Polska liderem importu pomp ciepła z Chin

Jak wynika z danych, do których dotarła redakcja GLOBENERGIA, najwięcej wszystkich produktów Polska importuje z Niemiec. Rocznie ich łączna wartość sięga 181,1 mld zł. Na drugim miejscu plasują się Chiny (import o wartości 123,2 mld zł), a na trzecim Włochy (44,3 mld zł). Jeśli jednak chodzi o import, to zdecydowanie na plan pierwszy wysuwają się Chiny. Jak rozkłada się import pomp ciepła z Państwa Środka? Odpowiedź może zdziwić.

Import pomp ciepła z Chin
Jak wygląda import pomp ciepła z Chin? Które kraje sprowadzają na swoje podwórko najwięcej tych właśnie produktów z Państwa Środka? Poniżej zamieszczamy dane opracowane na podstawie danych, do których dotarła redakcja GLOBENERGIA.
Niekwestionowaną liderką importu pomp ciepła z Chin jest Polska. Wartość importu między styczniem a sierpniem 2023 wyniosła ponad 130 mln USD (ponad 544 mln zł), czyli 3,46 USD per capita. Zaraz za nami znajdują się Włochy z importem sięgającym 127 mln USD i 2,15 USD per capita. Na podium znalazła się również Australia z importem o wartości prawie 73 mln USD i 2,83 USD per capita. W całym zestawieniu zdecydowanie dominuje Unia Europejska.
W powyższym rozliczeniu przyjęliśmy trzy scenariusze ceny pompy ciepła ex works, czyli w miejscu dostępności dla importera (zazwyczaj jest to magazyn producenta). Jest to albo 1500 USD (ok. 6278 PLN), 1700 USD (7114 PLN) lub 2000 USD (8369 PLN).
Zdziwić może przyjmowana stosunkowo niska cena. Żaden klient indywidualny na pewno nigdy pompy za 1500 dolarów (ok. 6278 zł) nie kupił. Warto jednak podkreślić, że cena przyjmowana w powyższych rozliczeniach, to cena zakupu bezpośrednio w fabryce. Nie zostały w niej uwzględnione np. koszty transportu czy koszty serwisu.
Z powyższych danych wynika, że w ciągu ośmiu miesięcy szacunkowo importowaliśmy 80 tys. sztuk pomp ciepła z Chin.
- ZOBACZ TAKŻE: Miliard euro na pompy ciepła!
Jak - jeśli w ogóle - zatrzymać import z Chin?
Zalew chińskich, tanich produktów to poważne wyzwanie dla konkurencyjności europejskiej gospodarki. Jak jednak można zmierzyć się z tym problemem? Czy wystarczy po prostu zakazać importu z Chin?
Europa odrobiła już tę lekcję w przypadku próby ograniczenia importu modułów fotowoltaicznych poprzez wprowadzenie ceny minimalnej. W efekcie doprowadziło to tylko i wyłącznie do zwiększenia zysku firm poprzez wywindowanie marży, a import nadal miał się świetnie. Bezpośredniego zakazu importu nie da się wprowadzić, ze względu na ograniczenia wynikające z członkostwa w Światowej Organizacji Handlu. Nawet jeśli takie zagranie byłoby legalne, nie byłoby opłacalne. Warto również wziąć pod uwagę, że wszelkie interwencyjne próby zatrzymania napływu pomp ciepła z Chin nieuchronnie będą wiązały się z odwetem Państwa Środka, który może być dla nas bardzo bolesny.
Wydaje się, że jedyną możliwą alternatywą jest zwiększanie efektywności produkcji tych urządzeń w europejskich fabrykach i zwrot w kierunku dużej skali produkcji. Chińskie pompy są często o wiele tańsze od europejskich ze względu na ekonomię skali. Etapem pośrednim może być koprodukcja, w której z Chin będzie kupowana tylko platforma - “szkielet” pompy - a reszta będzie kończona i serwisowana w Europie.
Pewne rozwiązanie stanowi również wprowadzenie selektywnych programów dotacyjnych. Dofinansowanie byłoby przyznawane tylko produktom, które spełniałyby określone parametry, co automatycznie mogłoby wykluczyć najsłabsze i jednocześnie najtańsze produkty.
Europejscy producenci pomp ciepła mogą odegrać dużą rolę na rynku, przede wszystkim ze względu na jakość oferowanych przez nich produktów, która jest najwyższa na świecie. Jeśli tylko ilość produkowanych pomp ciepła pójdzie za ich jakością, konkurencja z Chin nie będzie im straszna.