Norma EURO 7 do zmiany! UE wycofuje standardy emisyjności!

Euro 7 to zbiór przepisów dotyczących emisyjności pojazdów. Nowa wersja dokumentu zdecydowanie zaostrzała przepisy dotyczące emisji zanieczyszczeń. Nie wszystkim członkom Unii Europejskiej spodobał się ten pomysł. Dlatego też lobbowali oni o zmianę zapisów zawartych w Euro 7. Jak się okazuje, sprzeciw był na tyle silny, że UE pod presją uległa, zmieniając pierwotne brzmienie dokumentu. Tym samym Euro 7 utrzyma jedynie status quo, jaki panuje w kwestii ograniczenia emisji z pojazdów na terenie Europy. 

Zdjęcie autora: Katarzyna Dubiel

Katarzyna Dubiel

Redaktorka portalu GLOBEnergia

W poniedziałek, 25 września doszło do rozstrzygnięcia kwestii poluzowania przepisów dotyczących emisji dla pojazdów na terenie Unii Europejskiej. Nowe zasady emisyjności zostały zawarte w rozporządzeniu nazywanym Euro 7. Projekt dokumentu został przedstawiony w listopadzie 2022 roku i zawiera rygorystyczne wytyczne dotyczące nie tylko norm emisji z rur wydechowych, ale także z opon i hamulców. Dodatkowo przewiduje on wprowadzenie zakazu sprzedaży aut spalinowych do 2035 roku. Jednak nie wszystkie unijne państwa były zadowolone z ograniczeń, jakie za pośrednictwem Euro 7 nakłada na nie Unia. Osiem krajów pod przewodnictwem Francji, Włoch i Czech sprzeciwiło się wprowadzeniu nowych przepisów. Jednym z państw należących do tej grupy była Polska. Unijny rząd przyjął te obiekcje i doszło do zmiany przepisów Euro 7. 

“Z pierwotnej wersji dokumentu niewiele pozostało” - powiedział jeden z unijnych dyplomatów.

Z kolei złagodzenie przepisów dotyczących emisji pochodzących z transportu wywołało oburzenie wśród ekspertów opowiadających się za ich zaostrzeniem. 

“Złagodzenie przepisów może okazać się katastrofalne dla walki z zanieczyszczeniem  powietrza w europejskich miastach” - powiedziała Anna Kajinska, ekspertka z organizacji Transport&Environment. 

Według Kajinskiej Unia powinna zastanowić się, czy wprowadzenie w życie nowych przepisów ma w ogóle sens, skoro zostały one aż tak okrojone. 

Narastająca presja

Dane Komisji Europejskiej mówią, że transport drogowy jest odpowiedzialny za 39% emisji szkodliwych związków azotu, znanych jako NOx. Dodatkowo odpowiada on za 10% emisji pyłów PM2.5 w UE. Przepisy Euro 7 mają na celu przede wszystkim redukcję tychże zanieczyszczeń. Celem Unii było zredukowanie emisji NOx pochodzącego od samochodów o 35%, natomiast w przypadku autobusów i ciężarówek miało to być 56%. Fundamentalnym założeniem stało się także zredukowanie emisji CO2 o 100% do 2035 roku. Jednak to nie wszystko. UE zamierzała ograniczyć zanieczyszczenia powstające podczas hamowania pojazdów o 27%. Pierwotne brzmienie rozporządzenia Euro 7 zakładało także redukcję emisji mikroplastiku z opon samochodowych. Planowano również wprowadzić wymóg dotyczący ulepszenia testów emisyjności dla pojazdów zarówno na poziomie eksploatacji, jak i w fazie testów u producenta. Komisja Europejska zapewniała, że wprowadzone zmiany nie wpłyną znacząco na podwyższenie kosztów zakupu nowych pojazdów. Ceny samochodów osobowych mogłyby wzrosnąć o ok. 90-150 euro. Natomiast w przypadku autobusów i pojazdów ciężarowych wzrost byłby nieco wyższy i sięgnąłby ok. 2600 euro. Jednocześnie według unijnego rządu każde euro wydane na rozwój technologii zawartych w rozporządzeniu Euro 7 równałoby się z zaoszczędzeniem 5 euro, które mogłyby być wydane na ochronę środowiska.

Jednak producenci samochodów przyjęli propozycje zawarte w Euro 7 z niechęcią. Według gigantów z branży motoryzacyjnej wprowadzenie nowych przepisów w życie wiązałoby się z gwałtownym wzrostem cen samochodów - nie tylko tych spalinowych, ale także elektryków. To z kolei mogłoby doprowadzić do zmniejszenia miejsc pracy i masowych zwolnień. Jak już wcześniej wspomniano, do nowych przepisów sceptycznie odniosły się również rządy ośmiu państw członkowskich. Należały do nich: Bułgaria, Czechy, Francja, Węgry, Włochy, Polska, Rumunia i Słowacja. 

Powrót do punktu wyjścia

W informacji prasowej, wydanej 25 września 2023 roku przez Radę Europy można przeczytać, że “Rada chce zapewnić równowagę pomiędzy rygorystycznymi wymogami dotyczącymi emisji z pojazdów a dodatkowymi inwestycjami, które muszą zostać przeprowadzone w branży”. Jak podkreślono, europejska branża motoryzacyjna jest obecnie na etapie przejścia z produkcji aut spalinowych na wytwarzanie pojazdów zeroemisyjnych. Dlatego też w wyniku porozumienia zdecydowano się na złagodzenie przepisów Euro 7. Unia wycofała się z nowych limitów emisji dla pojazdów lekkich (aut osobowych i furgonetek). W przypadku samochodów ciężarowych dopuszczalne wartości emisji są wyższe, niż pierwotnie planowano, a warunki badań kontrolnych zostaną nieznacznie zmienione. Ustanowiono również nowe terminy wejścia w życie regulacji. Okres implementacji przepisów został wydłużony. Unia po części wycofała się także z limitów dotyczących emisji zanieczyszczeń powstających przy hamowaniu. Według nowych przepisów mają być one dopasowane do standardów międzynarodowych, które zostaną dopiero opracowane przez specjalny organ ONZ. Jednak na razie nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Podsumowując, nowa wersja europejskiego standardu emisji spalin nie będzie zbytnio odbiegać od rozporządzenia Euro 6, czyli od swojego poprzednika. Dlatego też niektórzy eksperci uważają, że wejście w życie nowego standardu jest po prostu bezsensowne.  

“Pełniąca obecnie prezydencję w Radzie UE Hiszpania proponuje nie tylko osłabienie rozporządzenia Euro 7 na tyle, że staje się ono nieistotne, ale także sugeruje opóźnienie wejścia w życie nawet drobnych zmian o kilka lat. Zwiększy to zyski przemysłu samochodowego i wysokości dywidend dla akcjonariuszy, ale miliony z nas nadal będą narażone na wdychanie toksycznych zanieczyszczeń” - stwierdziła Krajinska. 

Mimo wszystko przewodząca Radzie UE Hiszpania zapewnia, że podjęła właściwy krok. 

“Chcemy w dalszym ciągu realizować cel, jakim jest poprawa jakości powietrza. Nadal będziemy dążyć do rozwoju elektromobilności, ale także do przyjęcia realistycznych standardów emisji dla europejskich pojazdów na następną dekadę. Jednocześnie będziemy pomagać europejskiej branży motoryzacyjnej w przejściu na zeroemisyjne samochody do 2035 r. Hiszpania odpowiedziała na żądania wielu państw członkowskich i wierzymy, że dzięki tej decyzji uzyskaliśmy szerokie poparcie wśród unijnych krajów przy jednoczesnym zapewnieniu korzyści środowiskowych wynikających z przyjęcia rozporządzenia” - skwitował Héctor Gómez Hernández, członek hiszpańskiego rządu.

Źródło: consilium.europa.eu, transportenvironment.eu 

Zdjęcie autora: Katarzyna Dubiel

Katarzyna Dubiel

Redaktorka portalu GLOBEnergia