku. Choć dziś sytuacja jest jeszcze pod kontrolą, kolejne miesiące mogą przynieść mniej optymistyczne rachunki. Co w tej kwestii prognozuje minister Miłosz Motyka?

Gaz w Polsce może znów podrożeć! Nasz kluczowy dostawca z Kataru wstrzymał produkcję i transport, co natychmiast odbiło się na globalnym rynku. Choć dziś sytuacja jest jeszcze pod kontrolą, kolejne miesiące mogą przynieść mniej optymistyczne rachunki. Co w tej kwestii prognozuje minister Miłosz Motyka?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Gaz w Polsce może znów podrożeć! Nasz kluczowy dostawca z Kataru wstrzymał produkcję i transport, co natychmiast odbiło się na globalnym rynku. Choć dziś sytuacja jest jeszcze pod kontrolą, kolejne miesiące mogą przynieść mniej optymistyczne rachunki. Co w tej kwestii prognozuje minister Miłosz Motyka?
  • Zakłócenia w dostawach podbijają ceny. Wstrzymanie eksportu przez katarskiego dostawcę zmusza firmy do pilnego szukania alternatywnych źródeł gazu. To automatycznie zwiększa presję na wzrost cen na rynkach.
  • Polska może zastąpić brakujące wolumeny. Gaz z Kataru odpowiada za około 9-10% krajowego zapotrzebowania. Problem w tym, że nowe kontrakty są droższe. Czy to odbije się na kosztach?
  • Kluczowe będą najbliższe miesiące. Obecne taryfy obowiązują tylko do lipca, a sytuacja na rynku pozostaje niestabilna. Jeśli napięcia się utrzymają, nowe rachunki mogą już nie być tak korzystne.

Minister energii ostrzega – gaz może podrożeć!

Konflikt na Bliskim Wschodzie coraz mocniej odbija się na rynku surowców energetycznych, a jego skutki mogą w kolejnych miesiącach dotrzeć także do polskich rachunków za gaz. Minister energii Miłosz Motyka przyznał, że sytuacja wokół dostaw z Kataru już wpływa na ceny na światowych rynkach, a Polska – choć jest w stanie zastąpić brakujące wolumeny – nie zrobi tego bezkosztowo.

Najmocniej wybrzmiewa dziś problem z gazem z Kataru. Jak przekazał minister, tamtejszy QatarEnergy wstrzymał produkcję i transport, a spółki odpowiedzialne za dostawy muszą szukać surowca w innych miejscach. To automatycznie podbija ceny na rynkach. 

“Dzisiaj QatarEnergy de facto wstrzymał produkcję i wstrzymał transporty. Odpowiedzialne za to spółki decydują się na kontraktowanie tych wolumenów w innych miejscach. Oczywiście ceny gazu także wzrosły, co może się także przełożyć na ceny na naszym rynku w kolejnych miesiącach i w taryfach, choć to jeszcze jest znowu niewiadoma, bo mamy nadzieję, że to zostanie szybko uspokojone” – powiedział Miłosz Motyka w Polskim Radiu 24.

Katar ważny, ale nie niezastępowalny?

Gaz sprowadzany z Kataru przez cieśninę Ormuz pokrywa około 9-10% rocznego zapotrzebowania Polski. To nie jest większość rynku, ale udział na tyle duży, by zakłócenia w dostawach szybko odbiły się na cenach. Minister zaznaczył, że Polska może zastąpić te wolumeny z innych kierunków, ale nie da się tego zrobić bez wpływu na koszty.

“Dość szybko jesteśmy to oczywiście w stanie zastąpić, ale to automatycznie podnosi ceny na rynkach” – zaznaczył Motyka.

Rynek na razie łapie oddech, ale nerwowość nie znika

Sytuacja na rynku pozostaje bardzo dynamiczna. Jak informuje Trading Economics, europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny spadły w 10 kwietnia do 44 euro za MWh, schodząc do najniższego poziomu od ponad pięciu tygodni. Inwestorzy zareagowali na kruche zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie, sygnały o możliwych rozmowach USA z Iranem oraz doniesienia, że Katar rozpoczął przygotowania do wznowienia produkcji LNG w Ras Laffan.

To chwilowo studzi napięcie, ale nie zamyka tematu. Dalszy powrót dostaw będzie zależał między innymi od bezpieczeństwa żeglugi przez cieśninę Ormuz. Rynek nadal pozostaje bardzo wrażliwy na każdy sygnał polityczny i logistyczny.

Problem nie skończy się szybko. 

Dodatkowym obciążeniem są informacje o skali zniszczeń infrastruktury paliwowej na Bliskim Wschodzie. Według przekazów przywoływanych przez ministra powrót do zdolności produkcyjnych i transportowych sprzed 28 lutego może potrwać nawet trzy lata. To sprawia, że nie mówimy wyłącznie o krótkim szoku cenowym, ale o kryzysie, który może przeciągnąć się na dłużej.

Dziś Polacy płacą za gaz nieco mniej niż rok temu. Od 1 stycznia URE obniżył taryfy za dystrybucję gazu ziemnego o 1,7%, a w połączeniu z taryfą myOrlen od lutego przełożyło się to na łączny spadek rachunków o około 0,5%. Ta obecna taryfa obowiązuje jednak tylko do lipca.

Od lipca może zrobić się trudniej

To właśnie po lipcu sytuacja może się zmienić. Jeśli napięcia na światowych rynkach utrzymają się, nowa taryfa może już nie przynieść obniżek. Na razie rząd nie mówi o konkretnych podwyżkach, ale sam minister energii nie ukrywa, że ryzyko istnieje i że konflikt na Bliskim Wschodzie może mieć bezpośrednie przełożenie na portfele Polaków. Wszystko zależy, czy uda się znaleźć bezpieczniejszych dostawców, których… jest jak na lekarstwo.

Źródła: Polskie Radio, PAP, Trading Economics.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA