Zintegrowany Plan Inwestycyjny – Czym jest ZPI i jak może pomóc w realizacji projektu OZE?

Nowy mechanizm współpracy inwestorów z samorządami daje szansę na bardziej przemyślane planowanie przestrzenne i rozwój infrastruktury energetycznej. Choć zintegrowany plan inwestycyjny (ZPI) istnieje od blisko dwóch lat, dopiero teraz zaczyna być realnie wykorzystywany w praktyce.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

  • Zintegrowany plan inwestycyjny (ZPI) umożliwia inwestorom tworzenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w porozumieniu z gminami, w zamian za realizację inwestycji uzupełniających służących lokalnej społeczności.
  • Mechanizm ZPI znajduje zastosowanie głównie w projektach fotowoltaicznych, jak pokazuje przykład jednego z niezależnych producentów odnawialnej energii elektrycznej i gminy Łobżenica, ale wciąż jest nowością budzącą niepewność wśród samorządów i urzędników.
  • Eksperci przewidują, że ZPI stanie się standardem po zmianach przepisów ograniczających decyzje o warunkach zabudowy, co uczyni go naturalnym narzędziem formalnym i społecznym dla inwestycji OZE.

ZPI, czyli jak planuje się przyszłość z myślą o wszystkich

Zintegrowany plan inwestycyjny (ZPI) to relatywnie nowy instrument w polskim prawie, który umożliwia tworzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na wniosek inwestora. Aby taki plan mógł wejść w życie, konieczne jest zawarcie tzw. umowy urbanistycznej między inwestorem a gminą. W jej ramach inwestor zobowiązuje się do wykonania określonej inwestycji uzupełniającej na rzecz lokalnej społeczności, np. budowy drogi czy infrastruktury technicznej.

Rozwiązanie to może być szczególnie korzystne dla samorządów, które zyskują szansę na poprawę infrastruktury bez bezpośrednich nakładów budżetowych. Z kolei inwestorzy zyskują gwarancję, że ich projekt zostanie uwzględniony w lokalnych planach. Jednak – jak dotąd – ZPI nie stały się jeszcze powszechnie stosowaną praktyką.

Fotowoltaika przeciera szlak

W praktyce ZPI najczęściej wykorzystywane są przy inwestycjach z sektora OZE, zwłaszcza przy projektach fotowoltaicznych.

Coraz trudniej jest realizować takie instalacje na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, dlatego inwestorzy sięgają po ZPI jako formę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – tłumaczy adw. Emil Cieślikowski z kancelarii CCLaw.

Jedną z pierwszych takich inicjatyw jest umowa urbanistyczna pomiędzy firmą Volta Polska a Gminą Łobżenica. Na jej mocy, po uchwaleniu ZPI, inwestor będzie mógł zbudować farmę fotowoltaiczną o mocy 40 MWp. W zamian pokryje koszty budowy nowej drogi z oświetleniem, która posłuży zarówno lokalnej społeczności, jak i zapewni dojazd do instalacji.

Dlaczego ZPI nie robi furory?

Choć rozwiązanie wydaje się być korzystne dla obu stron, to wciąż jest nowością w polskim systemie planowania.

Nie jest powszechnie znane, a urzędnicy nie mają doświadczenia w jego stosowaniu. Pojawiają się też obawy przed łączeniem interesu publicznego z prywatnym – mówi Cieślikowski.

Część samorządowców obawia się, że takie partnerstwo mogłoby zostać odebrane jako faworyzowanie inwestora. Tymczasem prawo jasno określa, że inwestycje uzupełniające muszą służyć obsłudze głównego przedsięwzięcia. W przypadku instalacji OZE w praktyce oznacza to najczęściej drogi, oświetlenie lub infrastrukturę techniczną, a nie np. szkoły czy przychodnie.

Kiedy ZPI stanie się standardem?

Eksperci twierdzą, że popularyzacja ZPI to tylko kwestia czasu. Zwłaszcza że już niedługo w życie wejdą przepisy, które znacznie ograniczą możliwość lokalizowania instalacji OZE na podstawie decyzji o warunkach zabudowy.

Wtedy ZPI stanie się naturalnym wyborem dla inwestorów. Nie trzeba będzie ich dodatkowo zachęcać – zauważa Emil Cieślikowski. 

Dla inwestorów z branży OZE ZPI może stać się nie tylko środkiem formalnym, ale też narzędziem rozwiązywania konfliktów z mieszkańcami. Uwzględnienie potrzeb lokalnych społeczności w umowie urbanistycznej może łagodzić opór i budować pozytywny klimat dla inwestycji.

ZPI – inwestorzy i gminy w jednym rzędzie?

Współpraca zamiast konfrontacji to szansa na nową jakość w procesie planowania przestrzennego. Choć ZPI jest jeszcze narzędziem niszowym, to przykład  Łobżenicy pokazuje, że może działać z korzyścią dla wszystkich stron.

Jeśli inwestorzy i samorządy będą chciały ze sobą współpracować w oparciu o jasne zasady i wzajemne zobowiązania, ZPI może stać się realnym narzędziem do planowania rozwoju. Przyszłość tej instytucji zależy jednak nie tylko od przepisów, ale przede wszystkim od chęci i odwagi po obu stronach stołu.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia