Zmiany w dopłatach do elektryków – czy wyjdą polskiej elektromobilności na dobre?

Program dopłat do zakupu lub leasingu samochodów elektrycznych w Polsce jest jednym z narzędzi, które ma na celu rozwój elektromobilności oraz promowanie ekologicznych rozwiązań w transporcie. Nowa wersja programu Mój Elektryk, która ma wystartować 1 stycznia 2025 roku, przynosi istotne zmiany, ale nie wszyscy są z nich zadowoleni. Jak oceniać nową edycję? Przeanalizujmy, co nowego wnosi i jakie mogą być jej skutki.

- Nowa edycja programu Mój Elektryk koncentruje się na osobach fizycznych. Na zakup auta elektrycznego można uzyskać do 40 tys. zł wsparcia przy spełnieniu określonych warunków, jak zezłomowanie starego pojazdu.
- Budżet programu zwiększono do 1,6 mld zł, co pozwoli na dofinansowanie zakupu 40 tys. pojazdów elektrycznych do 2026 roku – jednak cel osiągnięcia 1,5 mln elektryków do 2030 roku wydaje się mało realny.
- Na ten moment zasady programu są poddane konsultacjom społecznym. Inicjatywa ma wystartować już na początku nowego roku.
Auto elektryczne dla typowego Kowalskiego – można dostać nawet 40 tys. zł dopłaty
Jedną z najważniejszych zmian w programie jest skupienie się wyłącznie na osobach fizycznych oraz osobach prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Nowe przepisy wykluczają możliwość uzyskania dopłat przez firmy, co może być dobrym posunięciem. Jak wskazuje rynek, około 70-80% nowych samochodów rejestrowanych w Polsce trafia do firm, a nie do prywatnych użytkowników. W tej sytuacji wsparcie dla przeciętnego Kowalskiego, który nie ma możliwości skorzystania z preferencyjnych warunków finansowania, wydaje się kluczowe. Dopłaty mają szansę zwiększyć zainteresowanie samochodami elektrycznymi wśród Polaków, dla których dotąd takie pojazdy pozostawały poza zasięgiem głównie ze względu na ich wysoką cenę.
W nowym programie Mój Elektryk istnieje jednak kilka aspektów, które budzą kontrowersje. Po pierwsze, limit maksymalnej ceny pojazdu, który kwalifikuje się do dopłat, pozostał na poziomie 225 tys. zł brutto. W dobie rosnących cen samochodów, w tym elektrycznych, niektórzy producenci postulowali o podwyższenie tego limitu. Niestety, ich postulaty nie zostały uwzględnione, co może ograniczyć dostęp do dopłat dla bardziej nowoczesnych modeli, które coraz częściej przekraczają ustaloną granicę cenową.
Z drugiej strony, kwota dofinansowania rzeczywiście wzrosła do 40 tys. zł, co jest znacznym zwiększeniem w porównaniu do poprzednich edycji programu. Taka wysokość dopłaty może być otrzymana przez osoby fizyczne, o ile spełnią określone warunki: zezłomowanie starego samochodu, niskie dochody roczne lub wybór leasingu czy najmu długoterminowego. To podejście ma na celu motywowanie do pozbywania się starych, spalinowych pojazdów, co wpisuje się w ideę ograniczenia emisji spalin. Szczegóły proponowanych rozwiązań omawialiśmy tu:
Czy nowy program zakłada dofinansowanie do używanych elektryków?
Innym ciekawym elementem nowych zasad jest fakt, że budżet programu został znacząco zwiększony i obecnie wynosi ponad 1,6 mld zł. Zakłada się, że środki te wystarczą na dofinansowanie zakupu 40 tys. pojazdów elektrycznych w latach 2025-2026. To ambitny plan, który jednak może mieć problem z realizacją, biorąc pod uwagę obecny stan rynku. Cel, jakim jest osiągnięcie liczby 1,5 mln elektryków w Polsce do 2030 roku, wydaje się mało realny, ale takie inicjatywy są krokiem w dobrą stronę.
Niestety, nie wszystko w nowej edycji programu jest jasne i bezproblemowe. Wątpliwości wywołuje zapis, który wskazuje, że samochód nie może mieć przebiegu większego niż 6000 km, aby kwalifikować się do dopłat. Jednocześnie jednak pojazd musi być nowy. To może sugerować, że wsparciem mogłyby być objęte pojazdy demonstracyjne, co wymaga doprecyzowania. Dodatkowo, wprowadzono konieczność posiadania pełnego pakietu ubezpieczeniowego, co może zwiększyć koszty dla potencjalnych beneficjentów, ale z drugiej strony jest uzasadnione ochroną interesów nabywcy.
Podsumowując, nowa edycja programu Mój Elektryk stawia na indywidualnych nabywców i zachęca do elektryfikacji transportu prywatnego. Choć nie wszystkie propozycje są idealne, to jednak zwiększenie budżetu i wysokości dopłat, a także ograniczenie wsparcia do osób fizycznych, może pozytywnie wpłynąć na rozwój elektromobilności w Polsce. Czy cele programu są realne? To pokaże czas, ale warto śledzić jego rozwój, by ocenić, czy rzeczywiście przyniesie oczekiwane efekty. Warto podkreślić, że pokazane w ubiegłym tygodniu warunki nowego programu to zaledwie propozycja i w toku trwających konsultacji społecznych cała inicjatywa może jeszcze przejść liczne zmiany.
A więcej o zmianach w dopłatach to elektryków posłuchacie w najnowszym odcinku Bezemisyjnej mobilności: