Elektryczny transport ciężki – kiedy ciężarówki na prąd będą codziennością?

Elektryfikacja transportu ciężkiego to temat budzący wiele emocji i kontrowersji. Choć technologie związane z napędem elektrycznym znajdują coraz większe zastosowanie w pojazdach osobowych i dostawczych, przejście na zeroemisyjność w przypadku transportu ciężkiego to proces jeszcze bardziej wymagający. Z czym więc muszą zmierzyć się producenci oraz cała branża transportowa?

Zdjęcie autora: Maciej Bartusik

Maciej Bartusik

redaktor GLOBENERGIA
  • Elektryfikacja transportu ciężkiego jest wyzwaniem z uwagi na ciężkie baterie, wysokie koszty pojazdów oraz ograniczoną infrastrukturę ładowania.
  • Brakuje wystarczającej liczby ładowarek o dużej mocy, a Unia Europejska zakłada ambitny rozwój infrastruktury w krótkim czasie, co może opóźnić wdrożenie.
  • Elektryfikacja transportu ciężkiego wymaga dużych inwestycji, ale oferuje korzyści, jak komfort pracy kierowców i ekologia – proces ten będzie raczej ewolucyjny niż rewolucyjny.

Wyższe koszty i masa baterii

Jednym z głównych wyzwań w elektryfikacji transportu ciężkiego są baterie. Pojazdy ciężarowe wymagają o wiele większej pojemności energetycznej niż samochody osobowe, co wiąże się z koniecznością stosowania znacznie większych i cięższych akumulatorów. Przykładowo, ciągnik siodłowy z napędem elektrycznym może ważyć nawet 11-12 ton, czyli o kilka ton więcej niż jego odpowiednik spalinowy. Dodatkowa masa baterii bezpośrednio wpływa na ładowność pojazdu, co jest istotnym problemem z punktu widzenia ekonomii transportu. Choć przepisy pozwalają na zwiększenie masy całkowitej pojazdów elektrycznych, nadal nie rozwiązuje to całkowicie problemu efektywności przewozów.

Koszt samych pojazdów elektrycznych jest również znacząco wyższy niż tych spalinowych. Najtańszy ciągnik siodłowy spalinowy kosztuje około 90 tysięcy euro, podczas gdy cena elektrycznego odpowiednika może być nawet trzykrotnie wyższa. Wynika to przede wszystkim z wysokiej ceny akumulatorów, które są najdroższym komponentem pojazdu. To powoduje, że wiele firm transportowych nie jest jeszcze gotowych na tak duże inwestycje. Często elektryczne ciężarówki nie są kupowane, ale raczej wypożyczane.

Infrastruktura ładowania

Kolejnym kluczowym problemem jest infrastruktura ładowania. W przypadku transportu dalekobieżnego kluczowe znaczenie ma czas i miejsce ładowania pojazdów. Ciężarówki pokonujące międzynarodowe trasy muszą być ładowane na dużych odległościach, co wymaga rozbudowanej sieci ładowarek o dużej mocy. Obecnie w Europie istnieje zaledwie kilka prototypowych ładowarek o mocy jednego megawata, które mogłyby zasilić ciężarówkę w trakcie krótkiej przerwy dziennej. Problemem jest również doprowadzenie odpowiedniej ilości energii do takich punktów, co wymaga dużych nakładów inwestycyjnych i długotrwałych prac.

Przepisy Unii Europejskiej, takie jak rozporządzenie AFIR, zakładają budowę infrastruktury ładowania przy głównych korytarzach transportowych, co ma zapewnić odpowiednią gęstość punktów ładowania dla pojazdów ciężkich. Plan ten jest jednak ambitny i wymaga realizacji na dużą skalę w stosunkowo krótkim czasie, co budzi wątpliwości co do możliwości jego terminowego wykonania. Wielu ekspertów podchodzi do tych założeń z ostrożnością, obawiając się, że brak odpowiedniego wsparcia infrastrukturalnego może znacząco opóźnić elektryfikację transportu ciężkiego.

Koszty operacyjne i opłacalność

Kolejnym aspektem, który budzi wiele kontrowersji, są koszty operacyjne związane z eksploatacją ciężarówek elektrycznych. Choć napęd elektryczny charakteryzuje się wysoką sprawnością, nawet zbliżoną do 100%, to wiele zależy od kosztów energii elektrycznej, które mogą znacząco różnić się w zależności od kraju i rodzaju infrastruktury ładowania. Przewoźnik ładujący pojazd w swojej bazie, posiadający np. fotowoltaikę, może liczyć na niższe koszty energii, jednak ładowanie na stacji szybkiego ładowania za granicą może okazać się znacznie droższe.

Nie można jednak zapomnieć, że elektromobilność to nie tylko ekologia, ale i komfort pracy kierowców. Elektryczne ciężarówki są cichsze i generują mniej wibracji, co przekłada się na bardziej komfortową jazdę. Wielu kierowców, mimo początkowej nieufności, szybko docenia te zalety. To może być dodatkowym czynnikiem motywującym przewoźników do inwestowania w elektryczne pojazdy ciężkie.

Ewolucja, nie rewolucja

Patrząc na obecny stan rozwoju technologii oraz infrastruktury, można dojść do wniosku, że elektryfikacja transportu ciężkiego będzie miała charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Proces ten wymaga nie tylko rozwoju technologii akumulatorów, ale również ogromnych inwestycji w infrastrukturę energetyczną oraz zmian w polityce wsparcia dla firm transportowych. Wdrożenie elektromobilności w transporcie ciężkim będzie więc stopniowe, z początkowym skupieniem na transporcie lokalnym, który łatwiej jest zorganizować pod względem infrastruktury ładowania.

W najbliższych latach kluczowe będzie zapewnienie odpowiednich zachęt dla firm transportowych oraz rozbudowa sieci ładowania, szczególnie wzdłuż głównych korytarzy transportowych. Elektryfikacja transportu ciężkiego to ogromne wyzwanie, ale również szansa na znaczącą poprawę stanu środowiska oraz jakości życia, a sukces tego procesu będzie zależał od współpracy producentów, decydentów oraz przewoźników.

Szerzej o tym, jakie wyzwania stoją przed transportem ciężkim w obliczu elektryfikacji, opowiada Aleksander Głuś z Truck i Transport, z którym wywiad pojawił się kilka dni temu na naszym kanale na YouTube w ramach serii Bezemisyjna mobilność:

Zdjęcie autora: Maciej Bartusik

Maciej Bartusik

redaktor GLOBENERGIA