
Wiele dużych instalacji słonecznych jest lokalizowanych na obszarach pustynnych. Takie obszary z jednej strony są bardzo dobrą lokalizacją, ze względu na dużo słońca oraz brak przeszkód w postaci zabudowań, lasów itd.
Z drugiej jednak strony, lokalizowanie farm PV na pustyni wiąże się z koniecznością czyszczenia modułów zasypywanych regularnie przez piasek. Co więcej, wysokie temperatury również nie są dedykowane produkcji prądu w taki właśnie sposób. Ale co to wszystko ma wspólnego z agawą? Naukowcy z TomKat Center for Sustainable Energy w Stanford dopatrzyli się kilku ciekawych argumentów. Do utrzymania paneli w czystości potrzebne jest dużo wody, obszary pustynne nie nadają się do uprawy większości roślin ze względu na mało korzystny klimat, a obecnie poszukiwane są duże obszary do uprawy kukurydzy oraz innych zbóż do produkcji etanolu. Jak to wszystko połączyć? W bardzo prosty sposób zwany „agrowoltaiką”. Można wykorzystać wodę w sposób efektywny i racjonalny, lokując uprawy roślin do produkcji bioetanolu i farmę fotowoltaiczną w jednym miejscu. Agawa kwitnie na pustyni i jest rośliną z której w sposób bardzo wydajny produkowany może być bioetanol. Dlaczego zatem nie połączyć tych dwóch inwestycji?


Z badania opublikowanych w czasopiśmie Environmental Science & Technology wynika, że woda potrzebna na farmach PV do usuwania kurzu i brudu z paneli oraz zwilżająca glebę chroniąc tym samym przed pyleniem, może być dodatkowo wodą do podlewania upraw agawy, która sadzona będzie między i pod panelami. Rośliny zlokalizowane między stołami modułów spełniają jeszcze jedną funkcję: ich korzenie stabilizują podłoże i osłaniają tym samym glebę przed wiatrem.