W marcu pytaliśmy przedstawicieli firm funkcjonujących na rynku fotowoltaicznym o zainteresowanie Polaków mikroinstalacjami w oczekiwaniu na trzecią edycję programu Mój Prąd. Nasi rozmówcy zgodnie potwierdzili, że zaobserwowano spadek zapytań o instalacje. Przykładowo Tomasz Pijarczyk, członek zarządu Bison Energy, tłumaczył w komentarzu dla Globenergia.pl, że rynek domowych instalacji ostro przyhamował pod koniec grudnia i nie było to tylko spowodowane opadami śniegu. – Brak nowego naboru wniosków do programu Mój Prąd, a zapowiedź ministerstwa o planowanej kontynuacji to oczywisty znak dla inwestorów, że lepiej poczekać. Część firm instalacyjnych, szczególnie tych, które wyrosły na programie Mój Prąd wdrożyło własne programy niczym niepokrytych obietnic. Rynek jest teraz w zawieszeniu między jednym – zamkniętym programem, a nadzieją kolejnego – póki co bez regulaminu, harmonogramu i przede wszystkim budżetu. To sytuacja niekorzystna dla całej branży – komentował wówczas przedstawiciel Bison Energy. Lekkie spowolnienie w instalacjach potwierdziły także firmy jak Edison Energia i PV Technik w komentarzu dla naszego portalu.

Jak sytuacja wygląda obecnie? Okazuje się, że widoczne jest odbicie w zainteresowaniu inwestycją we własne źródło energii. O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do Michała Kitkowskiego, prezesa firmy SunSol. W komentarzu dla GLOBEnergia.pl wskazuje, że inwestorzy pytali o trzecią edycję programu Mój Prąd głównie w pierwszym kwartale tego roku i miało to duży wpływ na podejmowanie przez nich decyzji o zakupie systemów fotowoltaicznych. Z kolei w drugim kwartale przestali dopytywać się o kwestię dofinansowania i podejmowali decyzje niezależnie od doniesień o możliwościach uruchomienia trzeciej edycji.

Przypomnijmy, że w marcu NFOŚiGW zapowiedział oficjalnie, że kolejny nabór w programie Mój Prąd ruszy w połowie 2021 roku, czyli 1 lipca i będzie kontynuowany do grudnia. Tym razem program będzie rozszerzony o możliwości dofinansowania ładowarki do samochodu elektrycznego, magazynu ciepła/chłodu oraz systemu zarządzania energię elektryczną w domu. Poza tym nie są znane szczegóły na temat poziomu dofinansowania.

Zmiany w systemie opustów przyśpieszyły decyzje o inwestycji w PV

Branżą fotowoltaiczną oraz rynkiem prosumenckim wręcz wstrząsnęła informacja o zmianie modelu opustów, czyli systemu wsparcia dla prosumentów w Polsce. Proponowane przez MKiŚ zmiany, opisywane przez GLOBEnergia.pl, będą korzystne dla prosumenta, ale w o wiele mniejszym stopniu niż dotychczas. Dotychczasowy system opustów ma obowiązywać tylko do końca grudnia 2021 roku. Branża w celu przygotowania się do zmian apeluje o wprowadzenie minimum dwuletniego okresu przejściowego i utrzymanie obecnego systemu opustów dla nowych prosumentów wyprowadzających energię do sieci do 31.12.2023 roku.

Kitkowski poinformował, że w związku z planowanymi zmianami można dostrzec wzmożone zainteresowanie usługami fotowoltaicznymi.

– Proponowane zmiany w projekcie ustawy Prawo Energetyczne odnośnie systemu opustów spowodowały zdecydowanie zwiększone zainteresowanie instalacjami i przyśpieszenie w podejmowaniu przez nich decyzji. Część naszych dotychczasowych klientów zdecydowała się nawet na rozbudowę swoich systemów fotowoltaicznych. Zainteresowanie naszymi usługami po ogłoszeniu propozycji zmian w ustawie o OZE jest ogromne – wyjaśnia Kitkowski.

Czy zmiana w systemie opustów wpłynie na popularność PV w Polsce?

Pytamy także przedstawiciela firmy o to, że proponowane zmiany mogą wpłynąć na popularność inwestycji.

– Każda zmiana w prawodawstwie będzie wpływać krótkoterminowo na decyzyjność inwestorów, niemniej jednak podobne zmiany obserwowaliśmy na rynkach zachodnich i jest to naturalna konsekwencja ewolucji rynku. W perspektywie długookresowej widzimy duże szanse na wprowadzenie nowych produktów i rozwiązań do magazynowania i zarządzania energią oraz dalszy rozwój tego rynku zarówno w Polsce, jak i na świecie – wyjaśnia Kitkowski

Czas oczekiwania na ekipy monterskie wydłuży się

Dodaje, że do tej pory czas oczekiwania na wykonanie usługi przez zespół fachowców oscylował w granicach 2-3 tygodni, a obecnie, według przewidywań naszego komentatora, może on wynieść nawet miesiąc.

– Wiąże się to zarówno ze zwiększonym popytem, jak również z tym, iż do pracy dopuszczamy wyłącznie ludzi z odpowiednim warsztatem i korzystamy wyłącznie z odpowiednio przygotowanych do pracy własnych ekip monterskich – komentuje Kitkowski.

Rosną ceny surowców i instalacji

Jak się okazuje, z początkiem czerwca wzrosły ceny stali i aluminium, co przekłada się na ceny urządzeń. Kitkowski wskazał, że obecnie obserwowany jest wzrost cen paneli fotowoltaicznych. Jeden z partnerów wyraźnie sygnalizuje, że wzrosły także koszty logistyczne z początkiem nowego roku – wyjaśnia.

Kitkowski dodaje, że sytuacja w naturalny sposób przełoży się na odpowiednio wyższe koszty mikroinstalacji. Na ten moment firma korzysta ze zgromadzonych zapasów.

 

Redakcja GLOBEnergia